D&D – Descent into Avernus – Hellturel [3.01]

Bohaterowie trafiają w sam środek piekła w piekle – do Hellturel.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Alef Senurset Serafin – Protector Aasimar /  Light Domain Cleric 6 / Hermit / Lawful Good

Kadu – Otto Kreeg – Human / Champion Fighter 6 / Noble / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas-Hamaad – Tiefling / School of Divination Wizard 6 / Sage / Chaotic Good

 

w poprzednich odcinkach

Bohaterowie dowiadują się o spisku Wielkiego Widzącego Thaviusa Kreega. Święte Miasto Elturel znalazło się w piekle mocą paktu zwartego z arcyksiężną Avernusa Zariel. Śmiałkowie zstępują do piekła, by je ocalić.

 

Droga do piekła

Sylvira Savikas tworzy portal do Hellturel. Otto Kreeg pragnie zniszczyć Księgę Powtórzonej Przysięgi i uwolnić Hellriderów z klątwy grzechu pierworodnego, Alef Serafin odnaleźć swe jestestwo uwięzione w Solar Insidiator, zmierzyć się z czartem uwięzionym w Tarczy Ukrytego Pana oraz pomóc Elturel stać się na nowo świętym, dobrym miastem, zaś Erika Savikas-Haamad odwiedzić dom i grób swej cioteczki Eleonory oraz odpowiedzieć na Zew Zariel.

Awanturnicy wyskakują w samym środku piekła w piekle! Z płonącego domu ucieka kobieta z dwójką małych dzieci. Obok inny dom wali się pod meteorytem. Śmierdzi tu obrzydliwie, spalenizną, krwią i siarką. Dzieci kobiety krzyczą przeraźliwie, chcą wrócić do domu, ale ten płonie. Ziemia się trzęsie, kobieta wywraca się. Nad nimi wielka czarna kula strzela piorunami, słońce na opak. Kolorem ognia i krwi pomazane jest też niebo. Trójka diabłów zasadza się na bezradną kobietę i jej dzieci.

– Dziecko urodzone w piekle? Jeżeli coś może być bardziej sprzeczne z naturą piekła to dziecko, niewinne jeszcze,  które nic nie zdołało zrobić, nie ma się z czego spowiadać.

Bohaterowie rzucają się na ratunek kobiecie. Dwa czarty giną, trzeci poddaje się i zawiera pakt z Eriką – w zamian za wolność zaprowadzi ją do Wielkiej Katedry (prosto w zasadzkę, o czym nie wspomina jednak w pakcie).

Czarny Rycerz

W tym samym czasie grupa elturan próbuje przemknąć przez ulicę. Od czasu przeniesienia miasta do piekła ukrywali się po ruinach. Jednak zapasy dawno się skończyły, czas znaleźć drogę do Wielkiej Katedry. Jednak niewielu ocaleńcom udaje się tam dotrzeć. Na ulicach grasują diabły, demony, łowcy niewolników oraz Czarny Rycerz.

Elturanie rozglądają się niepewnie, po czym upewniwszy się, że nikogo nie ma, puszczają się pędem w stronę najbliższego schronienia.

Czarny Rycerz zjawia się znikąd i dopada do nich. Elturanom nie udaje się uciec. Padają martwi po czym powstają jako jego sługi!

A zatem pakt działa. Każdy kto złożył swą krwią podpis w Księdze Powtórzonej Przysięgi objęty jest klątwą paktu z Zariel. Po śmierci powstaje jako legionista w jej piekielnej kohorcie, by walczyć po stronie diabłów przeciw demonom w odwiecznej Wojnie Krwi.

 

Harkina

Bohaterowie odnajdują chwilowe schronienie w dawnej gospodzie. Teraz próżno tu szukać choćby okruszka chleba.

Uratowana kobieta spogląda na swych wybawców jak na aniołów – ich ubrania są czyste i niespalone, zbroje lśnią nie pokryte jeszcze piekielnym popiołem, a ich ciała są zdrowe i niewychudzone.

– Chcesz najpierw dobrą czy złą wiadomość? – mówi Alef głosem jakby nie pytał, a wydawał rozkaz udzielenia mu odpowiedzi.

– Tu są same złe wiadomości – odpowiada cieniutkim głosem.

Widać po niej niewyobrażalne zmęczenie i rezygnację.

– Dobra – przybywamy jako odsiecz. Zła, że tylko my.

Kobieta dotyka aasimara, sprawdza czy jest prawdziwy.

– A zatem jesteście prawdziwi i naprawdę przybyliście mnie ocalić. Był już taki, który nie był prawdziwy i próbował mnie zwodzić. Nazywam się Harkina, a to moje dzieci. A wy?

Kobieta opowiada swą historię. Zdecydowała się teraz opuścić schronienie, gdyż dzieci płakały już z głodu. Zamierzała dotrzeć do Wielkiej Katedry, gdzie ponoć można znaleźć schronienie, jak tylko zdoła się przedostać do drugiej części miasta. Jej nie udało się nawet dojść do mostu Torma. Diabły dopadły ją zaraz po wyjściu na ulicę. Musiały usłyszeć ją wcześniej i przyszykowały zasadzkę. Gdyby nie bohaterowie jej dusza byłaby teraz ich łupem. Otto pamięta, jak ta kobieta handlowała soczystymi owocami na pobliskim targowisku.

Harkina opowiada jak zjawił się wcześniej mężczyzna. Obiecywał zaprowadzić ją do miejsca, w którym nikt nie głoduje. Kobieta z radości rzuciła się mu na szyję. Natychmiast odskoczyła jak oparzona, choć mężczyzna nie był wcale gorący, a lodowaty. Zimny jak trup. Jego oczy również nie były naturalne. Kobieta przegnała go i kazała nigdy nie wracać. Wolała umrzeć z głodu niż iść za tym potworem.

Kobieta za uratowanie jej wręcza kołczan pełen strzał z grotem ze srebra. Srebrnego diabły nienawidzą.

 

Mahadi

Bohaterowie zastanawiają się kto na wschodzie miasta rozdaje jedzenie. Istota zimna jak trup? Wampiry? Ale tych przecież nie ma w Elturel od czasu pojawienia się Towarzysza. Towarzysza sprowadzono w tym celu, żeby ich nie było. A może to sługi Mahadiego? Jego niewolnicy to wydrążone z dusz, zimne, puste skorupy…

A skąd jedzenie w piekle? Na balu u szacha przysmaków nie brakowało…

– Czy to Mahadi rozdaje jedzenie za dusze?

– Jeżeli tak to nie powinniśmy w ogóle udawać się na wschód. On jest potężnym czarownikiem i ma z tobą na pieńku, Eriko. Pewnie już wie, że tu jesteśmy. A jeżeli nie wie, to lepiej by tak pozostało.

Sprawę zbada Flennis. Ona zeszła do piekła wraz z bohaterami. Teraz odłącza się od drużyny. Jest świetną agentką, poradzi sobie z zadaniem. Do tego jej Mahadi nie poprzysiągł rozszarpać na strzępy. Erika popełniła wielki błąd schodząc do piekła, gdzie przebywa jej śmiertelny wróg Rakszasa.

 

Princeps Kovik

Choć nie ma przyjaciół w piekle, to awanturnicy spotykają w piekle swojego starego znajomego – Princepsa Kovika, łańcuchowego diabła, byłego legionistę ósmej piekielnej kohorty Zariel. Kovik po porażce z Kostchtchiem poróżnił się ze swymi dowódcami i wraz ze swym oddziałem opuścił armię Zariel. Renegaci i maruderzy Kovika tworzą teraz niesławny gang najemników zwany Nienawistną Ósemką – od swej złej reputacji oraz poprzedniego sztandaru.

Kovik stał się postrachem elturan. Konkuruje w tej kwestii z Czarnym Jeźdźcem, który podobnie wyłapuje ocaleńców. O ile rycerz ich zabija, to Kovik zakuwa w łańcuchy i prowadzi do Kuźni Bela.

– Nieźle się tu urządziłeś, Princepsie.

– To wasza zasługa. Młot Kostchtchiego był cennym darem.

– Przekazałeś Matalotok Zariel?

– O nie, Zariel jest zbyt zachłanna. Już uważa Elturel za swój łup. Nawet nie kwapi się posłać tu swej armii. Wie, że Elturanie i tak skończą w dusznej kipieli. Styks wymaże im osobowość i wspomnienia. Carte blanche. Nowi rekruci.

– Posiadamy cenne Monety Dusz, Koviku. Możemy wymienić je za twoich jeńców. Po co ci oni diable? Dokąd ich prowadzisz?

–  To akurat mogę wam powiedzieć, gdyż sami tam w końcu zawędrujecie. Prowadzę śmiertelników do Kuźni Bela, poprzedniego władcy Avernusa. Zamiast na front, to do kuźni, zamiast ginąć za Zariel, pracują dla Bela. W jego kuźni wykuto Solar Insidiator oraz tę oto Tarczę Ukrytego Pana. Chętnie ją odkupię.

– Nie jest na sprzedaż.

– O, nie wątpię w to. Na razie. Diabły są cierpliwe.

 

Haruman

Do obozowiska bohaterów dołącza Czarny Jeździec. Rycerz rozkazuje swej świcie czekać na zewnątrz ruin. Ta świta to obecnie czarty, ale jeszcze do niedawna ocaleńcy, którzy próbowali przedostać się do Wielkiej Katedry.

Rycerz w pełnej płycie wchodzi do izby, przygląda się awanturnikom, jego wzrok spoczywa na złotym latającym mamuciku – Hollyfancie.

– Przypomniałeś sobie? – słychać w wnętrza zbroi.

Zlękniony Trębaczyk chowa się za plecy aasimara.

– Nnnie, nie pamiętam gdzie schowałem miecz Zariel – odpowiada struchlałe stworzenie.

Poprzednio, gdy Kovik odkupił Trębaczyka od Mahadiego i dostarczył przed oblicze Zariel, stojący u jej boku Czarny Rycerz pytał o to samo.

– Kimże jesteś, że nastajesz na celestialnego rumaka? – aasimar traci cierpliwość.

– Haruman, generał w legionie Zariel.

– Harumanie, jestem Alef Serafin ze świętej ziemi Mulhorandu. Widzieliśmy jak traktujesz rycerzy Elturel.

– Czy to oskarżenie?

– Wobec diabla? Gdzież bym śmiał.

– Czekać! – Czarny Rycerz wydaje rozkaz swym zbrojnym.

– W porządku, rozstrzygnijmy to między sobą, ty i ja – Alef przyjmuje pozycję.

– Nie – ucina szybko Haruman. – Nie przyszedłem tu was zabijać. A na pewno jeszcze nie teraz, kiedy nie daliście mi powodu. Nie ma wśród was tego, który przypieczętował swój los. Nie ma tu żadnego Hellridera.

Odzywa się Otto jakby wywołany do tablicy, bo przecież kiedyś był Hellriderem.

– Tak samo jak ja zrzuciłem piętno Jeźdźca Piekieł, tak samo zrzucimy to jarzmo z tych, którym zostało narzucone – deklaruje Otto. – Nie wiedzieli o tym, gdy godzili się na ten los.

Alef Serafin wybucha śmiechem, choć nie do niego Otto skierował te słowa.

– To jest piekło, Ottonie. Każdy kto tu trafił nie pisał się na to. Nie mieli innego wyjścia. A czy myśmy mieli?

– Hellriderzy mieli wybór – odpowiada rycerz. – Porzucili Zariel. Ja pozostałem lojalny. Wykonuję jej rozkazy. Nie wchodźcie jej w drogę, a nie będę musiał wykonywać rozkazów na was.

– Ja nie chce wchodzić jej w drogę, szukam jej tak jak ona szuka mnie – mówi Erika.

Postawa Eriki jest śmiała, być może zbyt śmiała, jak śmiała była postawa Zariel podczas procesu Asmodeusza [krytyczny pech -1]. Erika wtem słyszy szept w swej głowie: „W Wielkiej Katedrze stań przed ołtarzem Zariel, a usłyszysz jej odpowiedź”.

– Rycerzu, ostrzegasz nas, ale i my mamy dla ciebie ostrzeżenie – zauważa przytomnie Otto. – Patrzysz na tego, kto cały ten mrok rozproszy. Na twoim miejscu raczej bym go unikał. To Alef Serafin Nascius.

– Nascius! – słychać okrzyk zdumienia z wnętrza pancerza. – Przed jego światłem czmychały sługusy Yeenoghu. Przydałby nam się ktoś taki podczas Wojny Krwi.

– Ja swą wojnę przegrałem – odpowiada Alef. – Teraz wracam tu niczym Robak po swe odkupienie. Szukam Elturel i 12 innych miast.

– Tamtych miast już nie ma, a i Elturel spłynie rzeką Styks.

– A zatem będę jednego po drugim wyławiał.

– Ach wnoszę po twych słowach, że nie wiesz co się stało po tym jak ciebie porwały diabły. Posłuchaj opowieści o rycerzach z Elturel i osądź sam czy zasługują na odkupienie.

– Była nas czwórka generałów Zariel. Jander Sunstar, Olanthius, Yael i ja. Walczyliśmy pod Idyllglen nieopodal Elturel. Lord demonów o imieniu Yeenoghu wycofał się. Obrońcy Elturel, ludzcy rycerze, zstąpili do Avernusa upojeni tryumfem. „Haha, pobiliśmy samego Yeenoghu”. „Sam Yeenoghu pierzchnął przed nami”.  Generał Jander Sunstar popełnił błąd niewybaczalny. Jander Sunstar przekonany że armia gnolli uciekła w popłochu przed nimi, złamał szyk. Wziął rycerzy i ruszył sam. Popędził w czeluść. Gonił niedobitki wroga. Tyle że to była pułapka. Yeenoghu nie uciekł, cofnął się tylko, wzmocnił, zebrał demony i czekał, aż tamci go dościgną. Elturanie wpadną w pułapkę, myśląc, że gonili garstkę. I nie pomylił się. Gonili go i wpadli w pułapkę.

Haruman na chwilę zawiesza głos, gdyż kolejne trzęsienie ziemi nawiedza Elturel.

– Jander Sunstar i jego rycerze ujrzeli wówczas wielką armię gnolli. I co? I co zrobili waleczni krzyżowcy na ten widok? Uciekli. Zadufani elturańscy paladyni, pyszni klerycy Torma, wyniośli kapłani Helma, wszyscy jak jeden mąż rzucili się do ucieczki, w dzikiej panice, na łeb na szyje, ku portalowi z powrotem do Elturel. Pasowani rycerze uciekali tratując się i przewracając wzajemnie, wrzeszcząc ze strachu przed gnollami, z których jeszcze niedawno szydzili. Uciekali w panice i zgrozie, rzucając broń na moich zdumionych oczach, jak chłystki przyłapane przez sadownika na kradzieży jabłek.

Znów coś przeszkadza w opowieści, tym razem spadający nieopodal meteoryt.

– Rycerstwo choć straciło honor, uratowało skórę. Obrońcom Elturel udało się uciec przez portal, zamykając go za sobą. Zostało nas tylko trzech generałów i Zariel. Lecz rycerze Jandera Sunstara oto powrócili z Avernusa w glorii i chwale, Jeźdźcy Piekieł, Hellriders!

– Ty i ja jesteśmy tacy sami – mówi Alef. – Słuchamy rozkazów. Gdy góra rozkazuje wypełniamy rozkaz co do joty. Nie potrafimy się wycofać. My nigdy nie potrafimy odpuścić. Brniemy zawsze do końca. W każde bagno. Tylko ludzie są wolni. Tylko oni mogą wybierać. tylko oni potrafią odpuścić. To oni naprawdę wybierają. Tak, dla nich warto.

– Oby twój zachwyt nad ludzkością nie zwiódł cię – ostrzega Haruman. – Tak jak zwiódł Zariel.

Czarny rycerz i jego świta odjeżdżają pozostawiając bohaterów samych.

– On w swej zawiści popełnił błąd – stwierdza Otto. – Został tutaj zamiast się stąd wydostać i zobacz jak teraz wygląda.  Czarna zbroja. Czy jest w niej jeszcze dusza? Czy zmyła już ją woda Styksu? Mówi o naszych jakby nie było dla nich nadziei. Jakby nie było ich warto ratować. A jest warto. Po to tu przybyliśmy. Żadne gadanie czarnej zbroi tego nie zmieni.

– Prędzej czy później będziemy musieli się z nim zmierzyć – kwituje Alef.

 

Przykute miasto

Dzięki magii Farouka Hamaada bohaterowie przelatują nad Elturel prosto do Wielkiej Katedry. Dopiero z wysokości widzą, że i miasto unosi się w powietrzu! Wisi nad Avernusem przykute grubymi łańcuchami do brzegu rzeki Styks! Zaś unosząca się w powietrzu skała, na której miasto jeszcze stoi, pęknięta jest na pół i tylko dwa mosty łączą ze sobą dwa odłamy. Nad miastem wisi Towarzysz, ale odmieniony, czarny złowrogi, trzaskający piorunami.

Shoosuva

Na dziedzińcu Wielkiej Katedry zebrały się demoniczne sługi Yeenoghu, parszywe gnolle dosiadające hienopodobnych paskud. Bohaaterowie gromią bestie poza jedną, Shoosuvą, której udaje się umknąć.

Dziwi to, że drzwi katedry były przez cały czas walki zamknięte, nikt nie ruszył bohaterom w sukurs.

 

 

Prawdziwa natura światła

Otto Kreeg spogląda na pole bitwy tuż przed Wielką Katedrą. I zauważa na nim kształt. Kształt, który rozpoznaje z dawnych lat. Kiedyś w Elturel wisiały dziesiątki replik Towarzysza, symbolizujące go malutkie kule. Kule świeciły jak Towarzysz, choć nie musiały tego robić. W Elturel zawsze panował dzień, właśnie ze względu na nieustanne światło Towarzysza. Co tak naprawdę robiły? Czym były w istocie? Otto podnosi jedną z tych kul i oczyszczą ją z popiołu. Trzymając ją w dłoni jednocześnie spogląda na wielką gigantyczną kulę wiszącą nad Katedrą. Następnie jego wzrok z Towarzysza przechodzi na Alefa.

Otto wyrzekł się tytułu Hellridera i ślubował Alefowi. Zwraca się znów do niego jakby szukając odpowiedzi.

– Tym jesteś naprawdę, aasimarze. Ty, przed którym klęknąłem i powiedziałem, że będę twym pierwszym rycerzem.

Małe kule, duża kula, uwięziony w niej anioł – to wszystko nie daje Ottonowi spokoju. Czy te wszystkie małe kule to kiedyś były oczy Nasciusa? A jeżeli tak, jeżeli miał tyle tych oczu, to jaka jest jego prawdziwa postać? Anioły nie przypominają ludzi, ich przybliżone percepcje na ludzkich malowidłach częste są pełne rozmaitych skrzydeł. Ale Otto widział też różne INNE malowidła poukrywane w katakumbach i tajnych kryjówkach swego wuja. Na nich anioły nie były tak piękne jak na wizerunkach dla ludu. Widział takie, na których anioły mają zniekształcone twarze, wiele oczu…

 

Wielka Katedra

Otto Kreeg spogląda na Wielką Katedrę. Nie zdążył wrócić do niej na coroczną ceremonię Powtórzenia Przysięgi. Uniknął losu Hellriderów przeniesionych do Avernusa. Od tamtego wydarzenia jego życie zmieniło się w sposób nieprzewidziany. Najpierw ciągnięty przez wichry miłości, a teraz przez miłość do ojczyzny. Ale przybył tu nie jako Jeździec Piekieł. Chociaż faktycznie nim się staje, to nie w tym sensie jaki pojmowano w dawnym Elturel. Przybył tutaj zniszczyć Księgę Powtórzonej Przysięgi przechowywaną w Katedrze. Pakt, który zawierali Hellriderzy, był paktem piekielnym.

– Jeżeli ci ludzie nie zrozumieją swej pomyłki, nie zrozumieją dlaczego Elturel trafiło tutaj, to na nic nasze starania – podkreśla Otto. – Nawet gdybyśmy odzyskali miasto, wyrwali je z tych okowów, prędzej czy później historia zatoczy koło i znów trafią tutaj.

 

spis wydarzeń

  1. Zstąpienie do Avernusa
  2. Napaść diabłów na kobietę z dziećmi (nieudana)
  3. Pogłoski o wspaniałomyślnym darczyńcy (Mahadi?)
  4. Łowca niewolników okazuje się być starym znajomym
  5. Czarny Rycerz dręczy Trębaczyka o miecz Zariel, opowiada o tchórzostwie Hellriderów oraz o lojalności wobec Zariel
  6. Erika dowiduje się o ołtarzu Zariel w Wielkiej Katedrze, przed którym będzie musiała stanąć
  7. Odkrycie, że Elturel nie znajduje się na powierzchni
  8. Walka z gnollami, Shoosuva ucieka

 


Komentarz prowadzącego (koso):

Ten i poprzedni raport odnoszą się do jednej sesji. Dla czytelności i wygody czytania rozbiłem blok tekstu na dwa. Jak zwykle zaczynam swój komentarz od jechania po oryginale.

Dla lepszego efektu narracyjnego na wstępie nie zbombardowałem graczy długim opisem jak wygląda piekło. Nie opisywałem po kolei spadających meteorytów, walących się budynków, trzęsienia ziemi, strzelającego piorunami Towarzysza, krwistoczerwonego nieba, zapachu spalenizny etc.. Zamiast tego splatałem to na zmianę z opisem wydarzeń – co się dzieje na ulicy miasta, jak diabły zsadzają się na kobietę, czarny rycerz ściga hellriderów, a łowca niewolników prowadzi jeńców. Wrzuciłem na raz kilka „losowych encounterów” – by gracze rzeczywiście mieli wrażenie chaosu, że wiele rzeczy dzieje się na raz i nie są w stanie zapobiec im wszystkim – muszą wybierać.

Dla lepszego efektu również nie powiedziałem graczom od razu, że Elturel wisi w powietrzu. No bo ich postacie wyskakując z portalu skąd miałby to wiedzieć? Dopiero potem mogli to odkryć, znajdując punkt obserwacyjny czy wzlatując czarem Lot. Wyszło to realistycznie i przez to bardziej spektakularnie.

Zrezygnowałem z prawie wszystkich niezbyt ciekawych i nic nie wnodzących losowych spotkań w Elturel, zmodyfikowałem ten z Harkiną i Harumanem. Ta przygoda była tylko wstępem do rozwinięcia – rozwinięcia sytuacji w Elturel. Gdyż celem kampanii jest ratunek dla Elturel. A twórcy kampanii potraktowali miasto po macoszemu. Przewidzieli rozegranie w nim raptem 3 sesji, a mimo to dołączyli wielką  rozkładaną mapę miasta.

Dlatego by nadać miastu rytm wrzuciłem do Elturel rzeczy z późniejszych przygód, pomysły z Remixing Avernus albo rozwinięcia wątków graczy.

I tak Harkina opowiada o kimś kto rozdaje jedzenie. Mieszkańcy muszą przecież cierpieć głód, no ale to piekło, a piekło to diabły, a diabły zawsze wychodzą na przeciw potrzebom…

Rolę anonimowego czarnego rycerza polującego na demony obsadziłem Harumanem, postacią pojawiającą się później w kampanii.

Haruman dybie na Hollyfanta, gdyż szuka miecza Zariel, a ten go ukrył, ale zapomniał gdzie. Przy okazji podkreśla jak ważna jest lojalność, uzasadnia swą rolę przy Zariel.

Haruman poluje na Hellriderów, by przyspieszyć ich transformację w diabły i sługi Zariel (pytanie dlaczego, skoro i tak wszystkich Hellriderów koniec końców czeka ten los…? – na razie bez odpowiedzi).

Ravengarda wcale nie trzeba ratować, będzie od razu w katedrze i może okazać się realnym wsparciem dla graczy.

Wielka katedra nie będzie ziać pustkami, będą tam urzędnicy ze świty Thaviusa Kreega. Przecież dyktator nie zostawiłby miasta samego sobie, prawda?

etc etc

Podsumowując – Elturel trzeba było zaludnić. Oryginalnej przygody nie polecam rozgrywać, chyba że chcemy zanudzić graczy; koniecznie trzeba zajrzeć do Remixing Avernus, jest tam mnóstwo porad, można nawet pobawić się w sandboxowanie (ja odpuszczam, nie chcę przesadzić w drugą stronę).

Gracze jak zwykle nie zawiedli. Sypali z rękawa obserwacjami i wnioskami, po którym mi szczena opada. Okazuje się, że da się znaleźć jakiś sens nawet w przygodzie dnd. Gracze doskonale wkomponowali się w kampanię, odnaleźli dla siebie miejsce w niej i nadali jej tym samym jakikolwiek sens. Dzięki temu ta kampania może być o nich, a ich rola nie sprowadza się do „z A do B, zrób to na polecenie tego”. Nie chciałbym grać w Descent into Avernus bez takich graczy.

No i jak zwykle Erika wystrzeliła pomysłem. Powiedziała Harumanowi, generałowi Zariel, że szuka Zariel, a Zariel szuka jej. Po czym wyrzuciła krytyczny pech! Jako że nie miałem pomysłu jak to rozegrać, a nie chciałem na wstępie robić z Harumana wroga graczy tylko dlatego, że nie poszedł rzut, oddałem inicjatywę Gosi,by to ona zaproponowała negatywny dla siebie rezultat. Wymyśliła, że odnajdzie ołtarz Zariel w Wielkiej Katedrze i spotka się z arcyksiężną. Ja w myślach: nie mam pytań, tak, po to gram w tę kampanię!!!

W kolejnym raporcie o tym jak wyszło spotkanie Eriki z Zariel.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.