D&D – Descent into Avernus – Flaming Fist [1.20]

Bohaterowie powracają ze Wzgórza Jastrzębia Płowego. Dla nich minęły raptem dni, w rzeczywistości całe tygodnie. Tak działa czas w Fey – inaczej. W tym czasie we Wrotach rozgorzały zamieszki. Aktualnie trwa oblężenie garnizonu Pięści w Żmijowej Przeprawie. Po której stronie staną bohaterowie – Gildii, Pięści czy może Czarodziejów?

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Mavil Kress – Human ex-Tiefling / Rogue Swashbuckler 4 / Criminal / Chaotic Neutral

Kadu – Nahir Whitepeak – Mountain Dwarf / Oath of Conquest Paladin 4 / Guild Artisan / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas – Tiefling / School of Divination Wizard 4 / Sage / Chaotic Good


W poprzednich odcinkach

O przejęcie Wzgórza Jastrzębia Płowego (Dusthawk Hill) walczyli patrycjusze, kultyści, kupcy, a teraz druidzi cienia i Płomienna Pięść. Ostatecznie zdobyła je Faldorn i za pomocą rytuału zmieniła w dzicz rodem z Feywild.

Bohaterom udaje się wydostać z dziczy i rytuału z Tarczą Silvama, pod którą podszywał się Ukryty Pan w swej Tarczy. Dowiadują się również, że Tarcza Ukrytego Pana miała swój Symulakr, który udało im się zniszczyć.

U podnóża Wzgórza zjawia się sierżant Ważka dosiadający wiwerny. Rad jest, że po tygodniach poszukiwań wreszcie odnalazł Mukara. Żmijowa Przeprawa (Wyrm’s Crossing) potrzebuje swego dowódcy jak nigdy. Właśnie trwa jej oblężenie!

 

Wstęp

 

Dragica Blackhammer i Farouk Hamaad. Okolice Wzgórza. Do krasnoludki o nieprzyjemnym spojrzeniu podchodzi czarodziej o spojrzeniu pewnym siebie. Kłaniają się sobie na powitanie.

– Muszę przyznać, że jestem niezmiernie rad z naszego spotkania, lady – czarodziej uznaje jej szlachecki tytuł, co ona przyjmuje z zadowoleniem. – Ale nie przyszedłem ci tu słodzić. Z pewnością wciąż robią to tabuny absztyfikantów, łasych na twoją urodę, a też tytuł i majątek…

– Mówisz o Portyrze?! Zazdrośnik położył łapę na tym co mi się należy. Przede wszystkim mam smoczycę, która odwiedzą mnie każdej nocy. Nie wierzysz mi?

– Ależ wierzę, pani. Dlatego tu jestem i proponuję sojusz. Pomogę uwolnić ci Tiamat z Avernusa. Wy chcecie swoją królową, my chcemy swego królestwa.

– Calimshanu?

– Nie, Tethyru.

– To oni nie mają tam króla?

– Ależ mają. Królowa Cyrian i król Errilam oraz ich córa, nadworna wizjonerka, księżniczka Zandra.

– To jak chcecie odebrać im królestwo?

– Mamy lepszego króla. I lepszą wizjonerkę.

– Kogo? Ciebie?

– Nie, ja jestem tylko skromnym magiem, lady. Ale jest ktoś, kto jest czystej królewskiej krwi, a do tego zdobył regalia.

– Regalia? To jakieś meble?

– Widzę, że humor cię nie opuszcza, lady. Ale teraz mamy zupełnie inne zadanie do wykonania. Moim celem jest Rilsa. Muszę uwolnić się od mojej przeszłości, by móc myśleć o przyszłości. Moja wiwerna już jest z Wiwerniej Przeprawie. My stoimy tutaj i czekamy na dogodną okazję.

Dragica Blackhammer spogląda na Farouka Hamaada z grymasem i nie wie jeszcze co o nim sądzić. Czy powinna go nienawidzić czy tylko nim gardzić.

Nahir Whitepeak. Powoli, niczym obłąkany, krasnolud wychodzi z gąszczu. Powietrze jest tam tak parne, tak duszne, gorsze od kopalni. Odgarnia dżunglę i widzi Żmijową Przeprawę gdzieś tam w oddali. Spogląda za siebie na Wzgórze, zwanej wcześniej Jastrzębia Płowego. Teraz wygląda teraz inaczej. W głowie kołaczą mu myśli, próbuje sobie przypomnieć co się dokładnie wydarzyło i złożyć to w całość. I nagle ta jedna myśl błyska w jego głowie i sprawia, że oczy rozszerzają mu się.

„Wzgórze się przemieniło tak blisko Wrót Baldura! Miało miejsce odwrócenie wymiarów, które pożarło wcześniej Elturel. Czy jesteśmy na progu między-wymiarowej wojny? Na progu końca świata? Kim ja jestem, by to osądzać, li tylko marny pionek w rękach Mordinsammanu. A co więcej, przegrałem ostatnio. Ale czemu przegrałem? Przecież Mordinsamman jest potężny. Czy wykonałem jakiś błędny ruch. Czy stanąłem nie po tej stronie co trzeba?”

Krasnolud pada na kolana i drze włosy z głowy, całe polepione jakąś żywicą i śmierdzące tą ohydną dziczą, którą tak znienawidził w ciągu ostatnich godzin, a w rzeczywistości przecież dni, a może nawet tygodni.

„Nie! Nie! Muszę być silny! Jestem paladynem podboju!” Ale nie do końca wie, w którą stronę iść i jak się zmienić, by móc dalej wypełniać plany Mordinsammanu.

Więzienie w skale pod Żmijową Przeprawą. Wąskie kręte przejścia, wilgoć, echo kapiących kropli, smród ciał niemytych od wielu tygodni, nikłe światło od dogasającej pochodni wetkniętej w uchwyt przymocowany do kamiennej zimnej ściany… Strażnicy przechadzają się wzdłuż cel więźniów. Tamci są wyraźnie niespokojni, pobudzeni, wymachują rękami… Nerwowa atmosfera udziela się strażnikom. Z sufitu obsypują się pojedyncze kamyki, z góry dobiegają jakieś przytłumione hałasy, słychać bieg innych strażników… Więźniowie wykrzykują hasła wolności, wygrażają strażnikom, że wreszcie się doigrają, dorwą ich i poderżną im gardła… Dwóch strażników patrzy po sobie niespokojnie – co teraz? Wybiegają z tunelu i zamykają za sobą ciężkie drzwi. Zastawiają je czym się da. Dalej słychać hałasy z zewnątrz. Więźniowie też się wydzierają. Strażnik cofa się i nieuważnie postępuje jeden krok za bardzo. Ręce wyciągają się spoza krat, chwytają go, przyciągają do krat i duszą. Oczy wychodzą mu na wierzch, hełm mu spada, upada pochodnia, robi się ciemno. Jego charczenie cichnie. Krzyk więźniów jest coraz głośniejszy. Drugi strażnik podnosi pochodnię, podpala ją i teraz innym wzrokiem patrzy na tych więźniów. Zastanawia się czy jeżeli teraz ich wypuści, to darują mu życie.

Erika Savikas analizuje swoje wspomnienia ze Sfery Eterycznej. Jest jedno wspomnienie, które powraca do niej natarczywie. Gdy zobaczyła swój symulakr, swoje lustrzane odbicie, drugą Erikę stojącą przed sobą samą, dostrzegła niewielki szczegół, który odróżnia ją od jej samej. Był to niewielki przedmiot włożony na palec Eriki. Pierścień, który oferował jej Farouk.

To musi być jej fałszywe odbicie!

 

Przygoda

 

Układ sił

Bohaterowie mkną na grzbiecie wiwerny wprost ku Żmijowej Przeprawie. Lądują na dachu fortecy. Jej górną część jeszcze bronią najemnicy Płomiennej Pięści. Zaś więzienie w skale, dół twierdzy oraz most nad rzeką Chionthar zdołała przejąć Gildia.

Jak doszło do ataku na Wyrm’s Crossing?

Pięść przestała bronić tego miejsca, gdyż zajęła się przeczesywaniem krzaków na Wzgórzu w poszukiwaniu swego dowódcy Mukara, który nie powracał od tygodni. Rozochocony motłoch Zewnętrznego Miasta wykorzystał okazję i zaatakował na garnizon Pięści.

Niezadowolenie mieszkańców Zewnętrznego Miasta rosło od dawna. Mieli dość brutalności i niesprawiedliwości Pięści. Zbuntowali się przeciwko brankom – procederowi przymusowego wcielania do Pięści. Rilsie Rael i Dragronie Rockfist nie tylko udało się podburzyć tłum. Przekonały do buntu przymusowo wcielonych do garnizonu w Żmijowej Przeprawie.

Przepuszczono symultaniczny atak – z zewnątrz uderzyli bojownicy Białej Gwardii Dragrony Rockfist, z wewnątrz – zdrajcy w szeregach Pięści. W tym samym czasie agentom Gildii udało się wedrzeć do wnętrza skały i uwolnić więźniów.

W tym czasie najemnicy Pięści musieli się zająć buntem w swych szeregach. Pochwycili zdrajców i umieścili ich w klatkach zawieszonych nad rzeką Chionthar.

Trwa impas – bojowników jest zbyt mało, by zdobyć twierdzę, zaś Pięść, choć utrzymuje strategiczne miejsce, to jest odcięta i na próżno wyczekuje pomocy ze strony Wrót. Lord Dillard Portyr jest skłócony z dowódcą Żmijowej Przeprawy i dąży do jego zmiany – atak na niego jest mu na rękę.

Jedyne wsparcie nieoczekiwanie udzielił tajemniczy czarodziej z Calimshanu – Farouk Hamaad. Dał Ważce wiwernę. Liczy na to, że Pięść wyda mu Rilsę Rael jak już ją pokona i schwyta. A potrzebuję Rilsy, by wydać ją Mahadiemu. Inaczej straci swą duszę…

 

Poziom dolny

[Gildia, Rilsa Rael, Hama Basha, Dragrona Rockfist, bojownicy Nahira, uwolnieni więźniowie]

 

Poziom środkowy

[Płomienna Pięść, dowódca Mukar, goście: Wielka Księżna Belynne Stelmane w prywatnej komnacie, posłaniec Wielkiego Księcia Dillarda Portyra]

 

Poziom górny

[Płomienna Pięść, sierżant Ważka (Keldorn), dwie wiszące nad rzeką klatki z uwięzionymi buntownikami, goście: Mahadi i Selu Hakal w pokoju gier]

 

Buntownicy w klatkach

– Sierżancie Ważko, co to za klatki wiszą tam na żurawiach?

– Są w nich zdrajcy. To ci, którzy byli w Pięści od niedawna. Przeszli na stronę wroga, jak tylko Rilsa nas zaatakowała! Wtedy ci nasi tutaj wbili nam nóż w plecy, ale zdołaliśmy stłumić ich bunt. Tyle że odciągnęło to nas od obrony mostu i Gildia przejęła dół.

– Co zamierzacie z nimi zrobić?

– To chyba oczywiste – odpowiada mu dowódca Mukar. – Za atak na swoich istnieje tylko jedna kara. Mogłem od początku domyślać się co to za typy. Niechętnie wcielałem ich do garnizonu. Ale branka była konieczna. Wrota Baldura od dawna nie przysyłały nam tu nikogo. Braliśmy tych, którzy i tak nie mieli żadnego zajęcia. Już kradli albo wkrótce zaczęliby kraść. U nas przynajmniej znajdowali zajęcie i uczyli się fachu. Wpajaliśmy im co to prawo, honor i zasady. Po zakończeniu służby znaleźliby zatrudnienie, jako ochroniarze karawan albo najemnicy. Jak widać, nie zasłużyli na drugą szansę. Złodziej pozostanie złodziejem na zawsze. Te szumowiny nie zasłużyły naa to, by wyciągać ich z dołka. Powinni byli tam zostać.

– Jeżeli ich zabijesz, stracisz jedyną kartę przetargową jaką masz, wstrzymaj się z wyrokiem. Podejmę się misji mediacyjnej. Rilsa ufa mi. Zejdę do niej. Spróbuję przemówić jej do rozsądku. Może jeszcze ujdziemy wszyscy z życiem i sprawa się załagodzi.

Mavil przekonue Mukara. Drow przesunie wykonanie wyroku o dobę [krytyczny sukces – 20].

 

Neutralna

Nahir kieruje lekko opętany wzrok na Erikę.

– Eriko, kiedy dołączyłaś do tej drużyny, to zajęłaś miejsce kogoś, kto był dla nas bardzo ważny. Czy mówi ci coś nazwisko Waywocket, bohaterki ludu?

– Hama dużo o niej opowiadała…

– I zobacz gdzie się obecnie znaleźliśmy. Hama jest pewnie gdzieś przy boku Gildii i Rilsy Rael, a my przy boku Pięści i Płomienia Mukara.

– Otóż nie Nahirze, ja im podziękuję za gościnę – sprzeciwia się Mavil.

– I ja też nie powinienem tu być! – krasnolud zaczyna swe solilokwium, w którym porzuca Pięść i myśli o sojuszu z Gildią. – Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy przegraliśmy tam, na Wzgórzu Jastrzębia Płowego. Zobaczcie do czego doprowadziłem, gdy nie zrozumiałem planów Mordinsammanu dla mnie. W głębi mego serca chciałem zdobyć Wzgórze dla mej siostry, mimo iż już nie jestem Blackhammerem, a Whitepeakiem. Czemu przegraliśmy? Dlatego, że wybrałem zły sojusz! – Nahir wyciąga odznakę sierżanta Pięści. – Po której stronie powinnienem być? Spójrzcie na wydarzenia, które nas otaczają. To koniec czasów. Znak zmiany. Elturel zniknęło zabrane do ognistych czeluści Avernusa. Wzgórze zamiast wypełnione przez krasnoludzkie tunele i kopalne, przejęte przez przeklęte rośliny i Fey! O ja nieszczęsny. Źle dobrałem sojuszników. Mukar nie zdaje sobie z tego sprawy, ale jest już przegrany. Patrycjusze go opuścili. Zostawili go tutaj. Na szczęście los daje nam szansę na odkupienie… Co zrobiłaby Waywocket? Czy stanęłaby po stronie Patrycjuszy i żołdaków? Tak jak ja stanąłem, za co przepraszam Mordinsamman i samego siebie i wszystkich tych, których zawiodłem. Czy stanęłaby po stronie ludu? Ludu, który widzi, że coś się zmienia w okolicy. Ludu, który pragnie żyć w spokoju. Mieszkańcy Dolnego Miasta, przybysze z Calimshanu, uchodźcy z Elturel… Już byliśmy na dobrej ścieżce, już mieliśmy sojusz z Rilsą Rael. Kontynuujmy go. Stawką niestety jest nasze życie. Ale cóż to za życie, jeżeli wybrało się niewłaściwą ścieżkę?

– Popieram twój wybór, ale nie do końca się zgadzam, z tym co mówisz – mówi Mavil, który paradoksalnie nie broni Rilsy. – Nie o taką zmianę walczyłem. Ludzie na dole atakują to miejsce, gotowi je zburzyć i spalić. Wiesz komu tak naprawdę zależy na tym co się tutaj dzieje? Kto wyciągnie z tego korzyść? Ja wiem kto za tym stoi. To Portyrowie! Przekupili ludzie Gildii i to oni, rekami tych biedaków, próbują pozbyć się Mukara, bo nie jest lojalny Portyrom. Tak naprawdę nie jest to żadna rewolucja ludowa. To wszystko knowania możnych. Musimy to powstrzymać. Ta rzeź jest nikomu niepotrzebna, tylko Portyrowi. Mukar to ostatnia przeszkoda, by jego siostrzenica objęła dowodzenie nad Pięścią. Gdy Portyr pozbędzie się Mukara, odzyska kontrolę nad tym garnizonem, a przede wszystkim, pozbędzie się ostatniego, który naprawdę chciał odnaleźć dotychczasowego dowódcę Pięści – Uldera Ravengarda. Dlatego ja nie przyłączę się do Rilsy, jeżeli jej atak był inspirowany przez Portyrów. Moje noże nie będą walczyły dla wielmożów.

– Ja jestem przeciwnego zdania – nie zgadza się krasnolud. – Zmiany wymagają podboju! Wiadomo, że ci na dole to pionki. Lecz pionek gdy przejdzie przez całą szachownicę może stać się cenną figurą. Tak mówi stara krasnoludzka gra! I wtedy biada temu kto wejdzie w drogę takiego pionka, niegdyś nic nie znaczącego. Pionków łatwo nie docenić. Wydaje się, że jesteśmy tylko popychadłami w rękach losu. Lecz gdy podejmiemy odpowiednie decyzje możemy zwyciężyć. Ja jestem za tym, by zdradzić Płomienną Pięść i pozwolić tym z dołu przejąć twierdzę. Nie obejdzie się bez rozlewu krwi, ale trudno. A ty co myślisz, Eriko?

– Ja nie opowiem się po żadnej ze stron. Moja siostra ulokowała się we Wrotach i gdybym stanęła po jednej ze stron, ona byłaby zagrożona, a do Candlekeep nie ma powrotu. Nie widzę żadnych korzyści z sojuszu z Rilsą. Mam inne plany.

– Jakie to plany? – dopytuje Nahir.

– Matrymonialne, haha – Mavil żartuje z Eriki.

– Moim pomysłem na rozwiązanie na tej patowej sytuacji jest mediowanie między stronami, by nie był potrzebny rozlew krwi – odpowiada Erika.

– Status quo to fałszywy ideał, świat się zmienia, otwórz oczy Eriko – mówi paladyn.

– Ty Nahirze chciałeś szukać Uldera Ravengarda – przypomina Erika. – W jaki sposób Rilsa ci w tym pomoże?

– Ulder Ravengard to dalsza część planu dla Wrót Baldura. Doprowadźmy wraz z Rilsą do tego, by lud miał silną pozycję, a potem odzyskajmy Uldera Ravengarda, by on przyklepał zmiany. Jako książę może to zrobić. Patrycjusze nie będą mogli pluć na niego. Przecież on był jednym z nich. On jest dla nich symbolem czegoś wielkiego, ale jednocześnie słuchają go ludzie. On potrafi przemawiać we właściwy sposób. Naszym prawdziwym wrogiem jest ten przeklęty Dillard Portyr. A być może i Belynne Stelmane. Co do jej roli nie jestem pewien. Ale jestem pewien, że dla nas bogowie przygotowali wielkie wydarzenia. Widzicie to? – Nahir wskazuje na Tarczę Silvama +3. – To insygnia koronacyjne z Tethyru. I myślicie, że gdy rozejdzie się wieść o odnalezieniu tarczy, chciwi tethyrczycy nie przybędą po nią? Z pewnością zechcą odzyskać swoje insygnia. I będą potrzebowali jakiś sojuszników, by nie wykrwawić się u Wrót Baldura. My możemy być tymi sojusznikami… Lub musimy sami mieć sojuszników, jeżeli tethyrczycy okażą się nszymi wrogami. Wiele jest czynników. Musimy wybrać stronę. Jako pojedyncze ziarenka piasku niczego nie uzyskamy. Ale jeżeli będzie nas dość dużo ziarenek, zaczniemy uwierać w bucie Patrycjusza…

– Brzmi to pięknie, ale czy jesteś gotowy zdradzić Mukara? Przecież jest naszym bratem. Przelewał z nami krew, ratował nam życie. Gdybym wiedziała, że planujesz go zdradzić nie poświęcałabym Viconii.

– Gdybyśmy tylko rozumieli plany bogów z wyprzedzeniem, może za każdym razem podejmowalibyśmy dobre decyzje. Ale ty jesteś bliska podjęcia złej decyzji. Jeżeli nie staniesz po żadnej ze stron, nie będziesz sojuszniczką nikogo, a tacy ludzie są niewygodni, niebezpieczni. Dobrze ci doradzam. Spójrz na to co widać za oknem. Gdy świat się zmienia, ty też nie możesz stać w miejscu.

– Ja jestem za pokojowym rozwiązaniem – deklaruje Erika.

– A ja wolę rozwałkę, bo jestem paladynem podboju – ogłasza Nahir. – I tak dojdzie do rozlewu krwi.

Poświęcenie Eriki

Nocą odwiedził Erikę chowaniec Farouka – wąż. Mahadi zjawił się w Żmijowej Przeprawie po duszę Farouka, gdyż ten przegrał zakład – nie udowodnił, że to Rilsa zdradziła Mahadiego.

– To jest pułapka – zauważa Mavil. – Rilsa ma w nią wejść. Mahadi tylko czeka na nią.

– Mahadi jest problemem, to muszę przyznać… – zgadza się paladyn.

– Chyba że wymienię duszę Farouka za własną – propobuje Erika.

– Nie musimy robić takich rzeczy… – probuje zniechęcić ją Mavil.

– Widzę, że bardzo ci zależy – mówi Nahir.

– To jedyna szansa na to, aby Farouk przeżył – mówi Erika. –  I nie narażam Rilsy.

– Jedyna szansa na to, aby Farouk przeżył to zdradzić Rilsę Rael, a tego nie możemy zrobić – odpowiada Nahir. – Dlatego musimy go pokonać nim zmieni się w sługę.

– Ja muszę wykupić duszę Farouka za swoją własną.

– Po co miałabyś robić coś takiego – dziwi się Nahir. – On może stać się naszym wielkim przeciwnikiem.

– Jeżeli Mahadi go przejmie, to zdecydowanie tak. Mahadi jest rozsądny, przyjmie moją duszę. Nie chcę go poświęcać.

– Moim zdaniem sytuacja jest przegrana – stwierdza Nahir. – Co byś nie zrobiła, Farouk będzie w rękach przeciwnika. Pogódź się z tym.

– Nahirze, dlaczego chcesz poświęcać moje love?

– Masz dwa wybory, rozwal mu łeb sama, co powinnaś zrobić wcześniej, albo go wygnaj.

– Jeżeli go rozwalę, to jego duszę przejmie Mahadi. Wyłowi ją z rzeki Styks jak duszę Selu Hakala.

Rodzina Savikas

Mavil widząć pęknięcie w drużynie i determinację Eriki w chęci ratowania Farouka, oddaje jej Monetę Duszy z duszą jej cioteczki, czarodziejki Eleonory Savikas. Mavil zawdzięcza Eleonorze życie. Teraz jednak monetę powinna mieć Erika, na wypadek gdyby ich drogi się rozdzieliły.

Mavil nosił monetę za Erikę, gdyż dla niej było to zbyt wielkie brzemię, by móc je unieść. Erika prosi Hollyfanta Lulu, by zaniósł monetę jej siostrze Sylvirze. Eleonora żegna się z Eriką.

– Jestem z ciebie dumna. Weszłaś do eteru i rozkruszyłaś Symulakr. Zdobycie Tarczy Silvama było przełomem. Zagoniliśmy czarta do rogu. Utworzę z Sylvirą, Arseniusem i Jingfei krąg magów. Będziemy się przygotowywać. Ale praca w terenie to twoja działka. Twoje zadanie to odnalezienie Tarczy Ukrytego Pana i Thavius Kreeg. Inaczej Wrota podzielą los Elturel.

– Mam znaleźć i przynieść tarczę?

– Tylko to się liczy.

Po tych słowach cioteczki Erika czuje się przedmiotowo.

– Mam realizować zadanie, niezależnie od tego czy stracę przyjaciół, czy stracę osobę którą pokochałam – Erika żali się towarzyszom. – Moja rodzina traktuje mnie jak mięso armatnie. Figurą w mej rodzinie jest Sylvira, a ja jestem ta młodsza i głupsza. Może potem opowiada swoim znajomym moje historie jako swoje własne, niczym Halestra?

– Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy pionkami – zauważa Nahir. – Lecz pionek, jeżeli zajdzie wystarczająco daleko, może stać się figurą, pamiętaj o tym.

 

Czart Mahadi

Erika udaje się na spotkanie z Mahadim, by negocjować odzyskanie duszy Farouka. Chce tym samym zapobiec ewentualnemu wydaniu Rilsy.

Mahadi osobiście przybył do Żmijowej Przeprawy, by dowiedzieć się kto go zdradził. Jeżeli dorwie Rilsę, dowie się, że bohaterowie jej pomagli. Mahadi jest za potężnym czarodziejem, by mogli się z nim mierzyć.

Mahadi, wyglądający jak kupiec z Calimshanu, siedzi przy rozłożonych kartach za stolikiem do gier. Jego bezpieczeństwa strzeże Selu Hakal, choć trudno go teraz poznać w smoczej zbroi pobłogosławionej ogniem Valrauna. Tej, za którą Nahir wykupił od Imbralyma/Mahadiego hollyfanta Lulu.
– A gdzie Nahir i Mavil? – drwi Mahadi. – Posłali cię samą do jaskini lwa?

– Posłali lwicę do jaskini lwa.

– Wpierw zadam ci jedno pytanie – czy masz mi coś do powiedzenia, Eriko?
– To zależy jak potoczy się rozmowa.
– Jesteście ostrożni. Szkoda, że nie byliście równie ostrożni w przypadku Haseida.  Słyszałem, że chłopak nie żyje. Taka strata! A przecież przestrzegałem was, że tak właśnie się stanie. Jesteście awanturnikami, przy was nie miał szans przeżyć. Gdyby skorzystał z mojej szansy, nie tylko byłby wyszkolonym wojownikiem, ale z pewnością by żył.
– To był jego wybór.
– Tak, zawsze mamy jakiś wybór. I ty teraz też go masz. Pewnie wiesz po co tu jestem. To, co się stało podczas balu, głęboko mnie zasmuciło. Udzieliłem gościny, zaprosiłem na bal, tymczasem za moimi plecami spiskowano przeciwko mnie. Komu mam za to podziękować, Eriko. Wiem już, że nie Zoranowi Blackhammerowi, gdyż pozyskałem jego duszę – Mahadi pokazuje monetę.
– Nie chcę ci wróżyć, gdyż zbyt dosłownie interpretujesz me słowa. Chcę się wymienić. Oddam ci moją duszę.
– Za?
– Duszę Farouka.
– Zastanów się jeszcze Eriko. Nie musisz poddawać tej partii. Masz w ręku kilka dobrych kart. Na przykład Hama. Nie wiedziałem, że jest córką dżinnki. Jestem skłonny wymienić kogoś takiego za Farouka. Zwłaszcza, że to jedyna istota, której Farouk się lęka. To coś o niej mówi.
– Oczekujesz, że poświęcę Hamę?
– Poświęcisz siebie lub Hamę. Zawsze mamy jakiś wybór.
– Nie poświęcę Hamy. Znasz moją decyzję. To jednorazowa oferta.
– Rozważę ją.

 

Zadymiarz Mukar

Mukar wie, że znalazł się w kiepskim położeniu po powrocie ze Wzgórza. Nie tylko z powodu tego co tu zastał, ale również tego, czego nie zrobił.

– Duczessa jest niezadowolona, że powróciłem bez Tarczy Ukrytego Pana. Teraz już nic mnie nie chroni. Rzuci mnie na pożarcie Portyrowi. To mój koniec.

– Płomieniu Mukar, jesteśmy w naprawdę kiepskim położeniu. Ty i twoi ludzie jesteście otoczeni przez buntowników. Jeżeli możemy coś zasugerować, jedyną drogą ucieczki jest zejście do piekieł i poszukiwanie Uldera Ravengarda. Będziemy potrzebowali sojuszników tam na dole, gdyż wybieramy się do Avernusa. Ten tutaj na górze, Mahadi, to potężny czarownik i on przybył z samego Avernusa. Mógłby stworzyć portal…

– Widziałem was w boju i przejrzałem wasze serca. Są szczere. Skoro mówicie, że tam jest Ravengard, to tam się udam. Ale nie zostawię posterunku powierzonego mi przez lorda dowódcę Uldera Ravengarda na pastwę tych szumowin z Gildii! Nie mogę okryć się hańbą, nie mogę się tak po prostu wymknąć zostawiając oblężoną twierdzę. Ci, którzy służyli między nami i zdradzili, muszą zostać skazani. Ale to śmiecie Gildii, plwam na nich. Jest ktoś, na kim mi szczególnie zależy. Ktoś, o kim dowiedziałem się od was. Ktoś, kogo mi wskazaliście jako tego, kto stanowi zagrożenie dla naszego księcia. Ktoś, kto skalał mundur Pięści, a powinien pozostać w czultańskim buszu. Asasyn Selu Hakal. I ten ktoś, tak się składa, jest teraz tutaj, w mojej twierdzy! Uświadomiliście mi, że to on jest największym zagrożeniem. Jestem gotów stanąć z nim na ubitej ziemi i wyrwać mu czarne flaki. Jeżeli będę mieć pewność, że on nie żyje, wówczas będę mógł spokojnie zejść do piekieł.

– To zamyka możliwość zejścia do piekieł, gdyż Selu i Mahadi są po tej samej stronie.

– Mahadi wygląda na kupca, a Selu Hakal na jego niewolnika. A niewolników można odkupić. Negocjujcie z nim. A gdy kupiec zwróci mu wolność, ja zadbam o to, by nie długo cieszył się tą wolnością.

– Jeżeli to okaże się to niemożliwe znajdziemy się w sytuacji, w której nie mamy żadnych sojuszników. Gdyby teraz był tutaj Ravengard, to z kim wszedłby w sojusz? Z kim by się sprzymierzył po to, by odzyskać Wrota Baldura i przywrócić porządek?

– Z Belynne Stelmane. Tak pomyślałem, dlatego poszedłem na jej układ Wzgórze za Tarczę. Jej ruchy były zawsze najbardziej wyważone. Ma też szerokie wpływy. Natomiast Portyr udaje twego przyjaciela, mami cię złotą gadką, po czym nie robi nic z tego, co ci obiecał. On myśli wyłącznie o zapewnianiu sobie wszelkich wygód. Dba o siebie i swój święty spokój. Portyr nie kiwnie palcem, by odnaleźć Uldera.

– A czego chciał od ciebie jego posłaniec, który jest w twierdzy, komes Albrecht?

– Bezczelna gnida! Wręczył mi pismo od Portyra, bym zachował się honorowo i dobrowolnie ustąpił ze stanowiska dowódcy, złożył odznakę i broń. Następnie mam udać się do więzienia w Wieży Baldurana i oczekiwać tam sprawiedliwego wyroku wydanego przez Rajców. Tfu! Prędzej oddam życie za ten fort niż moi ludzie i te szumowiny na dole ujrzą mnie w kajdanach.

Mukar jest na straconej pozycji. Nie podda siebie Portyrowi ani twierdzy ludowi. Gardzi ludem, tak jak lud gardzi drowami. Patrycjusze czekają tylko, aż albo sam zrezygnuje albo motłoch go usunie. A nawet jeżeli Rilsa wycofałaby się z oblężenia i Mukar ostałby się w forcie, wówczas ruszyłyby na niego siły Liary Portyr. Jedyne na co może liczyć to powrót Ravengarda, swego dowódcy. Dla niego Ravengard jest wszystkim. Dlatego Mukar musi opuścić to miejsce i zejść do piekieł.

– Gdy mówisz, że oddasz życie to mówisz to na serio? – dopytuje go Nahir.

– Oczywiście, że tak. Ravengard nauczył mnie co to honor i poświęcenie dla służby. Jak tylko załatwię tu swoje sprawy, ukarzę zdrajców i rozprawię się z Selu Hakalem, wyruszę na poszukiwania Ravengarda.

– Mógłbyś dać tym ludziom drugą szansę, gdyby zgodzili się zejść z tobą do Avernusa – proponuje paladyn.

Mukar nie wierzy w to, że ci ludzie byliby do tego skłonni. Są pozbawieni honoru. Jednak Nahir przełamuje początkowy sceptycyzm Mukara. Co więcej, namawia do tej misji samych zainteresowanych – więźniów.

– Piekło to kara gorsza niż śmierć – odpowie mu później Mukar. – A zatem zdrajcy wybrali potworny los dla siebie. W piekle odpokutują swą karę po wielokroć. Bo z pewnością już tu nie wrócą.

Mukar zabierze więźniów jako karną kompanie do piekła, ale warunek jest jeden – musi zabić zdrajcę asasyna z Chult Selu Hakala.

 

Powrót Zorana

Nahir zastanawia się, czy można wykorzystać Patrycjuszy do swych planów odnalezienia Uldera Ravengarda oraz rewolucyjnych planów Rilsy Rael. Przypomina sobie o Mavilu, który urodził się w rodzinie Patrycjuszy.

– Nie jestem spadkobiercą rodu Oathoonów, bo Oathoonowie wyrzekli się mnie – odpowiada Mavil. – Przebaczam im, ale nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.

– Wyrzekli się ciebie, ale ich krew dalej w tobie płynie. W jaki sposób cię wydziedziczyli? Czy to jest zgodne z prawem?

– Są przekonani, że ich syn nie żyje – odpowiada mu Vendetta, której dusza twki uwięziona w monecie. – Uważają, że czart Gargauth odebrał im ich prawdziwego syna, a w zamian, by z nich zadrwić, zostawił czarciego podrzutka. Nie uwierzyli, że to ten sam Mavil, ich syn, ale w innym ciele.

– Nie jestem już Oathooonem. Nazywam się Kress. Mavil Kress. Nie ważne czy rządzą tutaj jedni możni czy drudzy. Plwam na nich. Ale nie pozwolę, aby niszczyli moje miasto!

– Łatwo ci plwać na nich, jak sam jesteś możnym. Jesteś Oathoonem, a nie Kressem.

– A ty Blackhammerem, a nie Whitepeakiem. Jesteś takim samym Blakhamerem, jak twój martwy brat.

– Nie do końca martwym… – szepcze Erika.

– Jak to nie do końca martwym? – dziwi się krasnolud. – O czym mówisz?

– Jego dusza uwięziona jest w monecie.

– Przeklęty mój brat, nawet po śmierci!

– Piekło ściga nas na każdym kroku – wzdycha Mavil.

 

Belynne Stelmane

Stan księżnej znacznie się poprawił. To skutek utraty przez Gargautha mocy druidki Faldorn. Silna Faldorn „odebrała” Gargautha księżnej, przez co księżna znacznie osłabła.

Duczessa nie zdecydowała się wrócić do swej posiadłości, gdyż oczekiwała powrotu bohaterów, a przede wszystkim Tarczy Ukrytego Pana. Zajmuje prywatną komnatę na poziomie pierwszym. Widać, że dostarczono tu jej osobiste meble. Luskus jej komnaty odstaje od warunków panujących w twierdzy. Wstawiono nawet kominek! Księżna wie od Mukara o tym co się wydarzyło na Wzgórzu.

– Wzgórze… Nie zależy mi na nim. Los tego miejsca jest mi obojętny. To była karta przetargowa, wpierw wobec Zorana, a potem Mukara. Oba pionki zostały już strącone z planszy. Nie mam już czasu na nieistotne figury. Czas zagrać istotną figurą. Czas zagrać tobą, młody Oathoonie. Zastanawiałam się przez ten czas jaki ruch tobą wykonać. Ale od początku. Opowiem całą historię, być mógł podjąć decyzję świadomie. Od razu zaznaczę, że będę mówić samą prawdę. Znam możliwości twojej wieszczki, niech nie próbuje więcej wchodzić mi do głowy.

Belynne zaczyna od legendy, od kamienia węgielnego jej organizacji.

– Loży Tarczy szczyci się długą tradycją. Organizacja wcześniej strzegła Tarczy Silvama w Tethyrze, Krainie Intryg położonej na południe od Amn i na północ od Calimshanu. Lecz Tarczę Silvama podmieniono na Tarczę Ukrytego Pana. Uczynił to Inselm Hhune, zmieniająć Zakon w potężną Lożę, by zszerzać wpływowych i bogatych członków, by stawali się w swym gronie jeszcze bardziej wpływowi i bogaci. Nasze wpływy rozciągają się od Waterdeep poprzez Wrota Baldura do Calimshanu.

Belynne zaczyna mówić o bardziej współczesnych czasach, które dotyczą jej samej.

– Jednak straciliśmy Tarczę Ukrytego Pana, kiedy zginął panicz Oathoonów. Oathoonowie przewodzili wówczas Loży. Uznali Tarczę za zagrożenie i ukryli ją. Oathoonowie to potomkowie Lucii Thione i Inselma Hhune, płynie w nich krew założycieli Loży. Nikt nie śmiał sprzeciwić się im. Zostałam ich następczynią.  Próbowałam odzyskać Tarczę. Wreszcie trafiłam na trop Tarczy Ukrytego Pana w Elturel. Dzięki mym kontaktom w Lidze Lordów dowiedziałam się, że kultyści Bhaala zamierzają przewieźć Tarczę Ukrytego Pana do Eltuel. Potem dowiedziałam się o ambitnym i zdeterminowanym kupcu, Zoranie Blackhammerze. Był dość nikczemny,  by opłacać bandytów za napadanie na karawany innych kupców… Spodobała mi się jego bezwzględność. Obiecałam mu to czego pragnął – Wzgórze. W zamian musiał okraść karawany, ale tym razem nie kupców, a kultystów Bhaala. Jednak jego bandyci okazali się zbyt słabi. Zoran skorzystał więc z usług Duergarów, którzy okazali się skuteczniejsi. Napadli na karawanę nieopodal Fortu Tamali. Zoran wziął złoto, ja Tarczę Ukrytego Pana. Następnie Zoran wstąpił do kultu Bane’a. Tym samym zapewnił sobie ochronę przed odwetem ze strony kultu Bhaala, gdyż te dwa kulty mają ze sobą sojusz. Bhaalici nie mogli nic zrobić Zoranowi, choć miał ich złoto. Mało tego, wpłacił ukradzione im złoto do ich banku! Przyznam, że Zoran zaimponował mi. Postanowiłam dotrzymać swej części umowy. Pomogłam mu zaaranżować moje porwanie, by użył mnie jako swej karty przetargowej wobec Patrycjatu. Niestety, wtedy wszystko zaczęło iść nie tak. Ktoś ukradł z mej posiadłości tarczę znalezioną w Elturel. Ta tarcza trafiła na wzgórze. A potem ktoś potężny przejął nad nią kontrolę. To była Faldorn. Osłabiła mnie.

Stelmane spogląda Mavilowi prosto w oczy.

– Wiem kim jesteś chłopcze. Wiem o twoim pakcie z mym Panem. Obiecałeś mu zanieść Tarczę do Avernusa. Nie zrobisz tego. Tarcza Ukrytego Pana nie może opuścić Wrót Baldura. Ona daje mi władzę, wpływy i bogactwo. Daje siłę mojej organizacji. A ty jako Oathoon powinieneś stanąć na jej czele. Możesz służyć Tarczy. Otrzymasz moją posiadłość, a także mój tytuł. Książęta Elektorzy wybiorą cię do Czwórcy. Ty wrócisz do swego nazwiska Oathoon. Odnajdziesz Tarczę, zwrócisz Loży i będziesz jej strzegł.

Mavil przypomina sobie historię potężnego maga, oświeconego diabelstwa, wielkiego alchemika, Arseniusa Nevermore, który myślał, że pozjadał wszystkie rozumy, napisał 36529 ksiąg, założył własną cywilizację i był przekonany, że panuje nad Tarczą.

– Jak się świetnie okazało, nie panował nad Tarczą. Tarcza panowała nad nim. Ta historia powtórzy się tutaj, we Wrotach. Im bardziej im pomożemy, nie przerwiemy tego potwornego kręgu sług Gargautha, tym gorzej dla wszystkich.

Mavil wie, ze jako Wielki Książe byłby tylko pacynką w rękach Stelmane, w rękach Loży. Układ z kultystami odmieniłby również jego samego. Nie może skorzystać z tej „hojnej” propozycji. Nigdy więcej paktów…

Jednocześnie wie, że wyeliminowanie jej, nawet jeżeli jest kultystką czarta, implikuje szereg problemów. Księżna jest bowiem przeciwwagą dla Portyra.

Komes Albrecht

Portyrowie wysłali tu swego sługę, ekonoma, urzędnika i skrybę – komesa Albrechta. Chciał wręczyć dowócy fortu Mukarowi pismo przedsądowe. Mukar wyrzucił go za drzwi, a pismo podarł. Komes jest oburzony.

– Postawiliśmy ultimatum Mukarowi. To renegat! Jest nielojalny wobec Pięści. Ale ma szansę to naprawić, pokazać, że jest człowiekiem Pięści i służy jej, a nie sobie. Jeżeli złoży odznakę i broń, Pięść wyśle wsparcie do Żmijowej Przeprawy i przegoni hołotę. Lord Portyr gwarantuje Mukarowi sprawiedliwy proces.

Komes zwraca się bezpośrednio do Nahira.

– Idzie nowe, potrzebujemy nowych ludzi… Komandor Liaraze przydadzą się solidni żołdacy. Nahirze podjąłeś dobrą decyzję opuszczając zgniły ród Blackhammerów. To znaczy, że rokujesz. Uratowałeś też duczessę. Pokazałeś, że dbasz o wartości tego miasta i o jego los, który przecież zależy od osób takich jak Duczessa Stelmane i Lord Portyr. Jeżeli złożysz przysięgę wierności Liarze, rozważymy twoją kandydaturę na dowódcę Żmijowej Przeprawy

Komes wskazuje na komnatę Stelmane.

– Wiem, że księżna czekała na was. Nie znam powodu, dla którego jesteście tak ważni. Ja jestem tu nie tylko po to, by przyjąć rezygnację Mukara i zabrać go do Wieży Baldurana. Książę ma interes do księżnej. Jej brak obecności w radzie utrudnia głosowania. A trzeba podjąć decyzję o przekazaniu funkcji marszałka nowemu dowódcy… Widzicie jak łobuzeria panoszy się tutaj. Potrzebujemy silnego dowódcy, by przywrócić spokój. Jeżeli skłonicie Belynne do powrotu i udziału w głosowaniu, Lord Portyr będzie wam wielce zobowiązany.

Nahir bezskutecznie próbuje się dowiedzieć, czy Portyrowie mieli coś wspólnego z sabotowaniem działań Waywocket przy budowie filtrów. Mavila interesuje zaś czy Portyrowie inspirują bojowników do ataku nas Płomienną Pieść, by ich rękami pozbyć się niewygodnego dla nich dowódcy Mukara.

– Ależ skąd! Liarze Portyr ani jej wujowi nie zależy, by rozeszła się po mieście plotka o hołocie atakującej na Pięść i obalającej jej dowódcę. Jak by to wyglądało? Zaczęliby podnosić rękę na innych dowódców. Chcemy, aby Mukar odszedł z własnej woli, a nie za sprawą barachła. Chcemy, by sam złożył odznakę. By jako żołnierz Pięści dał innym przykład honorowego postępowania. Z łaski Lorda Portyra może okazać swą skruchę przed sądem oraz ponieść słuszną karę w więzieniu.

– Ale on się nie zgadza i jesteście gotowi poświęcić Żmijową Przeprawę, tylko dlatego by dać mu nauczkę.

– Spokojnie, Liara Portyr odbije fort i ukarze hołotę. Przybyła z Chult wraz ze swym kontyngentem.

Święta Rilsa od Noży

Plebejusze zajęli dolną część fortu i postawili barykady.

Dragrona Rockfist jest główną prowodyrką ataku na Żmijową Przeprawę. Mści się za lata upokorzeń, mści się za to jak ostatnio potraktowała ją Pięść, bijąc do nieprzytomności, gdyż nie miała z czego opłacić haraczu. Nahir przegonił żołdaków Pięści i wyciągnął ją z rynsztoka. Czuje się jego pomazańcem, prowadzi lud na barykady, jest gotowa wybić każdego Pięściarza.

Zupełnie odmienne nastawienie ma Rilsa Rael, zwana Świętą Rilsą od Noży. Ona jedynie pragnie uwolnić więźniów, którzy stali się ofiarami brutalności, niesprawiedliwości i skorumpowania Pięści. Czyni to z inspiracji Mavila. Mavil opowiedział jej o procederze Zadymiarza, o tym jak organizuje branki i siłą przymusza ludzi do służby. Rilsa uwolniła tych, którzy nie zgodzili się na przymus, a pozostałych przekonała do buntu. Niestety bunt został stłumiony, buntownicy zostali uwięzieni. W klatkach oczekują wyroku śmierci. Rilsa nie przerwie oblężenia, dopóki tamci nie są wolni.

– Żmijowa Przeprawa wkrótce będzie nasza. Wykorzystaliśmy okazję, że zniknął Zadymiarz i nie wracał przez kolejne tygodnie. Jego ludzie zaczęli go szukać, obrona twierdzy osłabła. To był jasny znak do ataku. Znak od was. Zrozumiałam to po raz kolejny, gdy zabraliście stąd Mukara. Jesteście katalizatorami zmian.

– To ty jesteś zmianą, Rilsa – mówi Mavil. – Ty, święta Rilsa od noży. Jesteś dla ludzi przykładem. Obalając szacha dałaś im przyszłość. A tutaj? Rozwalasz tylko miasto.

– Jestem dla ludzi. Dlatego nie odejdę stąd, póki ci ludzie nie są wolni.

– A co dalej? Co sądzicie, że się stanie?

– Póki co Dragrona Rockfist będzie nią zarządzać. A potem będziemy negocjować z Liarą Portyr. Jest tu posłaniec jej wuja, komes Albrecht. Dał mi sygnał, że jeżeli pozbędziemy się Mukara, Portyr będzie w stanie układać się z nami.

– Portyr wami pogrywa. Waszymi rękami chce pozbyć się Mukara.

– Nie interesują mnie osobiste niesnaski Portyra i Zadymiarza. Ja tu jestem, by uwolnić ludzi. A potem moge się dogadywać z Portyrami. Dla niego liczy się tylko spokój i przekaz.

– Czyli jednym słowem Portyr jest tchórzem? A wiesz, że na górze jest księżna? To może być szansa.

– Dla nas to problem. Jej obecność to immunitet dla Żmijowej Przeprawy. Nasz atak zostanie uznany za zamach na Patrycjat. Chciałabym tego uniknąć. Poradzę sobie bez wsparcia ze strony Górnego Miasta, ale nie wygram wojny z nimi.

– A czy atakując na posterunek Pięści nie rzucasz im wyzwania?

– Pięść ogarnięta jest przez chaos. Brak przywództwa, brutalność, nieprawość, wymuszenia… Dowódcy stali się watażkami, a oddziały prywatnymi armiami. Jedyne co zostało z dawnej Pięści to emblemat.

– Myślisz, że jak Ravengard wróci to daruje ci atak na jego pupila?

– Jestem zmęczona słuchaniem tego, że Ravengard powróci. Moim zdaniem on nie powróci.

– Nasza głowa w tym, żeby powrócił, bo jest jedynym księciem, który może przywrócić ład.

– Jeżeli wróci, ujrzy tutaj zmiany, które będą już nieodwracalne. Tutejszy lud będzie siłą, z którą należy się liczyć, a nie rozstawiać wedle swego uznania. Nie chcemy już być popychadłem.

– Bez obalenia Patrycjuszy, a przynajmniej części z nich nie jesteś w stanie niczego tu zmienić. To oni o wszystkim decydują. Także o tobie i twoich ludziach. Bez poparcia choćby jednego księcia doprowadzisz do wojny domowej.

– Nie bez powodu odeszłam od Patrycjuszy. Czcze dyskuje, zapatrzenie na siebie i swoje sprawy, nie liczenie się z nikim i niczym. Pozostawiam kwestię Patrycjuszy wam. Ja działam tutaj, blisko ludu. Tu jest prawdziwe działanie.

– Sąd Portyra unieważnił twoją umowę z Zoranem. Znów jesteś szlachcicem. Chcesz tego czy nie, jesteś Patrycjuszą.

– Dla mnieumowa to umowa. Wzięłam złoto. Skoro prawo Portyra zabrania sprzedania ziemi na Wzgórzu oraz tytułu szlacheckiego, odwołamy się do świętego prawa małżeńskiego. Co moje to twoje. Tej więzi nawet Portyr nie będzie mógł podważyć. Jestem gotowa związać się z Nahirem więzem małżeńskim, jeżeli tylko w ten sposób mogę mu przekazać, co należy się jego rodzinie.

– Zależy ci na ludziach uwięzionych w klatkach, tak? Gdyby ich uwolnić, odstąpiłabyś od oblężenia?

– Teraz, gdy wygrana jest w zasięgu, trudno będzie do tego przekonać Dragronę. A ja chcę mieć przysługę u Portyra za pozbycie się Zadymiarza. Sami mnie  do tego namawiacie, by zabiegać o względy Patrycjuszy. Będzie mi wdzięczny, a ja tę wdzieczność odpowiednio wyegzekwuję.

– Wiesz kto jeszcze jest na górze? Szach Imbralym powróocił. Jest tutaj w skórze Mahadiego, wraz ze swym karkiem, Selu Hakalem.

– Dowiedziałem się o tym, że to ja go obaliłem?

– Owszem, wie – odpowiada Nahir.

– On chce byśmy się zabijali, by potem przyjść po ciebie. Atakując twierdzę wchodzisz w jego pułapkę – przestrzega Mavil.

– Podejrzewa, ale nie ma dowodów. Chyba, że chcesz się poświęcić dla sprawy i przyznać – sugeruje Erika.

Rilsa popada w zadumę.

– Spójrzcie na tych ludzi. Oni idą za mną. Mam pieczę nad tymi ludźmi, mam w rękach ich los. Mówisz Eriko, że mam się przyznać. Co będzie z ludźmi, gdy się przyznam się? Wszystkich ich opuszczę, jeżeli Mahadi weźmie mnie stąd. Z drugiej strony… jak się nie przyznam, będzie jak mowicie, poczeka aż się wszyscy powybijamy, zginą przeze mnie ludzie. Przyznam się przed Mahadim – czeka mnie śmierć, a tych ludzi niepewna przyszłość, nie przyznam się – czeka mnie potępienie za ich ludzi. Co mam zrobić?

– To nie jest łatwa partia, ale jeszcze nie przegrana. Daj nam poradzić sobie z Mahadim. Ty odstąp od twierdzy jak tylko wypuścimy więźniów z klatek.

Hama

Dziewczyna zmieniła się znacznie przez ostatnie miesiące. Wydoroślała pod okiem Rilsy Rael. Nauczyła się złodziejskiego fachu. Bacznie przygląda się Gildii. Zna już Wrota Baldura. To co zostało u niej bez zmian to brak włosów. Już chyba na zawsze pozostanie łysa. Pogodziła się z tym. Za to trudno pogodzić się jej ze śmiercią Haseida.

– Jest ktoś, kto jest tobą zainteresowany, Hamo – Erika próbuje ostrzec dziewczynę przed Mahadim, ale ta nie rozumie.

– Waywocket? Ona przecież nie żyje. Przeżyłam jej śmierć bardziej niż rodziców. Prawie jak śmierć Haseida. To przykre co mówi o mnie Nahir. Jestem dla niego zadrą, ale nie wiem dlaczego. Nie wiem co powinnam zrobić.

– Musisz wywrzeć na nim wrażenie, to paladyn.

– Nie wiem czy chcę, Haseid próbował i zginął.

– Ktoś jest tobą zainteresowany w inny sposób.

– Tak jak ten zły czarodziej, który chciał mnie i Haseida porwać do Calimshanu?
– Dokładnie tak.

 

Paladyn

Nahir decyduje, że czas atakować Mahadiego.

– Trafiliśmy tutaj jak śliwa w kompot. Musimy wypić to wino. Chcemy posłać Mukara do Avernusa, by szukał Ravengarda, ale do tego potrzebujemy wpierw Selu Hakala. Wrogiem naszych planów jest Mahadi. Musimy go stąd przegnać. A żeby go przegnać, powinniśmy wykorzystać też Mukara. Myślałem, że to drow zupełnie bez serca, lecz powiedział, że nie straci nieszczęśników, jeżeli pójdą za nim do piekła. Mój plan jest taki, Mukar zbiera ludzi, otaczają go i uderzamy. Mahadi się teleportuje i ucieka, a my zabijamy Selu Hakala i tyle. Niestety obawiam się, że nasz plan może się skończyć też śmiercią Mukara.

– Jestem w stanie się przyłączyć, by wydać Selu Mukarowi – zapewnia Erika. – Możemy zrobić też inaczej, ja zabawię Mahadiego rozmową, a wy uwalicie Selu Hakala. – Jednak nie przyłączę się do ataku na Mahadiego, on jest zbyt potężny, nie da się go zabić, powóci tutaj.

– Nie myślmy tak daleko, możemy zginąć już dzisiaj. Skupmy się jak rozegrać tę partię. Nie myślisz jak grać ostatnią partię turnieju, który dopiero rozpoczynasz.

– Dla mnie to jest ostatnia partia – odpowiada Erika.

– Jak przegnamy Mahadiego będziesz bezpieczna i twój Farouk tak samo – mówi Mavil. – Pozbądźmy się go siłami Pięści. Plan jest ryzykowny, bo Mahadi jest potężny. Ale jak się uda, na jakiś czas będziemy mieć go z głowy.

– Będziemy mieć czas, by się przegrupować i dołączyć do naszych sojuszników – zgadza się Nahir. – Do naszego potężnego czarownika Arseniusa, do twojej siostry Sylviry i cioteczki Eleonory, do arcymaginii z Candlekeep, do wszystkich. Obrałaś już stronę, Eriko?

Erika odmawia przyłączenia się do ataku na Maahadiego. Chce podpisać z nim pakt.

– Ja jestem chaotyczna dobra. Wydaję mi się, że to co robię jest dobre, ale następstwa ma chaotyczne.

– Będę pierwszym, który go zaatakuje, a wiesz dlaczego? Gdyż ma monetę z duszą mojego brata. A ty jak chcesz, kryj się w cieniach. Tchórzliwie patrz, jak ginę. Ale potem nie racz mnie opłakiwać, moja panno. Jesteś diablęciem i teraz ujawniłaś to z pełną mocą.

 

Farouk

Erika pyta Farouka czy ją wesprze w ewentualnym ataku na Mahadiego. Farouk jest zdumiony.

– Chcesz wypowiedzieć wojnę Mahadiemu?

– Zaoferowałam mu swoją duszę w zamian za twoją, więc się wysil.

– Mam uronić łzę? – drwi Farouk.

Farouk nie pochwala czynu Eriki, co więcej – gardzi nim jako przejaw słabości. Jest gotów pomóc, jeżeli Mavil pomoże jego mocodawcom – Czarownym Magom Thay. Chcą przejąć królestwo Thethyru. Mavil, jako potomek księżnej Lucia Thione miałby ogłosił się nowym królem Tehtyru. Przejąłby tron dzierżąc dawne insygnia królewskie Tethyru – Tarczę Silvama.
Mavil odmawia.
 
– Kiepska sprawa, bo problem ojczyzny jej tutaj w Baldur’s Gate, nie w Tethyrze. Mavil Oathoon przystałby na twoją propozycje, lecz Mavil Kress nie.
Farouk nie pomoże podczas ataku na Mahadiego.
Pakt z Mukarem

Erika wymyka się do Mahadiego. Nahir staje przed dowódcą Mukarem.

 – Ci na dole nie są gotowi ci odpuścić, ale ci na górze, więźniowie, pójdą z tobą do piekieł. Zgadzają się tak odpokutować za swoje winy i za swoją zdradę. Jesteś dobrym dowódcą, inaczej książę nie powierzyłby ci Żmijowej Przeprawy, ale obawiam się, że będziesz ją musiał teraz opuścić. Zanim to się stanie mamy do wyrównania rachunki z tym Selu Hakalem. Ja już raz go zabiłem. Jego pan będzie go bronił. To czart i potężny czarownik. Musimy zgromadzić wszelkie możliwe siły. Zostaw tylko ludzi pilnujących zejść na dół, żeby ostrzegli nas przed atakiem Gildii. A my musimy teraz zaatakować Selu Hakala. To jedyna okazja, by go zabić.
– Tylko jeżeli przysięgniesz mi Nahirze Whitepeak, że zrobisz wszystko, by odnaleźć Uldera Ravengarda.
– Nigdy nie podejrzewałem, że zawrę pakt krwi z drowem. Jeżeli tak musi być, to niech będzie.
Nahir zawiera z Mukarem pakt krwi.

Ruszają do boju. Mahadi zupełnie nie spodziewał się ataku. Właśnie był w trakcie podspisywania paktu z Eriką Savikas…

 

Spis wydarzeń

  1. Rozmowy z Mukarem, Ważką, Hamą, Belynne Stelmane, wysłannikiem Dillarda Portyra, Rilsą Rael, Mahadim, Faroukiem Hamaadem
  2. Zadecydowanie o losie skazanych – wyruszą do piekła jako karna kompania
  3. Mavil Kress odmawia Wielkiej Księżnej – nie zostanie Wielkim Księciem i kultystą czarta
  4. Pakt krwi Nahira i Mukara
  5. Paktowanie Eriki z Mahadim
  6. Zaatakowanie Mahadiego przez Pięść, Nahira i Mavila

Komentarz prowadzącego (koso):

 

Bla bla rpg

Założeniem sesji było zamknięcie rozdziału rozgrywającego się w obrębie Zewnętrznego Miasta, by móc na czysto przenieść się do Dolnego lub Górnego. Gracze mogli zadecydować o losach Obrzeży oraz wybrać swych sojuszników. Czy będą to złodzieje Gildia czy najemnicy Pięść, kultyści Loży Tarczy czy czarodzieje Seskergates, Mahadi z piekła, Czerwoni Magowie z Thay a może kultyści Tiamat?

Główna oś konfliktu rozegrała się wokół Rilsy Rael i Farouka Hamaada.

Przypomnę tylko, że bohaterowie poznali Rilsę w Małym Calimshanie. Rilsa obaliła szacha Imbralyma (którym okazał się być czart Mahadi). Farouk jako jedyny przejrzał Rilsę, więc założył się o swoją duszę z Mahadim, że wystawi mu Rilsę. Nie miał jednak dowodów, chciał aby to bohaterowie wydali mu Rilsę.

Po segmencie ze Wzgórzem (wątek osobisty Nahira) chciałem dać rozegrać Mavilowi i Erice ich wątki poboczne. Mavil grał na Rilsę, a Erika na Farouka. Nahir zaś miał być postawiony przed wyborem między Mukarem, a Rilsą – stojącymi po dwóch stronach barykady w konflikcie Pięści z Gildią. Imaginowałem sobie, że otwaarty konflikt między postaciami graczy zaoowocuje emocjami na sesji.

Ostatecznie graczom udało się lawirować pomiędzy frakcjami, grać zarówno na Mukara, jak i na Rilsę, zapewnili wyjście cało z sytuacji zarówno Faroukowi, jak i Rilsie. Nie poświecili ani Hamy, ani Rilsy, ani Farouka, ani Mukara – a poświęcenie przynajmniej jednego z nich dla mnie wydawało się koniecznością. Jak gracze tego dokonali?

Otóż poświęcili siebie! Tak, zgadza się. Woleli poświęcić swoje postaci, niż postaci niezależne! Nahir i Mavil ryzykują niemal pewną śmierć w ataku na Mahadiego, zaś Erika utratę swej duszy w pakcie z nim.

Uniknęli rozlewu krwi pomiędzy Gildią, a Pięścią, przedstawiając Mukarowi beznadziejność jego położenia i jednocześnie pokazując mu perspektywę honorowego odejścia – poprzez zejście do Avernusa, gdzie odnajdzie swego dowódcę Uldera Ravengarda. To ważniejsze niż obrona fortu na obrzeżach. Jednak Mukar postawił warunek – wpierw musi dorwać zdrajcę – Selu Hakala. Chciałem dodać tym dramaturgii – Selu Hakal to ochroniarz czarta Mahadiego. Musieli zatem wynegocjować go od potężnego Maahadiego za Hamę/Rilsę/Vendettę/przysługę. Bohaterowie nie wydali nikogo. Zamiast tego sami ruszyli do ataku lub zaoferowali swą duszę.

Dlaczego Mukarowi tak zależało na Selu Hakalu? To bohaterowie przedstawili mu go jako niebezpieczengo zdrajcę, który chce zabić Księcia. Wziął sobie to do serca!

Podsumowując, oceniając sesję pod kątem gry graczy, była bardzo udana. Jacy gracze, taka sesja! Zaskoczyli mnie swymi pomysłami i zagraniami:

  1. Nahir przekonuje Mukara do stworzenia kolonii karnej i ruszenia do piekła celem ratowania Ravengarda. Unika w ten sposób walk pomiędzy Gildią, a Pięścią oraz konieczności opowiedzenia się BOHATERÓW po któreś ze stron, nakierowując ostrze konfliktu na Mahadiego – którego pozbycie się było w interesie WSZYSTKICH; dla mnie przypieczętowanie braterskich więzi Nahira z Mukarem oraz pomysł wysłania Mukara na czele kolonii karnej do Avernusa to najlepsza rzecz na tej sesji. Rewelka!
  2. Mavil nie ulega pokusie kultystów czarta i nie przyjmuje posady Wielkiego Księcia Wrót Baldura; jak to? kto by nie chciał być Wielkim Księciem Wrót Baldura??? Otóż Mavil! Mavil, którego pseudonim to Nevermore. Nigdy więcej paktów z czartem… Szacun!
  3. Erika dla ratowania Farouka nie poświęca Rilsy Rael, ani Hamy, nie działa wbrew drużynie, zamiast tego decyduje się poświęcić siebie i swoją duszę – kiedy gracz decyduje się poświęcić swoją postać dla jakiegoś bohatera niezależnego (NPC), to jest to dla mnie coś wielkiego, coś znaczącego, to ukonorwanie wątku, coś co nieczęsto widuje się na sesjach. I nie jest dla mnie z jakiego powodu to robi. A dodajmy, że Erika wcale nie chciała żegnać się ze swoją postacią – odwrotnie – w tej drużynie najbardziej ze wszystkich nie chce jej stracić. A mimo to jest gotowa to zrobić dla ratowania innej postaci. Peterda!

Natomiast oceniając sesję pod kątem mojego prowadzenia wyszło tak sobie. Jedyne co zaoferowałem to rozmowy z bohaterami niezależnymi. Akcja nie rozkręciła się. Wcale. Zbyt długo zajęły rozmowy z każdym po kolei. Część okazała się zbędna lub rozwleczona. A gracze nie mieli jasności czy podejmowane decyzje mają związek z kampanią Descent into Avernus.

Patrząć retrospektywnie mogłem wystawić Selu Hakala jak tylko wszyscy gracze uznali, że chcą go dorwać. Chęć dorwania Hakala była punktem wspólnym dla wszystkich graczy i należało się go uchwycić. A dopiero potem martwić się o stojącym za nim Mahadim. Dopooero potem roztrzygnąć czy bohaterowie chcą z nim walczyć czy targować się. Dlaczego najlepsze pomysły przychodzą po sesji?

Za to sesja skończyła się obiecującym zawieszeniem –  Erika zawiesza pióro nad cyrografem, za chwilę odda swą duszę, a do komnaty wparowuje Nahir z młotem dwuręcznym, Mavil oraz dziesięciu żołnierzy Pięści ze swym dowódcą Mukarem! Przyszła sesja zaczyna się od rzutu na inicjatywę!

Motywacja, głupcze

Powoli zaczyna wyłazić to o czym słyszałem od innych prowadzących tę kampanię:

Bohaterowie nie mają żadnej motywacji, by schodzić do Avernusa.

Kadu na tej sesji próbował jakoś złączyć się z Ulderem Ravengardem, by ustalić po co jego postać Nahir go szuka (wymyślił, że Ulder przyklepie rewolucję Rilsy Rael), ale sesja skończyła się tak, że nie wie co bohaterowie robią tak naprawdę i do czego to dąży. Zamiast na sesji ustalić jakiś plan i realizować go, zmarnowano ją na ustalanie co jest jej stawką.

Zakończyło się starciem Kadu i Gosi. Kadu nie widział żadnego logicznego powodu, dla którego postać Gosi miałaby chcieć ratować Farouka. Kadu nie uznaje Farouka za postać istotną, wartą tego, by stawała się głównym punktem negocjacyjnym na sesji. Tym bardziej, że drużyna do tej pory była sprzymierzona z Rilsą, nigdy z Faroukiem, a nawet sama Erika kilkukrotnie go wystawiła. Dlatego Nahir uznaje Erikę za zdrajczynię, gdy ta idzi paktować z Mahadim, podczas gry reszta drużyny zamierza go atakować.

Gosia ripostowała, że po pierwsze Erika nie zdradziła Rilsy, nie zdradziła drużyny, nie zdradziła Hamy i zaoferowała Mahadiemu wyłącznie samą siebie. Pozostali niczym nie ryzykują, niczego nie tracą. Co więcej, zamierzała od samego początku popełnić błąd w pakcie z Mahadim, by nie był nic warty. Chciała także odwrócić uwagę Mahadiego, gdy reszta będzie na niego atakowała. Proponowała to zresztą na samym początku ustalania planu, a potem niestety jakoś to umknęło. Erika zgodnie ze swoją osobowością i ideałami, nie chciała rozlewu krwi, chciał mediować, nie chciała obierać żadnej ze stron. To zupełnie odwotnie niż Nahir, który jest paladynem podboju oraz jest chodzącym katalizoatorem zmian, z młotem dwuręcznym w dłoniach.

Andrzej zauważył, że to konsekwencje tego, że każda postać jest z innej parafii. Brak im jednego wspólnego celu.

Kadu oponował, że umawialiśmy się na początku kampanii, że celem jest ratowanie Wrót Baldura i Uldera Ravengarda. Na ten moment motywacje postaci, by schodzić do Avernusa są wątłe, a drużynie brakuje wspólnego celu.

Postanowiłem zagrać w otwarte karty i pokazuję właśnie graczom do czego prowadzą wszystkie wątki, by nie musieli przez kolejnych naście sesji zastanawiać się do czego to prowadzi. Pogrupowałem porozrzucane wątki. Spiąłem je w cztery główne pęczki fabularne, by gracze wybrali najbardziej interesujące:

1 – Gildia, Rilsa Rael, Hama, Jonasz i dziedzictwo Waywocket – uwolnienie Elturel z Avernusa (pomoc uchodźcom powrócić do ocalonego Elturel, polepszenie sytuacji życiowej mieszkańców Wrót?)
2 – Pięść, Mukar, Keldorn – uwolnienie Uldera Ravengarda z Avernusa (przywrócenie ładu i spokoju we Wrotach?)
3 – Loża Tarczy, Belynne Stelmane i Oathoonowie – uwolnienie Gargautha z Tarczy (przejęcie władzy nad  Wrotami?)
4 – Farouk i Dragica Blackhammer – uwolnienie Tiamat z Avernusa (zyskanie potężnego sojusznika?)

Po tej sesji umocniła się pozycja Rilsy, Mukara, Farouka, natomiast odpadła Stelmane z Lożą Tarczy oraz odpadli czerwoni magowie z Thay (na początku kampanii Andrzej wspomniał o nich, dlatego wrzuciłem ich w osobie Jingfei). Natomiast w kolejnej odpadnie Mukar, co pozostawia nas z numerem raz i numerem cztery.

Droga do piekła jest kręta i wyboista.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.