D&D – Descent into Avernus – Balduran cz. 2 [2.07]

Bohaterowie ruszają do starożytnego miasta głęboko pod Wrotami Baldura, by odnaleźć właścicielkę głosu z tawerny Elfia Pieśń. Zamiast niej odnajdują legendarnego Baldurana, założyciela miasta.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Alef Senurset Serafin – Protector Aasimar /  Light Domain Cleric 5 / Hermit / Lawful Good

Kadu – Nahir Whitepeak-Rael – Mountain Dwarf / Oath of Conquest Paladin 5 / Guild Artisan / Neutral Good

Gosia – Erika Savikas-Hamaad – Tiefling / School of Divination Wizard 5 / Sage / Chaotic Good

 

W poprzednich odcinkach

Ślub Nahira i Rilsy zgromadził tłumy Wrotan. Po ceremonii przyszedł czas przemówień. Na scenę zostaje zaproszona komandor Liara Portyr, siostrzenica Wielkiego Księcia Dillarda Portyra, która chciałaby objąć schedę po zaginionym marszałku Ulderze Ravengardzie i objąć dowództwo nad Płomienną Pięścią. Dopiero co powróciła z kontyngentu w Chult i to co zastała na miejscu to chaos, brak dyscypliny i brak jedności w szeregach Pięści – udzielni watażkowie zamiast lojalnych dowódców. Liara chce ukrócić ich samowolkę i przywrócić hierarchię władzy. Manifest Liary Portyr sprawia, że samozwańczy dowódcy Pięści zawiązują sojusz przeciw niej. Pożywki dostarcza im Pająk, szara eminencja Wrót Baldura, który dostarcza fałszywych dowodów na to, że Portyr stała z handlem ludźmi z Chult. Po zrzuceniu winy na Portyr faktyczni winni, kultyści Bane’a, będą mogli dalej handlować niewolnikami.

Portyr nadepnęła na odcisk również Gildii Złodziei, której nie podoba się idea utworzenia Konfraterni, społecznej organizacji opartej o słynne baldurańskie Węzły, umacniającej wspólnoty mieszkańców oraz społeczeństwo obywatelskie. Gildia wychodzi z założenia, że mieszkańcy przestaną korzystać z jej „usług” i stracą przez to źródło utrzymania i wpływy. Oliwy do ognia dolewa pan młody, który publicznie ogłasza Liarę Portyr dowódcą Pięści.

Tawernę Elfią Pieśń otaczają żołnierze Pięści, kultyści Bane’a oraz oprychy Gildii. Domagają się głowy Portyr, ale tylko pod publiczkę, gdyż faktycznie nasyłają na nią płatną morderczynię Flennis. Zamach udaje się, Portyr zostaje zamordowana, lecz bohaterowie wskrzeszają ją, a następnie ukrywają w swej posiadłości Seskergates.

W czasie wesela po tym jak elfia śpiewaczka wykonała swą pieść, Erika przypadkiem przebudziła jakąś pradawną moc drzemiącą pod Wrotami Baldura. Ta moc poczuła się zagrożona i ściąga na miasto wielka powódź. Bohaterowie podejrzewają, że elfka jest z tym jakoś związana. Ruszają zatem do Undercity, ruin starożytnego miasta leżącego głęboko pod obecnym, osady z czasów Baldurana.

 

Nahir Whitepeak

Nahir Whitepeak zdaje sobie sprawę z pełną mocą, że tu gdzie się znaleźli, przeplatają się rozmaite interesy. Bogów i ludzi. Czartów i demonów. Wszystko to w jakiś sposób jest ze sobą połączone, a jedni mogą stać się drugimi. Kiedyś wydawało się, że Patrycjusze z Górnego Miasta są zupełnie nieosiągalni, żyją w zupełnie innym świecie. Ale teraz, gdy światy zaczęły się przenikać, gdy Fey przejęło Wzgórze Jastrzębia Płowego, a Płomienna Pięść nie ma przywódcy, wygląda na to, że nastał czas zmian. Czas, w którym można zmienić swoją pozycję na społecznej drabinie, a może nawet uniwersalnej drabinie. W głowie krasnoluda kolejny raz pojawia się idea. Sława to wiele, ale prawdziwa moc to zupełnie co innego. A może my też kiedyś będziemy w stanie zmienić się w półbogów?

 

Balduran

W Undercity wciąż żyje Balduran, o ile można nazwać to życiem. W czasie jednego ze swych śmiałych zamorskich najazdów zginął z rąk półboga gigantów lodowych Thryma, który to uczynił z niego swe pół-żywe trofeum. Potem, z jakiegoś powodu, Thrym popadł w stan hibernacji. I tak oto Balduran musi tkwić u boku śpiącego półboga. Dopóki Thrym żyje, Balduran nie może umrzeć, gdyż jest związany jego boską mocą. Jeden nie może się obudzić, drugi zaś umrzeć.

Bohaterowie dają w prezencie chciwemu nieumarłemu drogocenny kryształ Jasmal. Chcą go udobruchać, by powiedział im gdzie znajduje się śpiewająca elfka. Tylko w ten sposób mogą uratować miasto przed powodzią. Od Oshalli wiedzą, że to Balduran ją porwał z jej krainy i zawlókł aż tutaj.

– Zabrałeś elficką księżniczkę, skradłeś ją i doprowadziłeś do walki między zwaśnionymi plemionami morskich elfów i sahuaginów! Oddawaj jej ducha. Przyszliśmy tu po niego.

Balduran zaprzecza oskarżeniom. On wcale nie zniewolił, a uratował elfkę z rąk sahuaginów. Uczynił to setki lat temu, gdy jeszcze żył, w dalekiej krainie do której udało mu się dopłynąć. Sahuagini zniszczyli dom elfki, więc zabrał ją tutaj.

A zatem legendy mówią prawdę – to sahuagini sprowokowali wojnę z elfami wodnymi porywając ich księżniczkę. Oshalla myliła się co do swojej rasy.

Balduran nie wie kto zsyła powódź na miasto. Podejrzewa, że może to być ktoś, kto podszywa się pod elfkę – zrodzona z sahuaginów mutantka, która może wyglądać tak jak elf. Balduran oddaje bohaterom kryształ Jasmal jako nagrodę za to, że podejmują się ocalić jego miasto. Wskazuje gdzie może przebywać malenti – to opera nieopodal jego zamku, obecnie zalana wodą.

 

Opowieść o elfce

Wszyscy odwiedzający tawernę Elfia Pieśń są przekonani, że każdego wieczoru słyszą nostalgiczną pieśń elfiej kochanki, która śpiewa za swym ukochanym zaginionym na morzu. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że elfka nie śpiewa o ukochanym mężczyźnie, a o ukochanym domu.

Setki lat temu odkrywca o imieniu Balduran dopłynął do dalekiej krainy sahuaginów i morskich elfów. Goszcząc na dworze elfów był świadkiem porwania księżniczki przez sahuaginów. Balduranowi udało się ich dopaść i uwolnić elfkę.

Legendarny żeglarz próbował popłynąć z powrotem do pałacu elfów, lecz na drodze stanął mu kilkumiesięczny sztorm. Balduran żeglował bez skutku, ryzykując życiem swoim i załogi. Zrozpaczoną księżniczkę zostawił w pobliskim porcie, licząc że jak on nie wróci, to w końcu odnajdą ją tu jej współplemieńcy. Księżniczka zś śpiewała pieśń o swym domu nie tylko dlatego że za nim tęskniła, ale by morze wiedziało dokąd zanieść melodię. Jednak nikt nie odpowiedział na jej wołanie o pomoc. Wkrótce okazało się dlaczego.

Po paru miesiącach morze uspokoiło się i Baldurn odnalazł pałac. A raczej to, co z niego pozostało. Wściekłe morze zabrało nie tylko hełm Baldurana. Z pałacu zostały gruzy. Nikt z elfów nie przeżył kataklizmu. Nikt poza elfką, wyglądającą kropla w kroplę jak księżniczka. Balduran zabrał drugą elfkę na swój statek, zaś tamtej nie powiedział co się stało. Skłamał, że pałac zniknął wraz z elfami.

Balduran nigdy nie powiedział księżniczce prawdy. Nie powiedział, że odnalazł jej bliskich pogrzebanych w ruinach pałacu. Może chciał oszczędzić jej cierpienia, a może liczył na to, że jej siostra bliźniaczka zrobi to za niego?

Odnaleziona w ruinach elfka nie była wcale siostrą bliźniaczką księżniczki. W rzeczywistości była to malenti. Mutantka urodzona jako sahuaginka, przepoczwarzona do elfki. Sahuagini to doskonali drapieżnicy i jako tacy posiadają zdolność kamuflażu – mimetyzm. Sahuagini hodują obdarzone kamuflarzem istoty, by wtapiały się pomiędzy elfy i szpiegowały je. Tym razem ich plan był o wiele śmielszy – chcieli malenti obsadzić tron elfów podmieniając ją za księżniczkę.

Prawdziwa księżniczka nigdy nie zdradziła Balduranowi tożsamości swej naśladowczyni, nasłanej przez wroga. Może wiedziała, że Balduran zabije oszustkę? Albo wypędzi, co również wiązałoby się ze śmiercią, bo sahuagini zabijają malenti, którzy zostali przejrzani lub nie wypełnili swej misji (w końcu mogli przejść na stronę wroga, przecież wyglądają jak on). A może księżniczka nie wydała malenti, bo tęsknota i melancholia za domem nie pozwalała jej myśleć o niczym innych, była niczym szaleństwo? Po dziś dzień wciąż śpiewała tę samą pieśń, jakby wciąż wierzyła, że może jeszcze tam wrócić.

Balduran szybko zakochał się w bliźniaczce elfki, która w przeciwieństwie do swej siostry nie była pogrążona w niemal chorobliwej tęsknocie za domem. Ona również pokochała Baldurana. Lecz w dniu ich ślubu zrobiła najgorszą możliwą rzecz. Wyznała mu prawdę.

Malenti opowiedziała Balduranowi, że była częścią zaplanowanej operacji podmiany księżniczki na impostorkę. Podczas tej nocy, której Balduran gościł w pałacu elfów, komando sahuaginów wdarło się do sypialni księżniczki i obezwładniło ją. Wiedźma sahuaginów rozpoczęła rytuał, mający odebrać elfce wygląd i głos. Sahuagini musieli się jednak spieszyć, gdyż usłyszeli odgłosy jak ktoś się zbliża do sypialni. Szybko zabrali księżniczkę, zostawiając malenti, nie sprawdzając czy rytuał dobiegł końca. Balduran zauważa ich, ściga aż do sahuagińskiej kolonii i morduje tam wszystkich poza elfką.

Elfy również szybko zorientowały się, że prawdziwą księżniczkę uprowadzono. Bowiem gdy malenti miała im zaśpiewać, zamiast melodii, z jej ust wydobyło się skrzeczenie. Malenti wyglądała jak elfka, mówiła jak elfka, ale nie potrafiła śpiewać jak elfka.

Elfy natychmiast uwięzili ją i zagrozili śmiercią, jeżeli nie powie im, gdzie znajduje się prawdziwa księżniczka. Malenti wpadła w panikę. Być może działająca w pośpiechu wiedźma w czasie rytuału w sypialni księżniczki przetransferowała na malenti nie tylko głos elfki, ale przypadkiem i swój własny, sahuagiński dar kontrolowania sztormów. I wówczas śmiertelnie przerażona malenti obudziła w sobie wielką magię. Wywołała sztorm, którego nie kontrolowała. Sztorm trwający miesiącami. Rozwalił pałac z elfami w środku. Tylko ona ocalała. Malenti bezskutecznie próbowała przekonać Baldurana, że nie chciała zabijać elfów. Balduran przeklął ją i skazał na wieczne potępienie.

Oszukany przez malenti i bezradny wobec prawdziwej elfki, Balduran zgorzkniał. Wiedział, że nie odnajdzie dla niej domu, ale nie śmiał jej o tym powiedzieć. Wolał zostawić te sprawy, uciec od nich. I uciekł znów wyruszając w morze, na im bardziej ryzykowne i straceńcze wyprawy, tym lepiej. By nie myśleć? By zagłuszyć sumienie? By skupić się na czymś innym? By skończyć wreszcie z tym?

Zgodnie z wolą trafił w końcu na takiego przeciwnika, który był w stanie go zabić. Balduran nie przewidział jednak dwóch rzeczy. Po pierwsze, że jego śmierć niczego nie rozwiąże, wręcz przeciwnie. Po drugie, są rzeczy gorsze niż śmierć – bycie nieumarłym potworem.

Półbóg Thrym zabił Baldurana i wziął go sobie za trofeum. Gdy zaś usłyszał o zgromadzonych przez niego łupach, sam wyruszył do jego domu zrabować go. Lecz największym skarbem jaki tu znalazł była piękna elfka. Próbował zmusić ją do małżeństwa i pewnie by mu się to udało gdyby nie jej siostra bliźniczka. Księżniczka ocaliła malenti od ślubu usypiając swą pieśnią Thryma.

I tak oto w Undercity pod Wrotami Baldura od setek lat Thrym nie może się obudzić, Balduran umrzeć, malenti uwolnić się od klątwy, a elfka odnaleźć swego domu.

 

Podwodna opera

„Więzieniem” malenti jest opera wybudowana na polecenie Baldurana dla elfiej księżniczki, obdarzonej cudownym głosem. Malenti zaś nie umie śpiewać, ale o ironio uwięziona jest w operze. Malenti, gdy próbuje śpiewać, wydobywa z siebie jedynie okropny, piskliwy skrzek. Tkwi tutaj od setek lat, odkąd Balduran przeklął ją w dniu ich ślubu.

Bohaterowie widzą, jak malenti wyczarowuje magiczne usta (Magic Mouth) śpiewające znajomą pieśń. Jakby słyszeli właśnie elfkę w Elfiej Tawernie. I natychmiast zdają sobie sprawę, że tawerny nie nawiedza co wieczór żadne niewidzialne śpiewające widmo. To śpiewają zainstalowane tam i zakamuflowane magiczne usta. Może ukryte w czułkach głowy beholdera zawieszonej nad kominkiem? Malenti tylko tworzy „nadajniki”, ale ani mikrofonu ani piosenkarki tutaj nie widać.

Bohaterowie zagadują sahuginkę co ona na to wszystko. Twierdziła, że to ktoś z ich krainy jest winny – człowiek o imieniu Balduran. Przedstawiła dowód w postaci Hełmu Baldurana znalezionego na dnie morza w miejscu porwania elfki.

Oshalla Sztorm-Baba jest strwożona nie z powodu tego, że to jej rasa stoi z porwaniem. Wiedźmę przeraża przyczyna powodzi zalewającej Wrota Baldura. Okazało się, że malenti dysponuje taką samą mocą jak ona, tyle że nie potrafi jej kontrolować. Wystarczy ją przestraszyć, by ściągnąć kataklizm podobny do tego, który zniszczył elfi pałac.

Rozmyślania sahuaginki przerywa król sahuaginów – baron rekin wraz ze swymi harpaganami. Sahuagińscy łowcy przybyli odzyskać Królewski Trójząb, odebrany baronowi przez Oshallę. Sztorm-Baba, pragnąc pokoju z elfami morskimi, rozbroiła swego króla i uciekła z jego orężem aż tutaj, na koniec świata.

Oshalla popełniła błąd wychylając się ze swego ukrycia w Elfiej Pieśni i zanurzając się z Trójzębem w wodach rzeki Chionthar. Pulsowanie magii dotarło do barona i tej wyruszył na żer. Zrobi wszystko, by odzyskać Trójząb i ukarać Oshallę oraz tych, którzy jej pomagają.

Bohaterowie z łatwością pokonują barona, mimo iż walczyli pod wodą, gdzie sahuagini mają zdecydowaną przewagę.

Bohaterowie zastanawiają się co począć z malenti. Teraz jest już spokojna. Oddalili widmo powodzi nadciągającej na Wrota Baldura. Ale co gdy malenti znów przestanie się kontrolować?

– Przybywamy z dobrymi intencjami – przekonuje Serafin. – Jest wśród nad diabelstwo, a ja jestem aasimarem. Szczególnie leży nam na sercu dobro osób półkrwi. Nie skrzywdzimy cię.

– Czego dowiedliśmy swymi czynami zabijając barona – dodaje krasnolud. – Twe przerażenie sprawia, że miasto nad nami zostaje zalane. Musisz się uspokoić, skrzeko. Inaczej nie uratujemy Wrota Baldura.

– Nie kontroluję tego. Gdy coś mnie przerazi, to dzieje się samo. Jakby ta magia chciała mnie chronić.

– Widzimy, że nad tobą ciąży jakaś klątwa i jesteś tu uwięziona.

– Klątwa Baldurana. Okazał mi miłość, która zmieniła się w nienawiść.

Malenti opowiada swoja historię. O tym jak miała podmienić księżniczkę, jak rytuał nie do końca się powiódł i nie otrzymała śpiewu elfki, przez co elfy odkryły podstęp i aresztowały ją, a potem sztorm ich zabił, bo nie kontrolowła swych mocy. Wspomina dobroć ze strony elfki, która nie wydała jej Balduranowi. W końcu zrobiła to sama malenti i wtedy Balduran ją przeklął. Balduran wypłynął po raz ostatni i zamiast niego zjawił się Thrym. Gdy chciał zmusić ją do małżeństwa, elfka ponownie ją ocliła – uśpiła lodowego giganta. W podzięce malenti wyczarowuje wciąż magiczne usta, by śpiew elfki docierał jak najdalej. To jedyne co może dla niej zrobić, gdyż domu już jej nie przywróci.

Malenti nie wie dlaczego elfka zaśpiewała inną pieśń ten jeden jedyny raz, podczas wesela Rilsy i Nahira.

Bohaterowie dowiadują się o czymś jeszcze istotnym. Thrym nie tylko zjawił się tu z trofeum Baldurana. Był przy nim biały smok, który mu służył. Biały smok pomógł elfce pokonać Thryma. Jednak potem sam stał się zagrożeniem. Elfka uśpiła go swym śpiewem. Dzięki temu przez ostatnie lata nie słyszano, by jakiś smok napadał na Wrota Baldura lub okoliczne wioski.

Leże Białego Smoka wytwarza wokół siebie taki mróz, że zamienia wszystko wokół w lód. To dlatego ruiny Undercity zamarzły.

– Ja chcę tego smoka – wypala Erika.

– Co powiedziałaś?

– Smok jest poddany temu, kto go pokona, więc jeżeli go pokonamy to będzie nasz.

– Za długo przebywasz z Hamaadem, masz urojenia, smoki to najgorsi wrogowie krasnoludów!

 

Pakt

Bohaterowie powracają do komnaty Baldurana. Na drodze stają im czarty, które przybyły tu bo oręż należącą do największego wroga diabłów – demona Kostchtchie, tak bardzo upragniomny przez przywódcę diabłów – Zariel. Przez to, że czartom nie udało się w bitwie zdobyć ten młot, zostali zdegrdowani. Teraz działając w ramach swego własnego gangu na własnych zasadach, niezgodnych z kodeksem piekieł, chcą zdobyć ten potężny młot, by rozdawać karty. Bohaterowie nie zamierzają im w tym pomagać.

– Princepsie Koviku – zagaduje go Nahir. – Jesteś wspaniałym generałem, ale zmieniły się zasady gry. Nie możemy dopuścić do tego, byście przebywali w naszej sferze. Źle zrobiliście, że kiedykolwiek tu przybyliście. Jeżeli nie opuścicie jej natychmiast przez ten portal, zaatakujemy was i pokonamy. Stracicie tu życie, a nie zyskacie nic. Nie jesteście tu w stanie nic osiągnąć, ponieważ jesteście związani z tym starym, rozpadającym się portalem. Dajemy wam szansę na wycofanie się. Możecie wrócić do Avernusa i może kiedyś się spotkamy. Oferuję wam to jako dar łaski. A mówię to trzymając młot dżinnów, więc nie rzucam słów na wiatr.

Nahir i Kovik krzyżują spojrzenia. Czart widzi, że krasnolud nie żartuje. A krasnolud widzi, że tamten jest zdesperowany, by zdobyć Matalotok. Czyja wola będzie silniejsza? I gdy te spojrzenia się krzyżują, Nahir już wie jaka będzie odpowiedź Princepsa Kovika [krytyczny sukces – 20].

– Posłuchaj mnie ty tutaj krasnoludzie! – odpowiada mu srogo Kovik. – Widzę, że podróżujesz z czarcią krwią z rodu Savikas. W Avernusie znany jest to miot. To nazwisko budzi szacunek. Byli legioniści ósmej kohorty nie walczą dla byle kogo. Dla was możemy. Z kimkolwiek nie staniecie do walki, staniemy do niej u wszego boku. Nie pożałujecie, gdyż nie brak nam wyszkolenia i żelaznej dyscypliny. Ale wszystko ma swoją cenę. Nie wrócimy do Avernusa bez Matalotoka.

– Zgoda. To uczciwa cena Princepsie Koviku. Chociaż wiele nas różni i kiedyś nasze spotkanie może nie wyglądać tak różowo, to póki cieszę się, że będę mógł stanąć u boku takiego wojownika jak ty.

 

Finał

Bohaterowie w geście dobrej woli wręczyli wcześniej chciwemu Balduranowi swój najcenniejszy skarb – łzę z oka dżinnki. On zwrócił im go, mówiąc że to nagroda za to, że ocalą jego miasto. Okazuje się, że to jednak Balduran może wykonać to zadanie.

– Balduranie – zwraca się do niego Nahir. – Twoje miasto ty jedynie jesteś w stanie ocalić. Rozmawialiśmy z malenti, którą uwięziłeś na wieki swymi złowrogimi słowy. To jej strach podtapia Wrota. Musisz zdjąć z niej przekleństwo, wybaczyć jej co uczyniła tobie i elfce. Dałeś nam ten oto klejnot, byśmy uratowali Wrota twego imienia. Zapłata musi należeć do ciebie, gdyż to ty możesz je uratować.

Paladyn tak jak tamtemu diabłowi, spogląda teraz w oczy nieumarłemu. I jak u tamtego widział ogień płonący w źrenicach, u tego widzi zupełnie zimny lód. Balduran nie zamierza wybaczać malenti. Nienawiść i chciwość opętała tego nieszczęśnika przez te wszystkie lata w niewoli między życiem, a śmiercią.

– Myślicie, że jestem skłonny złagodzić jej wyrok? Nie! Nie po tym, co uczyniła pięknej i niewinnej Lorelei! Nic z tego. Przeklęta malenti razem ze mną będzie tu uwięziona na wieki całe. Słyszysz to flądro? Jesteśmy na siebie skazani! W końcu ślubowaliśmy sobie „póki śmierć nas nie rozłączy”, hahaha!

Bohaterowie sięgają po broń.

– Żeby zachować dobre imię historii, która cię otacza, musimy cię teraz zabić. Chciałeś od nas swój hełm, a my zabierzemy twój płaszcz, chciwy głupcze.

– I to mi się podoba! – wykrzykuje Balduran.

Jednak nim wyciągnie topór, przywołuje goblina z rumem i wylewa do pustej żuchwy całą zawartość manierki. Ciesz natychmiast rozchlapuje się na posadce.

– Teraz możemy walczyć! – zasądza Balduran.

Po wyczerpującej i ostrej walce bohaterowie pokonują Baldurana. Ten dziękuje im, gdyż jego dusza może odejść.

– Nareszcie ktoś mnie pokonał!

Jego kości upadają na kamienne płyty i nakrywają się szkarłatną peleryną.

 

 

 

Spis wydarzeń

  1. Balduran zleca bohaterom ratunek Wrót
  2. Bohaterowie poznają prawdę
  3. Walka z krwiożerczymi sahuaginami
  4. Pakt z czartami
  5. Walka z Balduranem

Komentarz prowadzącego (koso):

Sesja nie dość angażowała postaci graczy. Ten scenariusz nadaje się nie do kampanii, ale na jednostrzał, w którym bohaterowie reprezentują cztery frakcje – Wrotan chcących zażegnania powodzi swego miasta, sahuagińskiego Barona chcącego odzyskać oręż zdolny pokonać wroga, wiedźmy Oshalli, która pragnie pokoju z elfami.

Hitem był krytyczny sukces Nahira podczas zastraszania czartów. W efekcie bohaterowie uniknęlii jatki, a nawet zyskali sojuszników. Niestety Nahirowi nie udaje się powtórzyć tego samego sukcesu z Balduranem. Tym razem kości zadecydowały, że sprwy musi roztrzygnąć stara dobra walka. O co bohateorwie się z nim bili? O legendarny, chroniący przed magią Płaszcz Baldurana, który będzie do kolekcji wkrótce uzupełnionej przez Hełm Baldurana. A także o to, by zdobyć Matalotok, w zamian za który czarty pomogą im potem w walce ze smokiem.

Pozysknie smoka to szalony pomysł Eriki. Przy początkowym sceptycyzmie, reszta podłapała ten pomysł. Pomógł w tym niewątpliwie sukces Nahira w dogadywaniu się z diabłami.

Gracze decydują, że kolejna sesja to polowanie na smoka i szukanie elfki. Znając moje podejście do prowadzenia sesji w blokach po 3-4, to pewnie tyle wyjdzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.