D&D – Descent into Avernus – Pogromcy Piekieł 1.14

Drużyna odzyskuje Hollyfanta. Zostają w Małym Calimshanie na przedstawienie w Teatrze Fatamorgana Jonasza Dobranocki. Główną rolę zagra w nim Lulu!

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Mavil ‚Tinto’ Nevermore – Human ex-Tiefling / Rogue Swashbuckler 4 / Criminal / Chaotic Neutral

Kadu – Nahir Whitepeak (Blackhammer) – Mountain Dwarf / Oath of Conquest Paladin 4 / Guild Artisan / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas – Tiefling / School of Divination Wizard 4 / Sage / Chaotic Good


W poprzednich odcinkach

Bohaterowie są świadkami zniknięcia Elturel. Ich samych ratuje niebianin o imieniu Trębaczyk. I sami postanawiają pomóc innym przetrwańcom – pochodzącej z dalekiego Calimshanu rodzinie Bashów.

Docierają do Małego Calimshanu, otoczonej murem kalimszyckiej enklawy na obrzeżach Wrót Baldura. Udają się tu na bal do szacha Imbralyma Skoonda, na którym udaje się im odzyskać porwanego Trębaczyka/Lulu. Jednocześnie pomagają agentce Gildii Rilsie Rael obalić szacha. Jego alter-ego Mahadi mieszka w Avernusie i planuje zemstę.

Tymczasem Zoran Blackhammer wykupił całą widownię Teatru Fatamorgana dla kupców z Wrót Baldura. Na przedstawieniu „Upadek Elturel” wystąpi Lulu…

Wstęp

 

Hama i Haseid

Dwójka dzieciaków głaska Trębaczyka. W końcu dziewczynka odzywa się pierwsza.

– Bracie, uratowałeś mnie, dziękuję

– Żaden kłopot. Chcę być dzielny jak Nahir.

– A ja wolna. Jak Mavil.

– To on ci kazał pogadać ze mną?

– No co ty, głupku… Tak. Ale miał rację. Dawno nie rozmawialiśmy ze sobą. Haseid, co teraz zamierzasz zrobić?

– Odnaleźć Thaviusa Kreega!

– Tego chciał nasz ojciec. A czego ty tak naprawdę chcesz? Czy nie mieliśmy szukać domu?

– Tak… Dom… Pamiętam nasz dom w Elturel. Ale tam nikt nas nie lubił. A nasi rodzicie mieli własne sprawy na głowie.

– A czy teraz jest inaczej? Czy Mavil, Nahir, Erika nie mają własnych spraw na głowie?

– Tak, ale oni pozwalają sobie pomóc. Przydasz się nam Hama.

Erika Savikas i Hama

– Hamo, czeka nas walka z pająkami fazowymi na pajęczynie. Jeżeli będziemy mieć kłopoty, dam ci umówiony znak. Nikt tak jak ty nie przekrada się niezauważenie. Mogę na ciebie liczyć?

Hama liczyła na łatwy zarobek. Widownia będzie pełna bogatych kupców…

– Tak.

Jednak życie brata jest dla niej ważniejsze.

 

Sylvira Savikas i Jingfei

– Wspaniała posiadłość Sylviro. Ale czy bezpieczna? Na pewno też to wyczuwasz…

– Ostrzegano mnie przed tym miejscem. Wcześniej mieszkali tu potężni magowie. My będziemy jeszcze potężniejsi z tobą, najmłodszą arcymagiczkę nekromancji w historii Candlekeep. Cieszę się, że cię widzę Jingfei. Zostańcie ze mną. Ja już nie mogę wrócić do Candlekeep.

– Nie zostaniemy. Właściwie to już dawno powinniśmy być w Avernusie. Nie wiem czemu Arsenius zwleka. Mam coraz większe wątpliwości czy on naprawdę zamierza udać się tam z Tarczą.

– Myślisz, że zamierza ją zatrzymać? Po tym wszystkim co się stało… Po tym jak Vendetta…

– Nie, o niczym innym nie myśli jak o zniszczeniu jej. Właściwie to też zaczyna mi przeszkadzać…

– Jingfei, czyżby ty i on?

– Daj spokój, Sylviro. Musimy skupić się na zadaniu. Pogadamy jak wrócimy z Avernusa. A może ty wybierzesz się z nami? Nigdy nie opuszczałaś Candlekeep. Całe życie zajmujesz się diabłami, a nawet nigdy nie byłaś w miejscu, gdzie najłatwiej ich spotkać.

– Ja do Avernusa? Oh, wszystko można znaleźć w księgach na miejscu, nie ma potrzeby…

– Tak, jak ma się siostrę, która ubrudzi się w błocie dla ciebie.

– Przecież nie mogę jej zatrzymywać!

– I nie żeby ci to nie było na rękę…

– Wyjdź! Nigdy nie potrafiłaś być subtelna.

– Jingfei Barbarzyńca, tak na mnie wołają.

Kupcy Baldur’s Gate (intro Mavila)

Przy Bramie Bazyliszka zebrała się podekscytowana grupka. Wystrojeni, z żonami, z kochankami, z ciżbą. W otoczeniu strażników wychodzą przez bramę w tłum uchodźców. Chodź kroczą dumnie i pewnie, to dlatego że zapłacili za ochronę. A mimo to doświadczenie jest przerażające. Biedacy coś wykrzykują i wyciągają ręce do nich. A oni przebijają się przez tłum, zbici w grupkę. Kupcy, rzemieślnicy, mistrzowie cechów. Bogatsi i lepsi od tamtych. A jednak ich pycha ginie w smrodzie i brudzie uchodźców. Muszą przejść przez to brudne miejsce. Czy warto będzie? Tak. Chcą ujrzeć ruiny pałacu. Zgliszcza dawnej wielkości. Wszyscy chcą zobaczyć upadek.

Jonasz i Zoran

 – Wszystko już gotowe, sir. Przedstawienie to będzie prawdziwa petarda, będzie pan zadowolony

– To się jeszcze okaże, gnomie. Nie zapominaj, że to ja zapłaciłem za to przedstawienie.

– Oczywiście. Czy jest coś jeszcze co Teatr może zrobić dla Pana, sir?

– Tak. Przerobisz słońce nad Elturel na klatkę. Przed spektaklem chce mieć do tego dostęp. Tylko ja. Rozumiesz gnomie?

– Tak, panie – i dodaje w myślach – Coraz mniej podoba mi się ten układ.

Nahir i Haseid

Krasnolud i dzieciak przetrząsają stertę ubrań w garderobie teatru.

– Musimy znaleźć coś, co będzie podkreślało, że jesteś kalimszytą. Musisz wybrać dla publiczności coś co akcentuje kim jesteś. Zostaw te wrotańskie łachy. Zaraz znajdziemy ci jakiś turban. Będziesz wyglądał okazale!

– A ty co założysz? Może to?

– Nieee. W tym wyglądałbym jak człowiek cechu, a nie chciałbym sugerować komukolwiek, że Nahir zwany niegdyś Blackhammerem chciałby wrócić pomiędzy rzemieślników i kupców. Ja wezmę coś, co zwraca uwagę, jak ten kapelusz z piórami. Jest dość ekstrawagancki, by mnie zapamiętano. Ale muszę też uważać, żeby nie wyglądać na czciciela Abbathora. Niby zabawa w przebieranki, a tyle znaczeń gdzieś pod spodem. Musimy uważać Haseidzie jak jesteśmy postrzegani. Sława, która zostanie po tym przedstawieniu to jest najważniejsza wartość. Nawet jeżeli nie uda się przekonać Tutka, by coś sobie przypomniał.

 

Przygoda

 

Sprytna Hama od Noży

Erika wyczarowuje aurę ochronną Nystula wokół Hollyfanta ukrywającą jego celestialność.

– Trębaczyku, musimy ciebie chronić. Nie wiemy kto zasiądzie na publiczności i czyją uwagę przykujesz.

Mavil zaś chce pojednać Hamę Bashę z Rilsą Rael, naprostować sprawy między nimi. Dziewczynka obawia się, że po jej nieudanym zamachu na agentkę Gildii ta zechce się na niej zemścić. Mavil uważa, że one powinny trzymać się razem. Dziewczynka wykazuje potencjał „złodziejski”. A odkąd Gildia przejęła Akademię Verdashir oraz rozciągnęła swe wpływy na
Mały Calimshan, Rilsa będzie potrzebowała więcej takich „czarnych owiec”.

– Rilso, będziesz potrzebowała kogoś sprytnego i zwinnego jak Hama, kto przeciśnie się do Wrót Baldura i z powrotem zainstaluje w nich jeden z twych Noży – przekonuje Mavil.

– Pamiętam wszystko – odpowiada Rilsa. – Zawdzięczam wam doprowadzenie mojego planu do końca, odzyskanie moich bezcennych artefaktów, a nawet własne życie. Ufam wam bezgranicznie i mam nadzieję, że nie zawiedziecie mnie. Jeżeli taka jest wasza wola, przyjmę Hamę pod swoje skrzydła.

Hama zostaje przyjęta do Gildii pod skrzydła Rilsy Rael. Wkrótce uda się ze swoją pierwszą misją do Wrót Baldura. Zaniesie jeden z dwóch Noży Rilsy.

 

Farouk Hamaad

Erika za pomocą magii sonduje umysł Farouka Hamaada. Zastaje go w momencie, gdy przygotowuje się do swojej roli. Dla niego to nie tylko gra. On na prawdę myśli, że oświadczy się jej na scenie! W głowie odtwarza scenę, w której on, jako zły dżinn prosi ją, anielicę Zariel, o rękę. Jednocześnie czarodzieja trawi lęk przed Hamą. Pamięta wciąż przepowiednię Eriki wypowiedzianą w Candlekeep – to dziecię dżinna będzie przyczyną twej zguby.

Erika wchodzi głębiej do jego umysłu. Dowiaduje się, że jego zdrada Sylviry Savikas nie była niczym osobistym. Wydał ją na polecenie Imbralyma Skoonda. W nagrodę otrzymał od szacha posadę Mistrza Magii w Akademii Verdashir. Imbralym Skoond usuwając Sylvirę Savikas z Candlekeep chciał postawić ją pod ścianą, zepchnąć w kozi róg, by zdesperowana musiała mu sprzedać dzieło swego życia, owoc wielu lat spędzonych na studiowaniu diabłów – „Czarci Foliał”. Sylvira pozbyła się bezcennej księgi w ramach zapłaty za posiadłość SESKERGATES we Wrotach Baldura. Imbralym ją tym chętniej odsprzedał, że ta posiadłość jest przeklęta.

Erika dowiaduje się o szczegółach zakładu pomiędzy Mahadim (czyli aleter-ego Imbralyma w Avernusie, a Faroukiem Hamaadem. Za sprawą omenu Eriki Mahadi jest przekonany, że to Zoran Blackhammer doprowadził do jego upadku. Farouk śmiał mu wytknąć, iż myli się – to Rilsa miała motyw (chociażby taki, że Mahadi chciał zabić ją) oraz środki (wsparcie Gildii). Co więcej, to ona czerpie teraz profit (zajęła Akademię Verdashir). Jednak omen Eriki uwarunkował Mahadiego tak mocno, że jest głuchy na argumenty. Farokowi pozostało jedynie wzruszyć ramionami. Ten gest tak rozsierdził Mahadiego, że kazał mu znaleźć dowody na Rilsę. Założyli się. Jeżeli Farouk znajdzie dowody obciążające Rilsę to Mahadi przekaże mi Akademię Verdashir. Jeżeli przegra – straci swą duszę.

Farouk nie znalazł się we Wrotach Baldura przypadkiem. Został wysłany z Calimshanu z jakąś misją, ale chwilowo porzucił jej wykonywanie.

Erika swym działąniem wystawiła piłeczkę Faroukowi. On czyni dokładnie to samo co ona.

– Nie mamy przed sobą tajemnic, co? – mówi zirytowany czarodziej. – Teraz, kiedy wiesz wszystko, ja dowiem się wszystkiego o tobie.

Erice udaje się odeprzeć jego czar sondowania umysłu! Tym samym ratuje życie Rilsy Rael, ale potencjalnie skazuje duszę Farouka na wieczną niewolę u Mahadiego. Mahadi zyskałby wówczas potężnego pionka – wysokopoziomowego czarodzieja.

 

Upadek Elturel

Nahir poucza Jonasza, by nie przesadzał z realizmem. Nie po to ratował mu życie, by ten teraz go zabił w imię poświęcenia dla sztuki. Jonasz odpowiada, że pająki fazowe nie zabijają swych ofiar, a przynajmniej nie od razu. One wpierw je trawią.

Nahir widzi jak gnom kończy konstruować wspaniałą makietę drugiego słonća elturiańskiego. I przypomina sobie jak na własne oczy widział zaćmienie słońca przed upadkiem Elturel.
Zmieniło się w czarną dziurę strzelającą iskrami. Jeżeli dojdzie do odwrócenia ładunków… – obawiała się Eleonora Savikas.

„Czy to wieczne światło, w którym skąpane jest Elturel od dekad, powoli odmieniło nie tylko budowle, ulice, ale nawet ludzi? Kula wytworzyła potężny ładunek ujemny. Jest niczym gargantuiczny magnes zawieszony nad miastem. Sfera eteryczna w tym miejscu jest całkowicie odkształcona. Co mnie martwi, napięcie stale rośnie. Kiedy osiągnie swój szczyt i co się wówczas wydarzy? Jeśli po osiągnięciu punktu krytycznego doszłoby do odwrócenia polaryzacji, zamiany ładunków, wówczas wpływ sfery eterycznej na sferę materialną mógłby być katastrofalny!”

Wieczór nadchodzi i przedstawienie czas zacząć. Na widowni Teatru Fatamorgana zebrali się kupcy zaproszeni przez Zorana Blackhammera. Pojedynczy bilet kosztujebardzo dużo, wykupienie wszystkich musiało kosztować go fortunę. Co też mógł zaplanować na dzisiejszy wieczór? I widzimy go na trybunie, zasiadającego w loży honorowej, obstawionego przez kultystów Czarnej Dłoni. Kupcy z trybun pozdrawiają go uniżonymi gestami. On jako jedyny pośród nich stał się patrycjuszem. Inni mają nadzieję pójść jego śladem. I dla nich ten spektakl jest czymś ekscytującym, bynajmniej nie z powodu samego przedstawienia, a przynajmniej nie tego przygotowanego przez Jonasza Dobranockę. Choć żaden z nich nie przyzna tego na głos, to liczą na to i łudzą się, że Zoran coś dla nich przygotował. Coś, co odmieni ich los tak jak on odmienił swój. Do tej pory żaden kupiec nie dostąpił tego zaszczytu, a co dopiero ktoś innej rasy. Jeżeli Zoran dokonał cudu wobec siebie samego, to łaska może również spłynąć na nich.

Jonasz wychodzi na scenę i zapowiada spektakl pod tytułem „Upadek Elturel”.

– Och, długa droga za nami – mówi Nahir przebrany za kupca. – Tyleż towaru ciągnęliśmy. A wszystko po to, by się wzbogacić. Przed nami wspaniałe Elturel. Lepiej się obłowimy, niż Żelazny Tron, w swoich najlepszych czasach!

– Wino! – wykrzykuje kupiec Mavil. – Oni muszą pić najlepsze wino. Ja im je sprzedam.

– Ja liczę, że niczego nie sprzedasz i będziemy mogli wypić te twoje wino. Od dłuższego czasu się na nie zasadzam. A ty kupcu, na co liczysz?

– Ja chciałabym ogrzać się w blasku drugiego słońca – odpowiada kupcowi Nahirowi kupiec Erika.

– No właśnie, musi gdzieś tu być. Już powinniśmy je widzieć, czyż nie? Coś tutaj jest nie tak. Mam nadzieję, że nie pobłądziliśmy. Nie mówcie, że kupiliście mapy od rodziny Blackhammerów! Z nimi nigdy byście na dobre nie wyszli… [krytyczny pech – 1].

Publiczność zaczyna głośno buczeć, biorąc stronę Zorana. Jonasz długą lagą ściąga Nahira ze sceny i każe mu przebrać się za nowego kupca.

– No i gdzieś jest to słońce? – pyta nowy kupiec Nahir.

– Podobno nie da się go nie zauważyć.

– To chyba oślepłem – Nahir jeszcze nie wie jak prorocze są jego słowa… – Tu nic nie ma! Cała nasza droga na marne. Moje dywany przeżrą mole! Gdzie jest Elturel? Czarodzieju, powiedz nam co się z nim stało.

Haseid przebrany za zaklinacza z turbanem na głowie siada w kucki, rozkłada ręce, zamyka oczy i zaczyna lewitować.

– Ono zniknęło. Trzeba modlić się do bóstw, by objawiły nam co czynić.

– Ale do jakich bóstw? Jest tylko jeden bóg, którego czczę. To Abbathor. Pozwala mi zarabiać olbrzymie ilości złota.

– Głupiś! – karci go kupic Mavil. – Do dobrych trzeba się modlić! One wysłuchają nas i ześlą ratunek na Elturel.

Światła gasną. Kurtyna zapada. Koniec aktu pierwszego.

W akcie drugim scenografia zmienia się. Na środku sceny rozpościera się olbrzymia, magiczna pajęczyna fazowa, cała drgająca energią. Nad nią unosi się olbrzymia makieta drugiego słońca Elturel. Po jednej stronie sceny stoi zły dżinn, grany przez Farouka, po drugiej – anielica Zariel w otoczeniu trójki swych wiernych generałów – Yaela, Olanthiusa i bezimiennego. Ona sama dosiada Hollyfanta Lulu, powiększonego do rozmiarów mamuta dzięki sztuczkom gnoma.

Farouk jako zły dżinn unosi lagę i pomstuje na Elturel w języku kalimszańskim.

– W moim fazowisku utkwiło Elturel! Będę czerpał siłę z tego miejsca! Wyssam całą moc ze świętego ich słońca i sam stanę się bogiem jednocześnie cienia i światła, hahahaha! Moja kryjówka ukryta jest głęboko w Kniei Otulisko. Nikt mnie tu nie znajdzie! Żadni dobrzy bogowie. Jestem najlepszy!

Zariel dosiada swojego złotego wierzchowca, pióra na jej skrzydłąch lśnią i ona sama wygląda olśniewająco. Wielu na widowni mogłoby uwierzyć w jej niebiańskie pochodzenie, gdyby nie diabelskie rogi wystające spod peruki. W ręku dzierzy miecz. Za nią kroczy trójka generałów. Zbroja Yaela pomalowana została odblaskowymi farbami i obsypana brokatem. Gdy porusza się w świetle reflektorów, błyska i oślepia widownię.

– Usłyszeliśmy modlitwy tych, którzy wierzą, że tylko my możemy przywrócić równowagę – obwieszcza Zariel. – Sprowadzimy Słoneczne Miasto z powrotem.

– Dobro i sprawiedliwość są sprawiedliwe. Nie żądają żadnych nagród i posług. Zrobimy to, co trzeba zrobić – wtóruje jej generał Olanthius. Oczy ma przewiązane muślinową opaską.

– Jakiż to zły czarnoksiężnik zabrał wspaniałe miasto, które widzimy tu w pajęczynie utkwione? – wykrzykuje generał Yael. – Ukradł je niczym złodziej! Ten kto prosił nas o pomoc wie, że tylko my jesteśmy w stanie odzyskać Elturel. Lecz my nie jesteśmy próżni, nie oczekujemy modlitw, sami wiemy co należy uczynić! Naprzód!

PogS Props

 

Dżinn przywołuje dwa pająki fazowe.

– Bierzcie ich, moje pajęcze dzieci! Pożywcie się ich soczystym mięsem!

Rozpętuje się walka z pająkami. Nahir szepcze do Hollyfanta, czy coś sobie przypomniał. Lulu spogląda na walczącą Zariel. I powoli wracają wspomnienia tamtej bitwy… Ale jego wspomnienie zatrzymuje się. By odblokować kolejne, musi się coś wydarzyć w czasie bitwy. Zariel musi zostać osłabiona…

Gdy generałowie zmagają się z pająkami fazowymi, dżinn rzuca zaklęcie Rozkaz na Zariel i każe jej podejść do siebie.

– Podejdź tu Zariel, zostaw tych chłystków, niech prawdziwa potęga pożeni się z prawdziwym pięknem! Daj mi swą rękę…

– Prędzej odetnę sobie dłoń, niż wyjdę za ciebie!

Zariel odcina swym mieczem uprzednią przygotowaną przez gnoma protezę.

– Miecz? Co robisz z mieczem? – pyta ją Lulu, który chyba coś sobie przypomniał…

Erika najchętniej wbiłaby go Faroukowi, ale oddaje go generałowi. I w tym momencie Lulu przypomina sobie! Tak zrobiła Zariel w czasie bitwy! Dała swój miecz generałowi!

Generałowie pokonują ostatniego z pająków. Z jego ogromnego cielska wylewa się na scenę błękitna krew. Nahir przez chwile lęka się, że zabił patrycjusza przemienionego w pająka, ale to tylko nasączona hemocyjaniną krew pajęcza.

Farouk jest wściekły, że Erika odrzuciła jego oświadczyny. On brał je na serio. Widzi również, że jego pająki przegrywają z towarzyszami Eriki, których chciał wyeliminować – tak jak Imbralym z jego pomocą wyeliminował Candlekeep z życia Sylviry. Nie udało mu się zapędzić Eriki w kozi róg, tak jak zrobił to z jej siostrą. Sięga po ostatni sposób. Wyczarowuje iluzoryczną Monetę Duszy Eleonory Savikas.

– Skończysz tak jak ona!

Erika za nic ma jego groźby. Bezradny Farouk wyczarowuje teleport i umyka.

– Do zobaczenia w SESKERGATES – woła na pożegnanie.

Zaś Nahir wznosi laudację, w której wychwala Haseida. Młody kalimszanin zdecydowanie najlepiej radził sobie w boju i to głównie on pokonał maszkary.

– Niech cię ozłocą bogowie, wspaniały wojowniku. Generale nad generały. Sługo Zariel! Przybyłeś z dalekiej krainy, a jednak wszyscy tutaj podziwiamy twe męstwo. Nie bałeś ubrudzić się w błękitnej krwi! Co to może oznaczać?

Na część Haseida wybucha wrzawa z widowni [Omen – krytyczny sukces – 20]. Kupcy wiwatują bez opamiętania. Skandowanie i przytupywanie dochodzi ze wszystkich stron:

– Gladiator! Gladiator! Gladiator!

Gdyby mogli to by zaniesli go do Wrót Baldura na rękach. Oto bohater!

 

Farouk czy Rilsa?

Po przedstawieniu aktorzy wracają do garderoby. Farouk uciekł, ale wciąż jest zagrożeniem.

– Co prawda byliśmy w sojuszu z Rilsą Rael, ale jeżeli Farouk udowodni jej winę, sprawiedliwości stanie się zadość – orzeka paladyn. – Rilsa otrzyma to na co zasłużyła. Zaś on uzyska akademię. My mamy w ręku sposób na to, by tak się stało. Możemy sprzedać tę informację Faroukowi. Jeżeli uzyska akademię, może już nic nie mieć wspólnego z szachem, będzie niezależny. W przeciwnym razie, stanie się mocarną pięścią szacha.

– Gdybyśmy pomogli Faroukowi, mógłby być naszym przewodnikiem po Avernusie – proponuje wieszczka.

– Zakładamy, że mu ufamy. A przecież mu nie ufamy – przestrzega złodziej. – Nie możemy go zabić?

Ale czy wówczas jego zatopionej w rzece Styks duszy nie wyłowiłby Mahadi? Czyż nie tak się stało z Selu Hakalem, po tym jak zabił go Nahir? Śmierć dla Farouka byłaby tym samym co przegrana zakładu.

– Hama ma sztamę z Rilsą. Wsypując Rilsę zaszkodzimy Hamie – obawia się Mavil. – To zasmuci Haseida. Poza tym do tej pory ciągle graliśmy na Rilsę, a teraz ją po prostu utrącimy.

– Jeżeli tego nie zrobimy, czarownik prędzej czy później stanie się sługą szacha – ostrzega Nahir.

– Ona jest ludzką twarzą Gildii – przekonuje Mavil. – Ona chce dobrze tutaj. Wolę dalej grać na Rilsę niż na Farouka.

– Póki co szach jest wycelowany w naszego wroga – Zorana Blackhammera. Jedynie popsuć może tu Jonasz, który wie o wszystkim i szach może go łatwo przycisnąć. Dlatego Jonasz powinien stąd zniknąć. Niech cyrk pojedzie do innego miasta! Najlepiej do Elturel! Wyobrażasz to sobie? Niech on bierze ten cyrk i podróżuje do innego wymiaru. Jak trafi do Elturel da oblężonym ludziom nadzieję pokazująć przedstawienie!

– Sylvira mogłaby zminiaturyzować jego cyrk…

Tymczasem Jonasz zdjął go ze sceny. Jonasz obcałowywuje i obściskuje Haseida.

– Co za talent! Będziesz moją największą gwiazdą!

– Myślimy szerzej, Jonaszu – mówi Nahir. – Prędzej czy później nasza wyprawa zawiedzie nas do samych piekieł, do Avernusa, gdyż tam uwięzione jest Elturel. Nie rób takiej miny! Spójrz na możliwości. Zostały tam zabrane całe rzesze ludzi. I oni żyją w tym piekle nie mogąc się wydostać wraz ze swym miastem. Gdyby twój cyrk zawędrował w tamto miejsce, byłbyś jedynym fazowym cyrkiem. Latający Cyrk Jonasza Dobranocki! Wtedy zdobędziesz nieśmiertelną sławę.

Jonasz jest artystą i jak usłyszy jakiś pomysł, to się na niego zapala. Im bardziej zwariowany, tym mocniej. Jego oczy zaczynają się świecić.

– Zgoda, wypłynę mym statkiem na nieznane wody. Lecz muszę mieć port, do którego zawsze mogę zawrócić, hacjendę na Wzgórzu Jastrzębia. Potrzebuję złota. Kupcie ode mnie połowę cyrku. Wtedy będę miał pewność, że płyniemy tą samą łajbą, a nie zostaliście na brzegu, by patrzeć jak się topię.

– Moim osobistym celem jest również posiadanie posiadłości – odpowiada Nahir. – Ty będziesz mógł rządzić górną częścią, ja zaś podziemiami wyrytymi we Wzgórzu Jastrzębia.

Nahir postanawia zebrać złoto, by zainwestować w plany Jonasza. Jest nawet gotów sprzedać swój legendarny Młot Dao.

 

Pan nienawiści i tyranii

Czas na prawdziwą atrakcję wieczoru, przygotowaną przez gospodarza, Zorana Blackhammera. Wszystkie światła gasną. Jedynie słońce elturiańskie świeci. I widać, jak teraz po kolei puszczają nity, trzymające osłonę konstrukcji. W akompaniamencie trzasków upadają kolejne elementy powłoki. Naga kula staje się ażurową konstrukcją z nieruchomą kobietą w środku. Mechanizm opuszcza ten metalowy kosz na sam środek pajęczyny, zostawiając tam ową kobietę. Nie może się sama poruszać, jest przykuta do wózka, a teraz dodatkowo koła wózka oblepia pajęczyna. Starsza kobieta jest sparaliżowana, widać jak porusza jedynie jedną ręką i połową twarzy. Wielka Księżna Belynne Stelmane! Na widowni rozlega się martwa cisza.

W tym momencie reflektory oświetlają ubranego w czarny pancerz kasnoluda. Zoran Blackhammer w obstawie kultystów Czarnej Dłoni wychodzi na scenę.

– Strzeżcie drzwi – szepcze do kultystów.

– Wasza ustawa upadła. Teraz czas, żebyście wy padli na kolana! – odzywa się głośno, w stronę duczessy i uderza w gong.

– Oto Wielka Księżna Belynne Stelmane z Czwórcy – przemawia do kupców. – Do tej pory patrycjusze lekceważyli nas. Niech najważniejsza z nich wysłucha naszych postulatów i wniesie je na najbliższe posiedzenie Rady. Niech przyzna im słuszność. Patrycjusze nie mogą nam odbierać prawa do wykupu ziem! Wszędzie jest to możliwe, tylko nie we Wrotach. Mówię dość! To my jesteśmy prawdziwi możni tego miasta, synowie kupieckich rodów, bracia z rzemieślniczego cechu. My tworzymy potęgę Wrót Baldura! Patrycjusze? Oni piją naszą krew, żyją naszym kosztem. Mówią, że daniny są po to, by nas chronić, by dbać o nas. Lecz gdy mój ród Blackhammerów budował Bramę Bazyliszka zabrakło kamienia, gdyż cały zużyto na rozbudowę willi w Górnym Mieście. I teraz niedokończona brama ma nas chronić przed hordą z Elturel!

Kupcy kiwają głowami na znak aprobaty. Widok porwanej księżnej wpierw przeraził ich, ale teraz sami wykrzykują do niej słowa wypowiedziane przez Zorana. Powiedział to, co i im w duszy gra, ale do tej pory o tym nie mówili, bo też nie mieli do kogo.

Zoran uderza w gong po raz wtóry, widownia milknie.

– Patrycjusze zagarnęli dla siebie Górne Miasto i nikogo tam nie wpuszczają. Teraz chcieli to samo zrobić ze Wzgórzem, nie płacąc za ziemie nawet jednej sztuki złota! Nie pozwoliłem im na to. I pokażę im kto tu tak naprawdę ma siłę. Ja Zoran Blackhammer wzniosę nowe Górne Miasto na Wzgórzu Jastrzębia! Już osiągnąłem to, co było nieosiągalne. W moich żyłach popłynęła błękitna krew.

Nahir spogląda na truchło pająka, z którego wycieka niebieska posoka. Zaś przez widownię przechodzą pomruki podziwu, ale też strachu i zwątpienia. „Chce rzucić wyzwanie patrycjuszom? Nikt do tej pory tego nie zrobił! Czy ma dość siły?”. I zaraz jakiś głos odpowiada: ” „Tak, już jest patrycjuszem, jako jedyny kupiec”. „To wybraniec!”.

– Staniemy się częścią Wzgórza. Staniemy się jednością z nim. Podejdźcie tu i uklęknijcie na znak waszej lojalności.

Na scenę wychodzą po kolei kupcy i klękają przed krasnoludem. Ten za każdym razem wsadza swą dłoń w sadź i zostawia czarny odcisk na ich lewej piersi.

 

Bohaterowie Wrót Baldura

– Hola hola, Blackhammerze! – Nahir wyłania się z cieni. – Chcesz spić całą śmietankę tego wieczoru? Jest jeden bohater i nie jest nim Blackhammer, lecz ten oto mój przybrany syn Hasseid Basha Whitepeak! Jeszcze nie wszystek umarła przyzwoitość we Wrotach Baldura. Są jeszcze bohaterowie Wrót Baldura, którzy stają w obronie Wielkich Książąt. Księżno, nie martw się!

Lecz to nieszukający blasku i chwały Mavil jest już przy księżnej i rozsupłuje ją z pajęczyn.

– Oathoonowie przesyłają pozdrowienia – odzywa się do niej konspiracyjnie.

– Tarcza została ukradziona – na zaskakującą deklarację Mavila, księżna odpowiada równie zaskakująco.

Mavilowi wydaje się, że powiedziała to wbrew sobie albo wbrew jakieś sile, która ją pęta – nie tylko fizycznie. Nagle Zoran patrzy się w stronę duczessy! Jakby z daleka wyczuł ich rozmowę. Ich łączy jakaś więź!

Nahir sięga do swego cudownego zmysłu – żaden demon i czart tym razem nie bierze w tym udziału.

Tymczasem Erika ratuje Hamę, która została pomóc bohaterom, ale sama potrzebuje pomocy, gdyż zaplątała się w pajęczynę.

 

Upadek Blackhammera

Zoran, widząc szarżującego na siebie brata i jego giermka, sięga po zaklęcie ochronne. Składnikiem czaru jest święty symbol. Dlatego Zoran sięga po symbol Moradina, łamie go, rzuca na ziemię i spluwa. Wokół niego pojawiają się wirujące w powietrzu czarne plamy, takie same jak te, które kiedyś znaczyły ciało Nahira. Przekleństwo Gorma Gulthyna… Gdy Haseid w nie wpada, zostaje zatrzymany i rażony wysysającą życie energią.

– Może ja nie jestem już Blackhammer, ale tyś już nie jest krasnolud po tym co zrobiłeś! – woła Nahir. – Zaklinam cię mocą Mordinsammanu. Odpowiesz za to co uczyniłeś. Nadszedł kres złego Blackhammera!

Zoran wycelowuje palec w Nahira.

– Bracie, byłeś ślepy całe życie i ślepym pozostaniesz.

Nagle Nahir traci wzrok!

 

Hollyform

Hollyfant nagle powiększa się i transformuje w latającego mamuta! Tylko złoty kolor i futro się zgadza. Z jego trąby wydobywa się ogłuszające dudnienie wprost na Zorana.

Zoran wrzeszczy z bólu. Huk rozsadza mu głowę. Uszy mu krwawią. W końcu pada martwy.

Nadszedł kres złego Blackhammera.

 

– Co czujesz, gdy twój brat umiera?

– Nie widzę tego.

 

 

Gladiator

Kultyści Czarnej Dłoni nie znają strachu. Nie uciekają nawet jak ich wódz okazał się słaby. Dopadają do Eriki i Haseida. Ciosy wymierzone w chłopaka okazują się być śmiertelne. Co za ogromny cios na koniec! Haseid Whitepeak nie żyje!

– Nieeee! – wykrzykuje Nahir.

Publiczność przestaje tylko biernie patrzeć. Wychodzi na scenę! – Zabili naszego gladiatora – skanduje. Wobec takiej zbiorowej i spontanicznej siły nawet kultyści Pana Terroru muszą ustąpić. Próbują się wycofać, ale na próżno. Bohaterowie, a przede wszystkim Nahir muszą pomścić Haseida.

Nahir zalewa się łzami. Próbuje jeszcze uleczyć przybranego syna swoją mocą, ale nie ma już jej.

– Przepraszam, zawiodłem cię mój Haseidzie. Niepotrzebnie przekląłem cię mym imieniem. Ja chciałem uczynić cię bohaterem Małego Calimshanu, ale ty wybrałeś przebudzenie Trębaczyka. Tobie zawdzięczamy, że Tutek stał się sobą!

Trębaczyk przytula chłopaka. To Haseid się nim zajmował gdy jechali wozem z Elturel do Fortu Tamala. To Haseid schował się pod jego skrzydłami, gdy przeraził go widok kultysty Bhaala.

– Posadźcie Haseida na moim grzbiecie. Zabiorę go do domu.

Gdy tak czynią, Hollyfant znika. Haseid spocznie w rodzinnym Calimshanie, którego nie dane było mu odwiedzić za życia.

 


Komentarz prowadzącego (koso):

 

Lulu

„Celem” przygody było uczynienie kroku naprzód w wątkach osobistych Nahira oraz Hollyfanta. I to udało się zrealizować. Co więcej, wątek Hollyfanta jest też głownym wątkiem kampanii.

Istniały dwie możliwości odblokowania pamięci Lulu. Jedna dotyczyła Zariel, druga generałów. W czasie inscenizacji bitwy Zariel musiała ucznić jakiś gest albo jej generałowie.

Udało się Zariel, czyli Erice. Kluczem było przekazanie miecza generałowi. Dzięki przypomnieniu sobie tego ważnego wydarzenia z biografii Zariel, Hollyfant odblokowuje część zdolności i staje się potężnym sojusznikiem w walce.

 

Farouk

Erika posiada zdolność Omen – po długim odpoczynku rzuca 2k20 i zachowuje wyniki do dowolnych przyszłych testów. Wypadła 20, lepiej być nie może. I długo opierała się pokusie wydania krytycznego sukcesu. Planowała użyć krytyk do pokonania Farouka. Wystawiłem jej możliwość zabicia Farouka w momencie, gdy otwiera się przed nią – oświadcza się. Gdyby w odpowiedzi zabiłą go, to byłaby mocna scena – czerwona krew zamiast czarnej polewki. Na szczęście dla siebie (i dla Farouka) wykazała ogromną intuicję, że tego nie zrobiła. Dusza Farouka powędrowałaby do Mahadiego, który w każdej chwili może stać się ich wrogiem.

 

Zoran

Nie spodziewałem się, że Nahir zaatakuje Zorana. Tak samo jak wcześniej na balu u szacha spodziewałem się, że to zrobi. Gdyby nie powiodła się misja „odblokowania” Tutka, raczej nie mieli szans wyjść z tej walki cało.

Ratowanie Tutka okazało się nie tylko sztuką dla sztuki – bo tak „trzeba”, ale przyniosło wymierną korzyść. Tutek to ultimate badass, a przecież jeszcze nie pokazał wszystkiego na co go stac! Kolejne fraktale pamięci do odblokowania, ale już pewnie kanonicznie – w Avernusie. Tutaj złamaliśmy „kanon”, ale skoro gracze wpadli na tak fantastyczny pomysł, by zainscenizować mu warunki, w których mógłby odzyskać pamięć, to grzechem byłoby nie dać takiej szansy.

Co ciekawe, Nahir początkowo nie chciał atakować brata. Co więcej, zgadzał się z częścią jego postulatów. Symboliczne było złamanie przez Zorana symbolu Moradina. To było z mojej strony takie triggerowanie Nahira po najmniejszej linii oporu, ale pasowało do czaru Duchowi Strażnicy, który Black Gauntlet of Bane ma w swym arsenale. Nawet Duchowi Strażnicy nie pomogli Zoranowi. Przedstawienie miało nazywać się Upadek Elturel, okazało się być Upadkiem Blackhammera. Tym samym udało nam się rozegrać wątek osobisty Nahira, to już drugi po Mavilowym. Może już czas na Erikę? :)

 

 

Haseid

Haseid był w kampanii od samego początku. Przeszedł drogę z postaci zupełnie obojętnej dla Nahira, po jego przybranego syna. Trudno mi teraz w jednym akapicie streścić jego historię, jego relację z Bohaterami, jego czyny. Był częścią drużyny.

Erika nie użyła swej 20-tki na znienawidzonego Farouka. Użyła ją na Haseida. Dzięki temu stał się gwiazdą wieczoru. Otrzymał zdolność z pochodzenia artysty – „gladiator”, czyli sławę we Wrotach Baldura. Ten wątek miał swój potencjał…

Dzięki przedstawieniu młody gladiator stał się bożyszczem tłumu. Droga do Wrót Baldura stała przed bohaterami otworem. Haseid zginął, ta szansa przepadła. Teraz awanturnicy znów muszą kombinować jak wejść do zamkniętego miasta.

Z ocaloną Wielką Księżną powinno być łatwiej, prawda? Czy tak będzie, zobaczymy w kolejnej przygodzie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.