D&D – Descent into Avernus – Cmentarz [3.03]

Bohaterowie udają się na cmentarz powstrzymać nekromantę przed tworzeniem armii nieumarłych oraz odnaleźć Przepowiednię, czymkolwiek jest. Na miejscu zaś okaże się, że żadnego nekromanty nie ma, a nieumarłych tworzy ktoś, kto jest im znany, ale kogo najmniej mogli się tam spodziewać.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Alef Senurset Serafin – Protector Aasimar /  Light Domain Cleric 6 / Hermit / Lawful Good

Kadu – Otto Kreeg – Human / Champion Fighter 6 / Noble / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas-Hamaad – Tiefling / School of Divination Wizard 6 / Sage / Chaotic Good

 

Dom Eleonory Savikas

Erika Savikas udaje się do domu swojej cioteczki Eleonory. Ostatni raz była tu 15 lat temu, gdy jako mała dziewczynka przyjechała w odwiedziny. Wówczas bawiąc się ze swoją siostrą Sylvirą odkryły sekretny pokój pełny magicznych wspaniałości. Teraz Erika pragnie raz jeszcze rzucić okiem na to miejsce, wierząc że Eleonora Savikas pozostawiła po sobie jakieś wskazówki.

Erika poznaje historię swej cioteczki:

Dwie dekady temu Eleonora Savikas studiowała wzmożoną aktywność czartów w Elturel. Była bliska odkrycia prawdy o Towarzyszu. Została zamordowana na zlecenie Thaviusa Kreega.

Eleonorze w jej badaniach pomagało trzynastu magów z Candlekeep, w tym czarodziej demonomanta, Falaster Fisk, jej ukochany.

Czarodzieje otrzymali od przywódcy Elturel Thaviusa Kreega ultimatum – opuszczą jego miasto w zamian za wolność. Lecz Fisk namówił pozostałych magów, by zostali w Elturel i kontynuowali badania. Ochronę przed Kreegiem miał im zapewnić przywołany demon.

Trzynastu magów przywołało demona i nie potrafiło go spętać. Jednemu tylko czarodziejowi udało się zbiec. Diabła zawołał, by go chronił przed demonem. Pozostali czarodzieje leżą martwi do tej pory w podziemnej kryjówce uwięzieni wraz z demonem i w jego posiadaniu będąc. Demony są nieznanymi fragmentami naszych umysłów.

Bohaterom w przeklętych przez demona podziemiach ukazują się wizje – zapętlone sceny z przeszłości, z dnia rytuału.

Dwójka magów zastanawia się czy jednak nie uciekać z Elturel albo przynajmniej kogoś nie ostrzec o klątwie wiszącej nad Elturel.

– Ostrzeżmy Elturan zanim trafią do piekła! Czy winni są płacić za grzech pierworodny? Napiszmy chociaż listy, ostrzeżemy Candlekeep.

– Listy zostaną przechwycone przez urzędników Kreega, a Elturanie nie posłuchają nas. Dla nich jesteśmy apostatami. Aurotytetem dla nich jest Kreeg, zaś bogiem Towarzysz. Hellriderzy jak im powiesz że skazano ich na piekło, tym chętniej tam pognają. Zechcą udowodnić, że im nie brak odwagi. Zaczną opowiadać o odkupieniu i walce o swój honor. Oni wybrali swój los, nie zamierzam narażać się i ginąć przez ich głupotę.

Kolejna z wizji ukazuje rytuał przywołania demona.

My Krąg Trzynastu, wołamy cię z Otchłani Fałszywy Monarcho, wołamy cię Rogaty Królu, wołamy cię Władco Dychotomii, Dwoistego Spojrzenia na Świat, co dzielisz na dwie części, wołamy cię gdyż znamy twoje imię. [rytm bębenków] Białe – czarne. [Baphomet] Dobro – zło. [Baphomet] Porządek – chaos. [Baphomet] Prawda – fałsz. [Baphomet] Piękność – potworność. [Baphomet]!

Źródło: Temple of the Broken Prince

 

Baphomet

Przywołany demon rozszarpuje przywołujących go magów. Ponieśli porażkę dlatego, że użyli własnej krwi stając się zbyt słabymi, by utrzymać krąg ochronny? A może to rycerze Kreega wpadli do kryjówki i przerwali rytuał? Demon nie wybierał. Zamordował zarówno magów, jak i szturmujących ich siedzibę inkwizytorów. Demon wydostałby się poza krąg, gdyby jednemu czarodziejowi nie udało się uciec. Flaster Fisk zdołał przywołać diabła zwanego Czarne Serce i podpisać z nim pakt. Diabeł uwięził demona na długie lata w zamian za serce Fiska. Fisk został w Elturel sam, nie mogąc nawet winić się za śmierć magów oraz opłakiwać zamordowanej ukochanej – gdyż diabeł odebrał mu serce i uczucia.

Wracamy do czasów obecnych.

Elturel znalazło się w piekle. Księże demonów Baphomet wezwał swe sługi, by ściągnęły do domu Eleonory zbiega, Falaster Fiska i zmusiły go do otwarcia kręgu. A potem zabiły go jako ostatniego z 13 magów, dopełniając tym samym rytuał. Wówczas Baphomet zyska wolność.

Plan Baphometa nieświadomie niweczy Otto Kreeg przypadkowo zabijając Falastera Fiska. Sługi Baphometa uciekają na cmentarz, porywając ze sobą ciało Fiska.

Bohaterowie schodzą pod dom Eleonory do nawiedzonych przez demona podziemi. Udaje im się uwolnić dusze magów spod wpływu demona.

Postawiony pod ścianą Baphomet proponuje im pakt w zamian za wolność. Otto jest gotów skorzystać z propozycji i uwolnić go w zamian za zniszczenie Tarczę Ukrytego Pana. Jednak Erika i Alef są przeciwni układaniu się z księciem demonów. Gdy demon jest na kolanach gotów spełnić każde życzenie, Erika życzy sobie jego śmierci. Posyła mu zabójczy magiczny pocisk.

Mahadi

Tymczasem z dala od piekła, w Candlekeep…

Candlekeep gości przybysza z dalekiej egzotycznej krainy. Kolor jego szat przypomina rajskiego ptaka lub odcienie lśniącego morza odbijającego promienie zachodzących i wschodzących słońc. Pozbawione białek oczy są barwy oliwkowej, przechodzącej w pomarańcz. Twarz jego jest o ciemniejszej karnacji, drapieżna, wąska, pełna ostrych kątów i powierzchni. Dłonie dość charakterystyczne, ustawione są przeciwnie. Jak u rakszasy, ale o tym Pierwszy Lektor Candlekeep nie wie.

Imbralym Scoond, bo tak przedstawia się przybysz, to w rzeczywistości czart, rakszasa, ważna figura w Avernusie. Imię jego Mahadi. Mahadi nie spocznie, póki nie zemści się na Erice Savikas. Jej w Candlekeep nie ma, zresztą Zariel zabroniła mu krzywdzić Erikę, ale jest tu jej siostra, Sylvira. A on jest w posiadaniu napisanej przez nią zakazanej księgi.

Szach kładzie na biurku przed Pierwszym Lektorem gruby wolumin z metalowymi okuciami.

– Czy to…? Ach, Czarci Foliał! – wykrzykuje niedowierzając Pierwszy Lektor. – Jedyny taki zbiór wiedzy o piekle i czartach. Sylvira Savikas twierdziła, że nigdy go nie ukończyła. A tu proszę, prawdziwy egzemplarz.

– I jedyny – dodaje szach. – Z pewnością jego miejsce jest tu, w Wielkiej Bibliotece.

– To wspaniały dar – Pierwszy Lektor pieje z zachwytu. – Prawdziwy biały kruk, jaki zdarza się raz na sto lat!

– Sylvira Savikas przetrzymuje w swej wieży inny cenny okaz. Tak się składa, że jest opisany w tej księdze pod literą A. Powiedzmy, że byłbym zainteresowany zabraniem Amnizu.

– Thaviusa Kreega? Oczywiście, już dawno Sylvira powinna była odesłać tego diabła do piekła, gdzie jego miejsce. Co za potworność. A dokąd go zabierzecie szachu, jeśli wolno spytać?

– Wolno – odpowiada szach. – Do piekła. Tam gdzie jego miejsce.

 

Amnizu

Candlekeep. Kilku minut później.

Sylvira Savikas stoi przed celą Thaviusa Kreega próbując wydobyć od niego informacje. Czart zaś tylko kwęka i lituje się nad sobą.

– Jak to się stało, że przemieniłeś się w diabła?

Sylvira przymyka oczy i recytuje zapamiętane z ksiąg formułki, jakby powtarzanie ich po raz setny pozwoliło jej zrozumieć.

– Piekło zamieszkują dwa rodzaje czartów. Upadłe anioły i ci, którzy kiedyś byli ludźmi. Ludzie, którzy za życia zawarli pakt z czartami, po śmierci sami się nimi stają, a ich dusze zostają zatrzymane w piekle.

Sylvira znów spogląda prosto na amnizu.

– Ty Thaviusie Kreegu nie jesteś upadłym aniołem, o ile mi wiadomo – mówi Sylvira. – Paktu z czartem też nie zawarłeś. To Naja Bellandi zawarła pakt z Zariel 50 lat temu, w 1444… Chyba że… zawarłeś nowy pakt? Teraz, tu, gdy schwytano cię, albo we Wrotach Baldura, gdy myślałeś, że nie ma dla ciebie ratunku, bo umierałeś, a może nawet umarłeś… Gadaj, gadaj z kim zawarłeś pakt i co ci obiecał?

Za plecami Sylviry na korytarzu prowadzącym do celi słychać jakiś szelest. Sylvira odwraca się gwałtownie.

– Halo – woła. – Ktoś tu jest? Zamknięte, trwają badania obiektu nr 6…

Nie kończy. Pada na ziemię nieprzytomna.

– Zariel zabroniła mi tknąć twoją siostrę – mówi pochylając się nad ciałem Sylviry postać ze zwierzęcą pasją w głosie. – Ale nie mówiła nic o tobie.

Następnie postać otwiera celę.

 

Kara

Alef Serafin kleryk światła odruchowo odwraca głowę do słońca czekając na anielskie chóry, światło celestii, na nagrodę – zrobił coś dobrego, pokonał demona. W piekle anielskich chórów nie słyszy, żadnego światła tu nie ma, nikt nie będzie go tu nagradzał za jego uczynki, prawe bądź nikczemne.

Patrzy tylko w czeluść czarno-fioletowego słońca, więzienia Solara i uświadamia sobie coś nowego – choć to więzienie wykuł Bel, zapewne zgodnie z ideą Gargautha, to jednak był to dar od Zariel. Zariel wiedziała kto jest w środku. Od dawna miała Solara, swego dawnego przyjaciela w ręku i NIC Z TYM NIE ZROBIŁA. Za wierną służbę Solar dostał karcer, więzienie i Zariel nie kiwnęła palcem, by go wyciągnąć. Nie to co Harumana.

Nascius tkwi od wielu lat w tym więzieniu. Czy dlatego, że Zariel jest bezradna i nie potrafi nic z tym zrobić? Ale jeśli potrafi coś z tym zrobić, to albo jest nikczemna i złośliwa, albo Solar czymś się jej jednak naraził i to czymś takim, co powoduje, że teraz cały czas ponosi karę. I to pomimo, że w Avernusie nie jest już potrzebny Towarzysz, on ciągle tkwi w tym więzieniu.

Zaprawdę, zaprawdę dobrze powiedziano próżno szukać przyjaciół w piekle.

 

Miecz Zariel

Tej nocy mają wspólny sen. Śni im się jeździec w pełnej zbroi z czarnym płaszczem. Płaszcz rozwiany w galopie u ramion wygląda jak skrzydła upadłego anioła.

– GDZIE JEJ MIECZ! – wykrzykuje Haruman.

Rycerz nagle zmienia się. Płaszcz rozwiany w galopie u ramion okazuje się być skrzydłami upadłego anioła. Ten do niedawna jeszcze rycerz unosi się, wzlatuje do góry nad Elturel, nad Avernus. W tym pędzie hełm spada ukazując głowę. całą srebrzysto-białą i łysą, jak u upiora. Nad głową goreje pierścień ognia. Ogień nie gaśnie podczas lotu. Okolone sino-czerwonym cieniem oczy są dzikie i nieprzytomne. W pokrytych pianą ustach lśnią ostre zęby.

– GDZIE MÓJ MIECZ! – wykrzykuje Zariel.

Eriki ten sen w ogóle nie stresuje. Czuje się komfortowo.

– Tutaj, tutaj Zariel – odpowiada i spogląda na lewą rękę. – Ale w jaki sposób chcesz go dzierżyć? Ja będę twoją lewą dłonią, która będzie trzymała ten miecz. Ja będę stała po twojej lewicy.

 

Ukochana

Otto zaczął cenić pragmatyzm Farouka. Ta dwójka stała się sobie bliższa. Farouk Hamaad opiekuje się nim, a może to on opiekuje się Faroukiem?

– Widzę to, widzę to w twoich oczach – mówi czarownik. – Widzę o czym tak cały czas myślisz.

I Otto nie wie skąd Farouk miałby wiedzieć, ale skoro żona Farouka potrafi czytać w myślach to Farouk pewnie też.

– Tak, masz rację Farouk, myślę o mej ukochanej, mej kotwicy do rzeczywistego świata – przyznaje się Otto. – Dzięki niej będę mógł się stąd wydostać, gdy już wszystko co jest do zrobienia zostanie zrobione.

– Źle czynisz – mówi Farouk. – Za bardzo jawnie to robisz, szepczesz jej imię przez sen. Nie możemy być tacy. Nie możemy dawać po sobie poznać kto jest nam bliski i na kim nam zależy, bo wtedy nasi wrogowie obrócą to przeciwko nam. Wówczas staniemy się słabi, wystawieni na ataki.

 

Insiadiator

Alef Serain odnajduje fokus – symbol, który miał chronić magów przywołujących demona przed demonem. Nie uchronił. Inkwizycja Kreega przerwała rytuał, weszła z buciorami i zniszczyła pracownię magów, w tym fokus. Demon, zamiast uchronić magów przed inkwizytorami, pozabijał ich samych. A potem pozabijał inkwizytorów.

Fokusem magów była figurka wężopodobnej istoty Yuan-Ti. Alef wręcza ją Faroukowi.

– Myślisz, że łatwo kontrolować potęgę? – pyta Alef. – Trzynastu magów próbowało kontrolować demona. Niech to będzie dla ciebie przestroga. Mówisz o Towarzyszu jako o wielkiej okazji, wspaniałej broni. Zastanawiałeś się czym Towarzysz jest tak naprawdę? Gdy padło wiele razy określenie Solar Insidiator, myślałem że chodzi o Solara Ukrytego lub Solara Uwięzionego, ale to nie to. Olśniło mnie. Gdyby chodziło o Solara Schwytanego, byłby to Solar Captivus. Insidiator znaczy coś innego. Wszyscy mówią o tym od dawna, ale dopiero teraz to sobie uświadomiłem. Insidiator – takim przydomkiem określa się tego, kto czyha w zasadce. Kto siedzi i zastawił pułapkę. Kto knuje spiski. To co wisi nad nami to nie więzienie. To bomba. To pułapka. Biada temu kto ją pierwszy otworzy.

– Nie mylisz się Alefie – odpowiada Farouk. – Podczas mych wielu podróży zagranicznych dotarłem do Imperium Imaskari. Natrafiłem tam na ślady tego, którego w innych stronach nazywają Wygnańcem, Czartem o Rogu Złamanym, Ukrytym Panem albo Panem, który Patrzy. W Imaskari nazywali go Insidiatorem.

– Dziękuję ci Farouku. Jak dobrze porozmawiać z kimś o dużej wiedzy.

– Oh, nie oczekuj zbyt wiele od naszej znajomości. Gdy przyjdzie co do czego będziemy musieli stoczyć bój ty i ja o to do kogo będzie należała ta broń.

– Należała? Hahaha, coś ci odpowiem. To przekleństwo. To jakby otrzymać spadek z długiem, którego nigdy nie będziesz w stanie spłacić. Przez 50 lat to coś wisiało nad Elturel i spełniało wolę diabłów, wspomagało Zariel w końcu to coś porwało miasto do piekła. To była tykająca bomba, która w końcu wybuchła. Ta moc to zarazem odpowiedzialność. Jeżeli ktoś weźmie ją na barki nie ma czego szukać nigdzie poza piekłem.

Upadły anioł

Alef Serafin w rzeczywistości jest Nasciusem, Solarem uwięzionym we wnętrzu Towarzysza. Otto zastanawia się czy aby na pewno znalazł się tam za sprawą czartów. Może Nascius sam jest sobie winien?

– Dziwny los cię spotyka, Alefie Senursecie Serafinie – stwierdza Otto biorąc do ręki bezgłową figurkę Yuan-ti. – Los tego, który musi odnaleźć swoją własną głowę tylko po to by spętany umysł uwolnić i dać mu wreszcie odpocząć. Kula strzela piorunami. Ta moc uwięziona u góry wydaje się być silna wściekłością. Wściekłością kogoś uwięzionego wewnętrz kuli kto powinien zostać uwolniony, a uwolniony nie został. Kogoś, kto przeklina tego z kim zawarł pakt…

Towarzysz w Tarczy

Alef Serafin do tej pory nie rozmawiał z Ukrytym Panem. Wiedział bowiem, że ten będzie próbował namówić go na pakt, a następnie oszukać.

Gargauth trzyma się słów zawartych w każdej umowie, nie zaś jej ducha, i rozkoszuje się zdradzeniem każdego, z kim zawrze pakt, zmieniając w taki sposób, by służyła mu wyłącznie jego celom. Jak wiadomo, jeszcze nikt dobrze nie wyszedł na pakcie z tym egoistycznym, chciwym, spragnionym władzy diabłem, udającym dobrotliwego, współczującego, a najczęściej podszywającego się pod kogoś innego. Gargauth wielokrotnie podszywał się pod bogów i kradł im wyznawców.

– Towarzyszu ukryty w Tarczy – zwraca się Alef do Gargautha. – Ty i ja jesteśmy związani. Jesteśmy jak dwie strony tej samej monety. Ty chronisz mnie, ja chronię ciebie. Chronimy się nawzajem i możemy sobie pomóc. Widziałeś co Otto Kreeg chciał tobie uczynić? Gotów był sprzymierzyć się z demonem tylko po to, by cię zgładzić. Grozi ci wielkie niebezpieczeństwo Towarzyszu w Tarczy. Zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji?

– O tak, jam jest Towarzysz – odpowiada diabeł. – Podoba mi się jak trafnie mnie nazwałeś. Jesteśmy związani ty i ja, zarówno tu na dole, jak i tam na górze.

– Wiem, że będziesz kłamał – mówi Alef. – Wiem, że diabły kłamią zawsze, nawet kiedy mówią prawdę. Nawet kiedy myślą, że nie kłamią, to kłamią. Ale dla ciebie, jak i dla mnie, to walka o życie. Nie tylko demon mógł cię zniszczyć. W każdej chwili może zrobić to Towarzysz.

– Myślisz, że można użyć Towarzysza do pokonania mnie? Naprawdę uważasz, że byłbym gotów zabić sam siebie?

– Powiedz mi raz jeszcze, kto zamknięty jest tam na górze?

– Ty – odpowiada czart. – Ty mój Towarzyszu, Alefie Serafinie Nasciusie. Ale czy nie mówiono ci, że Towarzysza i Tarczę wykuto w tej samej kuźni? Czy nie pomyślałeś, że zostały wykonane z tego samego surowca, wykonane tą samą ręką, wedle jednakowego projektu, a zatem są tym samym?

– Monety Dusz, które widzieliśmy tu dziesiątkami, waluta piekła, także zrobione są z tego samego diabletytu. W środku zawierają jednak inne dusze. Przecież Tarcza i Towarzysz to także monety, tylko nieco większe i bardziej zmyślne.

– Jesteśmy w nich tak samo uwięzieni, ty i ja. Solar to ty, a Insidiator to ja. Gdy uwolnisz siebie uwolnisz mnie.

Gargauth znajduje się nie tylko w tej Tarczy. Już wcześniej był obecny w dwóch Tarczach, a może i więcej nawet? Teraz najwyraźniej jest i w niej i w Towarzyszu. A zatem samo zniszczenie Tarczy może nie wystarczyć, by pozbyć się Gargautha. Nie tak łatwo pozbyć się tego potężnego czarta!

Fakty potwierdzają, że w Solar Insidiator znajduje się Gargauth. To za sprawą Towarzysza  elturanie odwrócili się od swych prawdziwych bogów i zaczęli wyznawać sztucznego, fałszywego boga – Towarzysza, pod którego podszywał się Gargauth i czerpał moc z ich wyjątkowo gorliwej wiary. Tak jak wcześniej podszywał się pod Astarotha, Sylvama i innych bogów.

– Podobało mi się jak pyszniłeś się wchodząc do Wielkiej Katedry w Elturel, nazywając ją swoją – drwi diabeł. – Zabawne. Czy możliwy, by tak wspaniały anioł, którego dusza świeci niczym klejnot, mógł przynieść zgubę świętemu miastu pełnego gorliwych wyznawców?

I właśnie przejętą mocą ich wiary, a także mocą uwięzionego Solara, Gargauth przeniósł Elturel do piekła. Na tym bowiem zależało Gargauthowi, gdyż XIII miast musi przenieść, aby odzyskać wolność.

Jednak w samej tarczy taki klucz do uwolnienia Nasciusa, a precyzyjniej – para kluczy.

Okazuje się, że para diabelskich oczu na tarczy to w rzeczywistości zatknięte w nią dwa ćwieki, nity, klucze do Solar Insidiator. Potrzeba dziewięciu takich kluczy, by wyswobodzić Solara. – By wyłupić oczy, odzyskać klucze, musielibyśmy udać się do kuźni Bela – myśli Alef. – A wtedy Bel zechce go uwolnić.

Gargauth wyczuwa o kim Alef pomyślał.

– Jest jeden sposób na przywrócenie Elturel twemu światu – twierdzi Gargauth. – Zabić Zariel. Gdyż to ona dzierży drugą kopię paktu, który należy zniszczyć, by przestał on obowiązywać. Lecz nie jesteś sam w tym pragnieniu. Choć z innych powodów, wielu pragnie pozbycia się Zariel.

– Czy tyle masz mi do powiedzenia?

– Jestem ci potrzebny do czegoś jeszcze – dodaje Gargauth. – Wiem dlaczego Zariel pozwala cię więzić.

– Być może będzie jeszcze okazja o tym pomówić – odpowiada Alef. – A być może nie… Miałeś swoją okazję, ale oczywiście zaproponowałeś pakt.

– Diabły są cierpliwe.

– Najpierw wyłupię ci jedno oko, abyś mógł patrzeć na upadek tego co uknułeś – myśli Alef, ale nie mówi tego głośno.

Otto pochodzi z Elturel, urodził się pod Towarzyszem i jak każdy Hellrider na niego Przysięgał, jego obiecywał strzec, do niego składał modły. To dlatego wie więcej. A może to po prostu efekt wyostrzającego zmysły zioła z dalekiego Calimshanu, którym poczęstował go Farouk Hamaad?

– Towarzysz to skorupa z rozwalcowanych Monet Dusz – mówi Otto. – Monet, które zawierają duszę Hellriderów. Za każdym razem kiedy jeden z nich ginie, ona nasącza się energią, by utrzymywać Nasciusa. Te wszystkie pioruny, wyładowania wyłażą stamtąd przez dziurę, dziurę powstałą przez to, że zabrano jedną z tych rozwalcowanych monet – Tarczę, którą nosimy ze sobą. To ona jest nią.

 

Przewrót w piekle

Erika chciałaby podzielić się uzyskaną wiedzą o planowanym spisku z Zariel. W ten sposób kontynuuje swoje zbliżanie się do niej. Alef przestrzega ją przed tym.

– Myślałem że potrafię kontrolować swych demonów, myślałem że mam nad nimi przewagę, ale nie mam. Obyś ty kontrolowała swoje demony lepiej niż ja. Obyś nie skończyła jak Haruman, lojalny i ślepy, zakuty w czarną skorupę, wyglądający jak przemieniony w potwora, z piętnem grzechu i śmierci na rękach.

– Nie pozwolę zrobić krzywdę Zariel – mówi Erika.

– Prędzej czy później będziemy musieli – przewiduje Alef. – Jej się należy do miasto i ci ludzie, ma do tego święte paktowe prawo. Albo damy jej coś lepszego w zamian albo wystąpimy przeciw niej.

– A gdyby wyciągnąć Zariel z piekła? – zastanawia się Erika.

– Być może udałoby się ją wytargować od Asmodeusza, ale czy masz argument, by pójść do Ashmodaia i powiedzieć – wypuść ją? Nie wyciągniesz królowej z jej królestwa.

– To trzeba ją obalić, a potem sama pójdzie. Zariel tak naprawdę nie jest szczęśliwa w tym piekle. Tu jest, bo tu została i musiała sobie ułożyć życie na nowo.

– Podoba mi się ta część z obalić Zariel – mówi Otto z gniewem w głosie. – A jeżeli jest nieszczęśliwa to tym lepiej. Niech jej przeklęte pakty obrócą się przeciw niej.

Lecz wielu już próbowało obalić Zariel…

– Pewnie miecz Zariel to jedyna broń, która jest w stanie wrazić w serce Zariel – kontynuuje Otto. – Została w niej ostatnia część dobra, ale nie miała dość siły, żeby zadać sobie śmierć. Była już za daleko w spirali zguby i szaleństwa. No bo któż normalny chciałby zostać w tym miejscu? Odcięła sobie rękę, bo nie miała dość siły, by zadać sobie śmierć.

– A może odcięła sobie rękę, aby uniemożliwić sobie powrót w drugą stronę? – zastanawia się Erika. – Spaliła za sobą mosty. Nie ma odwrotu od jej decyzji zostania w piekle. Została czartem, a była celestialem. Porzuciła wszytko czym była.

– Śmierć Zariel byłaby na rękę Gargauthowi – mówi Alef. – A na to nigdy nie przystanę. Na złość jemu tego nie możemy zrobić.

– Gargauth jako władca Avernusa – mówi Erika. – To jest gorsze zło niż Zariel władczyni Avernusa.

– Jeżeli wydostaniemy Elturel i zostawimy piekło – odpowiada Otto. – To co nas obchodzi jakie zło tutaj rządzi.

– Chciałabym wydostać Elturel razem z Zariel – mówi Erika. – Nawet jeżeli nie ma dla Zariel miejsca w Celestii, to może będzie w Elturel.

 

Piekielna Elektor 

Widząca zasypia ze słowami, które kołaczą jej w głowie. Nie pozwolę zrobić krzywdę Zariel, Prędzej czy później będziemy musieli”, co nas obchodzi jakie zło tutaj rządzi”, Gargauth jako władca Avernusa to jest gorsze zło niż Zariel”, obalić Zariel”, Czy masz argument, by pójść do Ashmodaia i powiedzieć – wypuść ją?”.

Erika słyszy siebie chciałabym wydostać Elturel razem z Zariel”, „ja będę twoją lewą dłonią, która będzie trzymała ten miecz. Ja będę stała po twojej lewicy”, Nie pozwolę zrobić krzywdę Zariel.

Gdy sen staje się głęboki, ukazuje się jej wąż. Wpierw myśli, że to chowaniec Farouka, ale ten wąż pochodzi z samego dna piekła, z Nessus.

– Cenię sobie przede wszystkim lojalność – mówi bestia. – Ty udowodniłaś, że jesteś lojalna, Eriko Savikas. Zetknęłaś się z księciem demonów. Śmiertelnicy w takich przypadkach zawsze idą na układy. Ty nie uległaś demonowi, choć ten był już na kolanach i gotów był zrobić wszystko czego zażądasz. Ty zażądałaś jego śmierci.

Wąż bada Erikę przenikliwym spojrzeniem, jakby zaglądał jej w duszę.

– Zariel długo zasiada na avernusowym tronie. Pretendenci się niecierpliwią. To zawsze kończy się zdradą między sojusznikami. Po takiej walce zawsze zwycięzca staje się zbyt pewny i zapatrzony w siebie, zbyt chciwy i żądający więcej. Zaś przegrani rozpamiętują swe upokorzenie, stają się słabsi swą porażką, skupiają się na chęci zemsty i ta zaćmiewa ich umysł. Będą tak samo nielojalni lub bardziej, jak przedtem. Porażka diabłów niczego nie uczy.

Oczy węża świecą się, gdy patrzą na Erikę. Czy to podziw za to, że ona pokonała demona, nie uległa mu?

– Ty byłaś cały czas lojalna – mówi wąż.

– I pozostanę lojalna – odpowiada Erika. – Prawdziwej Zariel.

Erika do tej pory używała credo „Tolerancja”. Teraz słowo „lojalna” wypowiada równie dobitnie jak słowo „tolerancja”.

– Bel w swym rozgoryczeniu i poczuciu porażki zbroi się do kolejnej wojny, bynajmniej nie przeciw demonom. A Tiamat, zamiast pilnować bramy piekła, przepuszcza przez nią demony. Nie mogę liczyć na ich lojalność. Nałożone na nich kary, sankcje, areszt domowy nie działają. Są przeciwskuteczne. Postanowiłem ukierunkować ich żądze. Ogłosiłem Tiamat i Belowi, że oto moja własna córa Erika Savikas wybierze następczynie Zariel. Ogłosiłem Erikę Savikas moim elektorem. Erika Savikas wyznaczy pretendenta na kolejnego namiestnika Avernusa. Kto będzie po Zariel?

Zapada cisza. Erika nie odpowiada.

– Oni już o tym wiedzą, więc spodziewaj się ich reakcji – kontynuuje wąż. – Będą cię błagać albo zechcą zmusić, abyś ich właśnie wyznaczyła.

Na koniec wąż próbuje okłamać Erikę, mówiąc że Zariel o niczym nie wie. Erika nie daje się zwieść. W końcu sama jest mistrzynią oszustwa.

– Kim jesteś? – pyta Erika.

– Czy mąż nie opowiadał ci o śnie, który snem wszakże nie był? Tak jak i to nasze spotkanie. Przybywam z Nessus, najwyższego piętra tej wieży zepsucia i żądz.

Słychać magiczny odgłos i pojawia się Kotka. Sześcian rozpada się ukazując drugą kopię paktu, jaki Erika zawarła z rakszasą Mahadim. To kopia należąca do Mahadiego. Wąż otwiera paszczę i buchnięciem ognia spopiela pakt.

– Gdy zniszczysz swoją część pakt przestanie obowiązywać – mówi wąż. – A chcę, żeby tak się stało. Jeżeli masz być moim elektorem to jako Savikas. Wyłącznie Savikas. Nie życzę sobie, byś dalej posługiwała się nazwiskiem Hamaad. Nie powinno stać obok nazwiska mych dzieci – nazwiska rodu Savikas. 

Sen kończy się. Erika nie rozumie z kim rozmawiała.

– Podobno od teraz nie muszę się posługiwać twoim nazwiskiem, mężu – mówi Erika opowiadając nad ranem swój sen.

– Wybranie władcy piekła za cenę swego małżeństwa, ciekawa propozycja – drwi Farouk.

– Eriko – przestrzega Alef. –  zastanów się dobrze czy masz dowód czy to co działo się we śnie zdarzyło się naprawdę. To może być kłamstwo. Druga część tego aktu może ciągle tam być, a tylko przyśniło ci się, że go zostaje zniszczony. Jeżeli stracisz swoje drugie nazwisko to stracisz swoją duszę, wpadniesz w sidła rakszasy.

– Wąż zwracał się do mnie słowami ‚córo’ – przypomina sobie Erika.

– A jakiej proweniencji diabelstwem jesteś? Jeżeli nie wiesz, to zapewne płynie w tobie krew mego władcy piekieł. Asmodeusz płodził najwięcej potomstwa z ludźmi kobietami.

– Nie znałam swoim rodziców – odpowiada Erika. – A czym jest Nessus?

– Najniższym poziomem piekła, w którym rezyduje jego władca, Asmodeusz.

Farouk blednie, gdyż był tam w swoim śnie i widział tego samego węża – Asmodeusza w swym prawdziwym obliczu.

– Jeżeli moim przodkiem jest Asmodeusz, a on jest Upadłym Aniołem, to w moich żyłach płynie jakaś kropla celestialnej krwi – mówi diabelstwo.

– A więc widzisz siostro, jak to się pięknie składa – śmieje się aasimar.

– Nie chcę wam przerywać – wtrąca nie Farouk. – Lecz jeżeli mówimy już o kwestiach rodzinnych, to chciałbym zapytać czy zamierzasz przystać na tę propozycję, Eriko. Chciałbym wiedzieć jak ułożyć swoje plany życiowe.

– A czy ty tego chcesz?

– Prawdziwa miłość nie potrzebuje zapewnień – wtrąca Otto. – Prawdziwa miłość po prostu jest. Nie musisz go testować, żeby wiedzieć czy cię kocha czy nie, nieprawdaż?

– Gdybym z jednej strony miał wybierać między dalszym życiem z Eriką – odpowiada Farouk. – A z drugiej możliwością wyboru następcy władcy Avernusa, wybór jest oczywisty.

– Czyli jednak ja! – cieszy się Erika.

– Dla każdego jest oczywisty inaczej – śmieje się Otto.

Podstawową cechą Eriki jest lojalność, więc bierze Farouka za rękę, całuje go i mówi, że pozostaje przy jego nazwisku. Przynajmniej na razie, póki nie zalezie jej za skórę…

 

Droga na cmentarz

– Zariel nigdy nie była człowiekiem – stwierdza aasimar. – Zariel w zemście nic nie powstrzyma. A co jeśli to co dzieję się na cmentarzu to jej sprawka? Dręczy elturan nawet po śmierci. Wyciąga ich z grobów. Choć ma ich dusze, to jeszcze może dręczyć ich ciała. – Musimy dać temu koniec. A może na cmentarzu zastaniemy zaradnego i przewidującego czarodzieja, który buduje sobie z nieumarłych armię, żeby się bronić przed demonami? Chce w ten sposób wykorzystać ją do dobrych celów, chociaż fatalnymi środkami, ale tylko takie ma pod ręką.

– Gdyby się nad tym zastanowić – kontynuuje Otto. – To ktoś kto wyciąga umarłych z piekła i czyni ich nieumarłymi czyni coś częściowo dobrego.

– A przynajmniej mniej złego niż gdyby robił to w planie normalnym, życiowym – zgadza się Alef.

 

Dans Macabre

Gdy uderzają pioruny, do nich, jak do walenia w bęben, tańczą tanecznicy.

„Jeden za drugim, szeregiem, trzymając się za ręce, chodzą wzdłuż muru cmentarnego i nagrobków kościotrupy, pląsając w dzikich i groteskowych podrygach. Niektóre gołe, niektóre niekompletne, niektóre przyozdobione porwanymi resztkami całunów tańczą, kołysząc się i podskakują̨, wysoko wyrzucając kościste stopy i golenie, kłapiąc przy tym rytmicznie szczerbatymi żuchwami. Wiatr wyje, zawodzi jak potępieniec, świszczy w zebrach i miednicach, gra na czaszkach jak na oka​rynach. Kościotrupi korowód okrąża cmentarz wciąż trzymając się̨ za ręce, wciąż tanecznym kro​kiem, w po​dry​gach i plą​sach, pod​ska​ku​ja i klekocząc”.

Szkieletory w akompaniamencie gromów chodzą po cmentarzu wedle własnego uznania, z pewnością żaden nekromanta ich nie kontroluje, chyba że szaleniec.

Eleonora Savikas

Erika będąc dziewczynką miasto Elturel odwiedziła dwukrotnie. Jedna z tych wizyt dostarczyła jej radości kolejna łez. Odwiedziny u cioteczki Eleonory, a potem już jej pogrzeb. Eleonorę zamordowano, gdy szła na spotkanie z Wielkim Widzącym Thaviusem Kreegiem. Chciała pokazać Wielkiemu Widzącemu Przepowiednię. Czymkolwiek Przepowiednia, reakcja Kreega miała obnażyć jego prawdziwe intencje. Eleonora szukała potwierdzenia kto stoi za wzmożoną aktywnością czartów w Elturel od 1444.

Teraz dusza Eleonory tkwi w Monecie Dusz, gdyż cioteczka po śmierci zawarła pakt z Mahadim. Musiała to zrobić, by skontaktować się z kimś kto rozwiąże zagadkę, dokończy jej badania, a przede wszystkim odnajdzie i odczyta Przepowiednię. Tym kimś była dorosła już Erika, która trafiła na bal do Mahadiego i odkupiła Monetę. Eleonora po śmierci trafiło do Styks, więc straciła swe wspomnienia, ale odzyskuje je odwiedzając charakterystyczne miejsca. Takim miejscem ma być dla niej cmentarz.

Erika odnajduje jej grób i uwalnia jej duszę z monety. Dla Eriki i Eleonory to koniec wspólnej pielgrzymki do grobu Eleonory. Kończą się katusze cioteczki. Może odejść do celestii.

– Uczyniłaś dobrą, godną i słuszną rzecz, Eriko – mówi Alef. – Gdyby każdy postępował tak słusznie zło tego świata nie miałoby szans. Cieszę się, że cię znam.

Eleonora zostawia Erice pod opiekę swego chowańca, magicznego kotolotka, tressyma Mlaskuna.

Erika widzi wspomnienie chowańca. Przed pogrzebem przyjaciel Eleonory, Falaster Fisk zabrał wszystkie jej rzeczy. Wśród nich był pergamin. A zatem Fisk musi mieć Przepowiednię!

Tyle że może być problem z odnalezieniem Fiska. Ostatnio widzieli go kilka dni temu, jak jego martwe ciało porywa demoniczna hiena Shoosuva i zabiera na cmentarz.

 

Pamiętnik Gideona

Awanturnicy odnajdują w budynku obok kaplicy cmentarnej komnatę Gideona Lightwarda, a w niej jego pamiętnik.

Autor, Gideon Lightward obwinia bogów, Torma, Helma, Lathandera i ich anielskie sługi, że nie walczą z demonami tak jak Zariel. Gideon wychwala wysiłki Zariel zmierzające do położenia kresu demonicznemu zagrożeniu.

Gideona nawiedzała w snach boska istota, którą nazywa Kobietą w Bieli. Na początku traktuje ją jako swoją podopieczną, która przyszła do niego po odpowiedzi, dla której jest przewodnikiem duchowym. Potem role się odwracają. To ona staje się jego przewodniczką i to ona udziela mu odpowiedzi. Większość pamiętnika traktuje o wojnie diabłów z demonami.

Kobieta w Bieli: Jak określisz największe zło?

Gideon: Zło i Otchłań to jedno. Nieskończone mordy demonów, których jedynym celem jest zniszczenie.

Kobieta w Bieli: A dlaczego mielibyśmy chronić się przed zniszczeniem?

Gideon: Na drugim końcu zniszczenia jest tworzenie. A tworzenie to życie, rozum, idee, sztuka i nauka.

Czy my sami chronimy się przed chaosem? Czyż nie bogowie nas strzegą?

Doznałem olśnienia. Ujrzałem ją. Jej piękno mnie oślepiło. I w mem ślepocie ujrzałem większą niż kiedykolwiek jasność.

Dwa bielące się skrzydła. Miecz z niebiańskiej stali tak ostry, że przecinał wiatr. Broń zdolna oddzielać duszę od ciała.

I wtedy ujrzałem jak nieskazitelność uchodzi z miecza. Jak skrzydła stają się czarne. Jak oczy stają się bezdenne i płonące. Jak spogląda na mnie z ukosa.

Następnego dnia spotkałem znów Kobietę w Bieli. Mieliśmy razem ten sam sen. Powiedziała mi, że anioł nazywa się Zariel.

Gideon: Ale dlaczego Zariel odwróciła się od światła?

Kobieta w Bieli: Ona odwróciła się od światła ponieważ ją oślepiało.

Gideon: Czyż światło nie pozwala nam widzieć?

Kobieta w Bieli: To jest największe kłamstwo o świetle. Światło decyduje o tym co możemy zobaczyć, a czego nie. Światło pokazuje nam jedną rzecz, by resztę przed nami ukryć.

Jesteśmy wszyscy ślepcami. Jesteśmy ofiarami wielkiego kłamstwa. Bogowie wcale nie chronią ludzkości przed chaosem.

Helm? Torm? Tyr? Lathander? Żaden z nich nie wypowiedział wojny Otchłani. Spijają tylko chwałę, a żaden nie przelał krwi.

Dlatego Zariel odwróciła się od Celestii. Poznała co jest jej przeznaczeniem – walka z chaosem, z Otchłanią. Zarazem zrozumiała, że jej niebiańska moc jest niewystarczająca, bo tak chcieli jej bogowie. Dlatego sprzymierzyła się z silniejszymi – z piekłem. To piekło nie niebiosa ma siłę toczyć wojnę z Otchłanią. To piekło nie niebiosa przelewa swą krew. To piekłom nie niebiosom my śmiertelnicy zawdzięczamy swoją egzystencję. To piekło nie niebiosa nas strzegą.

Jestem wdzięczny Zariel za jej osobiste poświęcenie, na to jak będą postrzegać i osądzać ją inni. Gdyby nie jej ofiara, nie byłoby równowagi we wszechświecie, nie byłoby istnienia ludzi. Bez niej wszystko byłoby chaosem. A kto nie pomaga jej w walce, nie stoi po jej stronie, ten wspiera chaos – czy tego chce czy nie.

 

 

Kaplica cmentarna

Awanturnicy uznają, że Gideon może być ich sprzymierzeńcem. Co więcej, on może być tu uwieziony. Ruszają go uratować.

W kaplicę cmentarną uderzają raz za razem pioruny. Ktoś je tu celowo ściąga.

Tyle że pioruny nie tylko ożywają nieumarłych. Za każdym razem błyskawica rozrywa tkankę materii. Przez rozdarcie z Otchłani dostają się demony.

W walce pada Otto.

– Co się dzieję? – pyta Otto gdy go cucą. – Żyję?

– Nie widzisz aniołów, widzisz diabły, to znaczy że żyjesz – śmieje się Alef cucąc Ottona.

– Chyba jestem w piekle.

– A gdzie chciałbyś być?

Gideon Lightward wpuszcza bohaterów do kaplicy.

– Szybko, zanim zlecą się kolejne – woła.

Erice nie uchodzi uwadze uroda diabelstwa.

– Chyba się rozwiodę.

Oshalla

Gdy wchodzą słyszą cienki głosik wydobywający się z jakiegoś miejsca u góry, pod kopułą. Głos kogoś umęczonego, słabego.

„NIE MA PRZYJACIÓŁ W PIEKLE…”

– Wiem kto to jest! – woła Alef Serafin. – To nasza diablica morska. Sahuaginka. Oshalla Sztorm-Baba z Elfiej Pieśni.

„…ANI LITOŚCI W NIEBIESIECH”

To był ten odzew, którego Alef nauczył Oshallę, gdy wyruszała do piekła.

Oshalla jest wiedźmą morską. To ona ściąga pioruny. Alef rusza ku niej. Gideon zastępuje mu drogę…

 


Komentarz prowadzącego (koso):

Bohaterowie kontynuują eksplorację wątków i dowiadują się, że:

  • Tarcza Ukrytego Pana i Towarzysz to jedno i to samo – Moneta Duszy, która więzi Gargautha
  • Towarzysz więzi też celestialną moc Alef – jeżeli zechce ją uwolnić, uwolni też Gargautha (?)
  • Jedno z imion Gargautha to Insidiator. Solar – Nascius, Insidiator – Gargauth. Towarzysz jest ich wspólnym więzieniem.
  • Bel, Tiamat i Gargauth znów szykują przewrót z zamiarem obalenia Zariel – Gargauth proponuje przyłączenie się
  • Asmodeusz chce temu zapobiec i wyznacza Erikę na swego elektora – może wybrać następce; Erika odrzuca propozycje – pozostaje wierna Zariel
  • Gargauth będąc w Towarzyszu zarazem podszywał się pod Towarzysza i pasł się wiarą Elturan (analogicznie jako Tarcza podszywał się pod Silvama i Astarotha)Bohaterowie dorzucili też własne pomysły:
  • Towarzysza wykonano ze sprasowanych Monet Dusz, w środku dusze Hellriderów
  • Towarzysz to nie więzienie, nie nazywa się Solar Captivus. Insidiator znaczy pułapka, bomba.
  • Pioruny z Towarzysza wydostają się przez dziurę – brakującą Monetę Duszy – jest nią Tarcza Ukrytego Pana
  • Zariel z jakiegoś powodu akceptuje to, że jej były druh Solar Nascius jest wciąż więziony w Towarzyszu
  • Nascius zawarł jakiś pakt z diabłem, dlatego jest teraz uwięziony (?)

Na tej sesji Erice udało się doprowadzić wątek cioteczki Eleonory do końca. Zaletą długich kampanii jest możliwość rozwijania nie tylko historii własnej postaci. Gosia chciała odwiedzić dom cioteczki, dlatego między Katedrą a Cmentarzem rozegraliśmy sesję poboczną zainspirowaną scenariuszem Temple of the Broken Prince

Cmentarz był okazją do powtórzenia sceny rozmowy Eriki z Zariel w Katedrze. Tym razem pokazana oczami Gideona. W kampaniach dla mnie ważne jest trzymanie się tych samych wątków, zataczanie pętli oraz powtórzenia.

Na tej sesji kadu zainicjował scenę ratowania ocaleńców z ruin. Wykorzystał przy tym fajnie to, ze jego magiczny łuk dostaje ulepszenia za ratowanie ludzików w piekle. A potem gracze połączyli kropki i wykorzystali nowo zyskany schron – dom cioteczki do ukrycia ocaleńców. I powiem że granie scen inicjowanych przez graczy daje najwięcej frajdy :)

Dużo też kadu i Andrzej inicjowali rozmów z Faroukiem, którego na tę jedną sesję kadu przejął pod kontrolę od Gosi. Wyszło tak dobrze, że zastanawiam się właśnie nad rotacyjnym przydzielaniem sojuszników graczom. Czyli już nie ma tak, że jak Farouk to mąż postaci Gosi, to Gosia go zawsze kontroluje. Fajnie jakby właśnie Andrzej lub kadu przejmowali pałeczkę. W ten sposób zaangażowani są wszyscy.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.