Serce – Sabat [odc. 2]

Pszczelarka bez serca, nie-żywy i nie-martwy Grabarz oraz sklepikarz wiedźma zwany Kolekcjonerem z Plamy, z której została tylko plama, powracają do Pustki, która dzięki przyniesionej przez nich krwi czerwia staje się Świętością.

Tomek (Kadu) – MG

Tomek (Sting) – Wiedźma (Witch) / Heartsong / Kolekcjoner Kości

– podróżuje wraz ze swym leżem, który wygląda jak sklep z magicznym asortymentem

– jego Cień-Symbiont nie wygląda na ludzki, robi inne rzeczy niż on, Cień odzwierciedla te cechy, których nie ma właściciel

– czasem Cień znika w nim i wtedy pojawia się w swej prawdziwej formie; wówczas lepiej nie stać mu na drodze

Gosia – Człowiek / Pszczelarka (Deep Apiarist) / Enlightenment / Beekeeper

– wyrzucona z Akademii z Wieżycy za radykalne eksperymenty naukowe

– chce stworzyć własne, doskonalsze Serce, którym zastąpi oryginalne

– sama nie ma już serca zastąpione przez królową roju

Tomek (Kosoluk) – Gnoll / Truposz albo Przywróceniec (Deadwalker) / Enlightenment / Ron

– zabity w Iglodromie przez Kolekcjonera Kości, odzyskany od śmierci, wygrzebaniec, Przewodnik pomiędzy Życiem i Śmiercią

– nie wszystkie odzyskane kości w jego ciele należą do niego, Kolekcjoner wciąż nosi w amulecie te prawdziwe

– odkąd powstał z martwych podróżuje z jelonkiem rogaczem o imieniu Roseglass; to też imię napotkanego podczas śmierci Anioła

– pragnie odnaleźć spokój oraz zrozumieć Szerń (Grey)

 

WŻER POWROTNY

Podziemia jak żywy organizm zaczęły bulgotać, przemieniać się, przestawiać. Będąc w Sercu niełatwo powrócić do miejsca, z którego się wyszło.

Ron sięga do naczynia i kradnie kroplę krwi czerwia (nazywanego przez jego kultystów kleszczem) licząc że w ten sposób odzyska wzrok, który stracił gdy rój pszczół Bee zaatakował nie tylko kultystów z Pustki, ale wszystkich dookoła. Zamiast odzyskać wzrok, jego ręce wydłużają się, dłonie przemieniają się, przypominają łapy wygrzebańca, kogoś kto może gołymi rękami wygrzebać się z własnej trumny. Ron zaczyna drapać ściany, jakby to czerw powrócił, ale to tylko Ron kopie fantomowe groby i szepcze do swych pomordowanych braci uwięzionych w Cieniu – Iglodromczycy, pochowam was, pochowam, odejdziecie wreszcie w spokoju!

– On zaczyna rozumiem co się wokół niego dzieje – stwierdza Sesese Przewodnik widząć to i słyszać słowa Rona. – Tak jak każdy kto dotknął krwi potwora Serca, kleszcza hodowanego przez moją panią. Teraz pewnie nie żyje… Słuchajcie, Sesese wykonał to co obiecał jej wykonać. Doprowadził was do zejścia na dół. Nie jest wam już nic winien. Ale Sesese ma dla was ofertę. Mam tutaj kościany amulet. Dam go wam jeżeli pozwolicie mi z wami pójść do najbliższego sioła.

Wiedźma Kolekcjoner wyciąga swój amulet z kości przesycony duchami. To robi wrażenie na Sesese. Młodzieniec wie, że od teraz jest na łasce bądź niełasce jeden z wiedźm, o których słyszał same złe rzeczy.

– Błagam, pozwól mi być ze sobą, zrobię co rozkażesz – skomle Sesese.

– Wiedźmy nie są złe. Żyłeś w kłamstwie. Wybaczam ci twą ignorancję. Możesz pójść z nami do osady wiedźm.

Przerażony Sesese niezdarnie chowa z powrotem swój nędzny amulet kalecząc się przy tym. Pszczelarka przygląda się kropli jego krwi. Mechaniczne serce Pszczelarki trzymane jest w słoju zalanym Przetrwalnikiem. Maź oblepiająca jej serce ma gorzki posmak i ziołowy aromat, zawiera dwa składniki, z których jeden jest związany z Szernią. Krew Sesese jest koloru ciemnofioletowego, jak drugi ze składników Przetrwalnika. Gdyby Pszczelarka zbadała krew Sesese, dowiedziałaby się czegoś istotnego. Pszczelarka zbiera jego krew [zasób 1d4].

Tymczasem Kolekcjoner nie chowa swego wielkiego kościanego amuletu tylko potrząsa nim. Nieumarli Iglodromczycy, bracia i siostry Rona, w jego Cieniu słyszą klekotanie i rozglądają się za czymś co ich wzywa, ale w ich szarym świecie nie widzą co to może być.

Wędrowcy idą i czują, że czas odpocząć. Potrzebują znaleźć schronienie. Przewodnik Sesese wyciąga sól i sypie w pochodnie. Ogień robi się niebieski i ukazuje symbole na ścianach. Sesese pomiędzy znakami odnajduje tajne przejście prowadzące do bezpiecznej kryjówki. Bez wysiłku odsuwa fragment skały, który okazuje się być błoną zasłaniającą wejście do jaskini. Skały wewnątrz wyglądają jakby były nadtopione, jakby straszliwy żar był wydzielony.

– Nie bójcie się, to tylko kwas z jego rodnic, a błonę zostawiliśmy, aby chroniło to miejsce. Nie wiem czy miejsce narodzin małego, którego poświęciliśmy dla naszej pani to najlepsze miejsce odpoczynku, ale tutaj pozostaniemy niezauważeni.

Nocą Sesese wykonuje opatrunek z soli na oczy Rona zmniejszając obrzęk po ukąszeniu pszczół [M blood -> m blood]. Ron zaczyna rozumieć, że Sesese jest kimś więcej niż uczniakiem Tarazy Jeźdźczyni Wielkiego Kleszcza.

– Ty chcesz byśmy widzieli ciebie jako zbłąkanego, niepozornego młodzieńca – szepcze nocą Ron do Sesese. – Być może nie chcesz nam powiedzieć, że jesteś jednym z wiedźm. A może nawet i kimś więcej, półbogiem co schodzi pomiędzy ludzi. I teraz moje serce się łamie, bo nie wiem kogo prosić, by nas dalej poprowadził w głąb serca. Kolekcjoner prowadzi nas ścieżką rozlewu krwi. Ty wydajesz się kroczyć ścieżką uniżenia i pokoju.

– Powiem ci coś, co rzadko mówię – odpowiada Sesese nie udając zagubionego przelęknionego szczypiora. – Ale skoro dałem ci jedną rzecz materialną, muszę dać ci rzecz mentalną. Za dużo kłapiesz jęzorem, gnollu! Nie wszystkie rzeczy, z których zdajesz sobie sprawę warto jest wypowiadać. Niektóre rzeczy lepiej jak pozostają ukryte. Wtedy są silniejsze, bardziej tajemnicze. I powiem ci też więcej to. Twe słowa prowadzą cię do ucieczki, ale NIE DA SIĘ UCIEC Z ZAMARZNIĘTEJ BRYŁY LODU. Rozważ te słowa w swojej głowie. Znajdziesz odpowiedź na swe bolączki.

Podczas snu Ron śni koszmar, który przenosi go w czasy zanim stał się truposzem. Przecież on wie, pamięta to i właśnie o tym śni. Pamięta kim był tamten gnoll, którym był, gdy żył w Iglodromie. Był poetą. A jego dom, Iglodrom był schronieniem artystów. Ron śni w koszmarze, że nie wraca do domu Wiedźmy w Pustce, ale do swego domu w Iglodromie. Nagle robi się lodowato, ściany pokrywają się szronem, Ron zamarza, uwięziony w bryle lodu. Jest zastygnięty, ale widzi. Pozostali mieszkańcy Iglodromu nie zamarzli, chodzą dookoła jego bryły lodu. Teraz to on jest uwięziony, a oni wolni. Krążą wokół niego ze sztyletami w dłoniach i wpatrują się w niego. Oni wszyscy wydają się splątani jakimiś więzami. Ktoś z oddali trzaska tymi połączeniami, a oni dostają jak biczem kiedy fala tego połączenia dochodzi do nich. I krzyczą – Nie! Nie!, a z tyłu cichszy głos zaczyna się podobnie, ale potem idzie w inną stronę – Nie! Nie! Nie mogę się dostać do jego snu. A inny głos mówi – Próbuj, próbuj, zabijemy go we śnie.

To przeklęte miejsce okazuje się nie najlepsze do odpoczynku również dla Pszczelarki. Bee śni o czymś, o czym śni ktoś. Jest w cudzej głowie i ten wzrok obserwuje ją. Otacza ją kiedy idzie. Reszta jest w szatach, ona jest cała fioletowa. Wzrok śniącego zauważa jej serce. Jak tylko je zauważa, natychmiast perspektywa przybliża się tam i widać łapy odciśnięte na jego powierzchni. Śniący zadaje sobie pytanie kto ostatni położył łapy na sercu? Komu ostatniemu oddała swe serce? Pszczelarka nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Jeszcze na to za wcześnie. Pamięta jedynie, że ono za bardzo cierpiało, dlatego postanowiła się je pozbyć, by już nie czuć nic. Wyzbyła się tym samym wielu przykrych uczuć, ale także tych dobrych. Od tamtej pory jest osobą pozbawioną uczuć. Przypomina jej się głos – Oddaj więcej, przebuduj się w pełni, a kiedy zostanie sam rój, to twa przemiana będzie ostateczna i dokonana Pszczelarko. Wtedy ty, może właśnie ty okażesz się być Matką Roju. Kto tak jej mówił? Zapomniała, ale może jeszcze sobie przypomni.

Wiedźma w postaci bestii włazi po ścianie na sufit i wbija się w niego. Jego ślepia w ciemności mienią się zmiennymi kolorami. Krew w wizji Wiedźmy jest fioletowa i leje się nie w dół, a w górę. Płynie w górę jak to się czasem zdarza, kiedy puls serca się zmienia. Kiedy wydaje się, że jeżeli pójdziesz do góry, znajdziesz się na dole. Kiedy wszystko zamienia się miejscami, kiedy głupcy tracą drogę i tak trafiają do Serca. Czy i on poszukuje drogi do Serca? Oczywiście – odpowiada Sercu i ono mu śpiewa. Kolekcjoner czuje jak jego ciało drży, nie w ekstazie, ale tak po prostu, bo wszystko dookoła też drży.

– Zdarzyło się coś nieprzewidzianego – mówi zbudzony silnymi drganiami Sesese. – Słyszę jego krzyk. Słyszę jak go boli. Istota Serca jest w niebezpieczeństwie!

– Jaka istota? – szepcze Wiedźma, która momentalnie zeskakuje z sufitu i staje za nim. Wiedźma spogląda na Seseje z lewej, a cień Wiedźmy z prawej.

– Sesese nie został powołany by mówić. Słowa należy ukryć wewnątrz siebie, nie powinny się wydostawać.

Symbiont Wiedźmy wyczuwa zapach strachu Sesese i zaczyna czuć pożądanie wobec tego zapachu, któremu Kolekcjonerowi trudno będzie się oprzeć [m Echo]. Od terz usilnie pragnie pożreć ubranie, które przesiąkło strachem kogoś, kto też się tak bał – napotkanego tu poprzednio Ogara.

– Wierzę ci Sesese – mówi łagodnie Wiedźma, przytula Sesese, po czym wylizuje pot z jego czoła. – Już nie bój się, nie bój, wszystko będzie dobrze.

– Ostrzegała mnie przed nimi – szepcze do siebie Sesese. – Ostrzegała mnie przed wiedźmami…

Kryjówkę otaczają istoty, które kiedyś były Pełzaczami. Ale to już nie są Pełzacze. Coś dziwnego wyrosło im na grzbietach. Przypomina to irokezy i te irokezy są fioletowe. Nie są zrobione z żywej materii. Dookoła jest ich pełno i próbują zwąchać skąd dochodzi zapach istot, które gdzieś tu się ukrywają.

Pszczelarka sięga po fioletową kroplę krwi Sesese i skrapla ją na odwłok pszczoły. Wypuszcza pszczołę pomiędzy Pełzaczy i patrzy jej oczami. W każdym stworze, do którego zbliża się pszczoła naznaczona fioletową krwią zachodzi przemiana. Ich fioletowe grzbiety zaczynają się świecić. One przybyły tu tropem kapiącej krwi. Są gotowe pożreć tych, którzy się tu ukrywają. Jeden z nich wystrzeliwuje jęzor, łapie pszczołę, wszystko gaśnie. Pszczelarka zastanawia się, czy Sesese nie wprowadził ich w pułapkę. Sesese ma w sobie zmutowaną fioletową krew, tak jak Pełzacze. Ostrzega potajemnie resztę. Ale Ron niweczy konspirację Pszczelarki i mówi wprost do Sesese, że on jemu ufa.

– Dobry gnoll z Ciebie Ron – odpowiada Sesese. – Był… Nie ma innej drogi. Możemy jedynie czekać tutaj, aż umrzemy z głodu.

Przez chwile wydaje się że coś się wydarzy, ale nic się nie wydarza. Kolekcjoner przypomina jeszcze nie do końca przebudzonemu, wciąż myślącemu o swym śnie Ronowi, że dzięki nowym łapom może przecież wykonać podkop, którym uciekną stąd. To trwa, zajmuje czas, który można było przeznaczyć na coś innego. Sesese przed chwilą mówił, że można było przeczekać, aż tamci odejdą. Wcale nie chcą odejść. Ron tworzy alternatywne wyjście, którego oni nie znają. A barierą dla nich wydaje się być dziwna błona, za którą znajdowała się ta skryjda. Ręce gnolla zmieniają się w łopaty. Jest gnollem, czy już tylko narzędziem? Droga otwarta, można ruszać dalej.

 

 

ŚWIĘTOŚĆ, DAWNIEJ PUSTKA

Wiedźmy na ich widok chichoczą.

– Ciekawe czy podzielą los poprzedniego przybysza.

– Kipalir Ogar? – wykrzykuje zaniepokojony Ron. – Coś mu się stało? To nasz druh!

– Aaa, patrz na nich – mówią wiedźmy. – Wiedzą kto przybył. To był wasz druh?

– Tak

– Wasz druh okazał się być parszywym zdrajcą. Zdradził nas wszystkich. Myślał, że może zadzierać z wiedźmami na ich ziemi.

– Co zrobił?

– W pizdę zebrał i tyle.

– Co chciał zrobić?

– A no właśnie. Miał jakąś samobójczą misję. Wiesz co zrobił? Otóż rzucił się na samego Veret Ragna.

Veret Ragna to wiedźma, jasny elf kryjący się za maską, która skrywa wiele tajemnic.

– Czuję się za to odpowiedzialny, to ja go tutaj wysłałem – mówi Kolekcjoner. – Spotkaliśmy go na naszej drodze, szukał bezpiecznego miejsca, wskazałem mu na mój sklep. Dajcie go teraz pożreć mojemu sklepowi.

– A to już zadecyduje sabat. Będziesz decydował jako jeden z wielu głosów. A teraz patrz gdzie wisi, u samego sufitu.

Sabat to zawsze chaos. Tylko ten kto jest w stanie przejąć nad nim kontrolę jest w stanie coś ugrać.

Ron bardzo chce starać się o wolność dla Ogara, szuka w Sercu sojuszników, ale przecież niewiele może zdziałać pośród wiedźm. Kolekcjoner jest mniej skory do ratunku, podejrzewa, że Ogar może zdradzić ponownie. Bee, mimo tego że nie ma serca, nie jest okrutna. Nie ma w niej uczuć, ani nienawiści ani miłości. Dla niej uwolnienie Ogara to droga do celu. Ogar zna sekret Przetrwalnika, tylko nie chciał wyjawić go przy Kolekcjonerze, bo uważa wiedźmy za złe.

Sekret ów zna również Sesese, ale jemu Pszczelarka nie ufa. Dlatego niepostrzeżenie kradnie mu kolejną kroplę jego zmutowanej na fioletowo krwi [zasób 1d6]. Tylko Ogar wciąż wierzy w pomoc Sesese i proponuje mu wspólną podróż do Bunkru Ogarów, a stamtąd do Kamienia Strażniczego Pszczelarzy. Sesese odmawia.

– Podróżowałem już w wami i nie chciałbym tego powtarzać, chyba że wy się zmienicie – odpowiada Sesese. – Kiedy staniesz się czystszy, tak jak ja stałem się czystszy, to wtedy odnajdź mnie. Wypowiedz moje imię, a Serce cię poprowadzi.

 

 

SPOJRZENIE NA SOBIE

Pszczelarka zwraca na siebie uwagę jednej z potężniejszym wiedźm o dwóch twarzach. Jedna twarz jest niezwykle piękna. Twarz kobiety, która promieniuje idealnymi proporcjami i urodą. Ale gdy Gerta Haim odwraca się, na plecach ma drugą twarz. Twarz demona, która ledwo przypomina ludzką twarz. Gdy otwiera usta, czasem wyłażą tamtędy oczy. W nozdrzach pojawia się światło albo dym. Włosy zakrywają jej oczy i wydają się żyć własnym życiem. Pszczelarka rozpoznaje twarz kobiecą ze swego poprzedniego życia. To jej dawna przyjaciółka, z którą w Iglicy prowadziła wspólnie badania i z którą razem została wyrzucona z tech-koledżu. To jej Bee oddała swoje serce. Pszczelarka zastanawia się, czy Gerta Haima zrobiła to samo, czy oddała swoje serce.

Ron zaś przykuwa nienawistne spojrzenie gnolla wiedźmy.

– Czy sprzedawałem swoje wspomnienia na Czerwonym Targu – zastanawia się Kolekcjoner. Bo przecież powinien pamiętać kim jest ten gnoll. Ale wspomnienie sprzedał tanio, sprzedał je z warunkiem „Jeśli spojrzę na to czego dotyczy wspomnienie to przypomnę sobie, a ty je stracisz”. W tym wspomnieniu jest zawarte to dlaczego Madżid, bo tak nazywa się ten gnoll, nie został wiedźmą razem z Kolekcjonerem. Został nim dopiero później. Kolekcjoner przypomina sobie. Wtedy Madżid nie został uznany za godnego przez Rachulę. Madżid był kultystą Rachuli, a ona nim wzgardziła. – Szkoda krwi na tak krótko żyjącą istotę – powiedziała wówczas wiedźmia matrona Rachula.

Kolejna postać obserwuje to wszystko. Obserwuje zza maski. Jego postura, wiotkie, delikatnie poruszające się członki, zdradzają jasnego elfa. Kolekcjoner rozpoznaje maskę Veret Ragny.

– Witaj czcigodny i przepraszam za tę sytuację, nie wiedziałem że tamten Ogar okaże się zdrajcą – mówi Kolekcjoner i kłania się.

– I tak nie byłby w stanie uczynić mi krzywdy. Wiesz, że jestem potężniejszy niż inne wiedźmy.

– Jednak sprawił ci przykrość

– Przyjmuje twoje przeprosiny. Czy masz dla mnie dar?

– Oczywiście, oto rytualna łuska wielkiego kleszcza

On bierze do ręki i nie wie, że to wcześniej był dar od Ogara. Veret przez chwilę przygląda się łusce, a inni przyglądają się jemu. Pszczelarka spogląda na dłonie jasnego elfa. To dłonie człowieka. Jego postura jest aelficka, ale dłonie są ludzkie.

 

 

ASEJON

Kolejną wiedźmą jest napotkana sobowtórka Rachuli, ale o wiele od niej młodsza. Szuka drogi do niej.

A potem znów ktoś przygląda się gnollowi. To też wiedźma. Jest jednocześnie atrakcyjna i wyjątkowo brzydka. Sexi-ohydka.

– Twe futro poszarzało – zwraca się do Rona. – Bracia z powierzchni powiedzieliby, żeś gotów na Wojnę Pyłu.

– Jestem gotów na Wojnę Pyłu – odpowiada Ron bez zastanowienia.

Ron przecież zna Asejon. Przypomina sobie, że gdy był żywy poznał ją i jej słabość. Słabość Asejon do gnolli. A futro Rona poszarzało, bo jest w rui. Skoro przypomniał też sobie, że jest poetą, wręcza jej swój niedokończony tomik poezji. Potem udają się do niej. Ron nie jest jednak w stanie sprostać wymaganiom wiedźmy. Ron dłlugo nie wraca i Bee nakrywa ich, gdy on już nie ma siły. Pszczelarka przyłącza się, dając Ronowi drugi dech.

– Myślałam, że zwiędłeś, a ty rozkwitłeś – mówi usatysfakcjonowana Asejon, która będzie teraz jego sojuszniczką.

Miłość otwiera Ronowi oczy, ale zabiera z niego resztkę sił. Po nieprzytomnego, wyglądającego znów jak wypchany gnolla przychodzi Kolekcjoner i bierze go pod pachę.

– Zabiorę cię do sklepu, staniesz na swoim starym miejscu.

 

 

RACHULA

Pszczelarka i Kolekcjoner zostawiają Grabarza w sklepiku i udają się na sam dól do Rachuli. Po drodze Pszczelarka rozpościera migoczącą strunę kolorowych świateł nad Kolekcjonerem, by inne wiedźmy podziwiali go niosącego dar dla Rachuli, najstarszej z wiedźm.

Dawny lej rozpoczął przemianę w coś na kształt wykopanej w dole katedry. Jamy zmieniają się w nawy boczne. Stalaktyty morfują w kolumny, ale powykręcane jak żebra żywej istoty. Nagie ściany pokrywają się freskiem. Symbole przedstawiają różne postaci wiedźm. Katedra wydaje się jednak wciąż bardzo niedokończona.

– Ach, głupia Rachula obiecała nam, że się wszystko odnowi, a tu zobacz jak to wszystko wygląda. Wszystko się rozpada. Święta ziemia, a jednak skażona. Coś jest bardzo, bardzo nie tak.

Zostawiają złorzeczące na Rachulę wiedźmy i w końcu trafiają do niej samej.

– Zgodnie z umową oto krew kleszcza – mówi Kolekcjoner wręczając Rachuli wypełnione naczynie.

– Spójrzcie na to – mówi Rachula jakby do wszystkich, ale tak naprawdę nie wiadomo do kogo. – Oto jest krew stworzenia Serca. Niechaj ona dołączy się do naszych linii. Niech ona da nam siłę. Bardzo dobrze, że to zrobiliście. Dzięki temu brakujący element stanie się rzeczywistością.

Rachula wlewa krew Serca do zbiornika z krwią wiedźm. Krew staje się fioletowa i zaczyna przybierać. Wspina się po ścianach przekształconej katedry. Katedra zaczyna się wypłaszczać, zmieniając z leja w amfiteatr. To co było popsute lub brakujące, naprawia się i tworzy. Rachula wygląda jak jej dużo młodsza sobowtórka. Promieniuje pięknem.

Pustka wygląda teraz inaczej. Jest teraz mniej pusta, a bardziej święta. To miejsce to teraz Świętość.

– Tego mi było trzeba – mówi z błogą rozkoszą w głosie.

– Ktoś cię szukał, ktoś kto wygląda jak ty.

– Już mi jej nie potrzeba, mam wszystko czego mi trzeba. Jest idealnie, doskonale, święta ziemia odzyskała swą jakość i siłę.

Gdzieniegdzie na ścianach pojawiają się tylko trochę przypominające ludzkie, skrystalizowane żyły solanki delikatnie rozświetlające to miejsce. To miejsce jest jak organ otoczone przez naczynia włosowate.

– Obiecałam wam, że zdradzę wam sposób dojścia do innego świętego miejsca. Miejsca zmieniają się, odchodzą. Ja wiem jak je odnaleźć.

Wiedźma bierze kroplę krwi z wiru i rysuje żywą mapę na pergaminie [Warren Occult 1d12].

 

 

GERTA HAIM

Tymczasem wyczerpany po spotkaniu z Asejon nieruchomy gnoll stoi w sklepiku Kolekcjonera niczym wypchany okaz. Gdy do sklepiku wchodzi posłaniec z listem do Rona od Gerty Haim, ten dalej nie może się poruszyć poza ruchem gałek ocznych. Rozgląda się tylko czy w pobliżu nie ma Kolekcjonera i jego Cienia, po czym upewniwszy się, że nie grożą mu uwięzione tam upiory, wchodzi w Szerń. W Szerni ukazuje mu się postać. Ma długie zęby, dookoła niej pulsuje krew, nie jest żywa ani martwa. Ron nie wie kim jest, ale przedstawia się. Zaś posłaniec słysząc głos dobiegający od „wypchanego” gnolla każe ekspedientowi zanieść ten eksponat do Gerty Haim jako dar da niej. Ekspendient słysząc imię Gerta Haim nie stawia oporu.

Niesiony Ron nie może się ruszać, ale może ruszać oczami. I widzi Gertę Haim siedzącą na tronie z czaszek całkiem nagą.

– Przybyłeś tak jak zostałeś wezwany, choć ty nie możesz nic zrobić – odzywa się demon. Jesteś jednym z tych, których nazywają Wygrzebańcami, Truposzami. Tymi, którzy nie zdążyli odpłynąć na drugą stronę. Powiedz mi, czy w moim ciele widzisz jakieś słabości? Widzisz coś, w co można mnie ugodzić? Jeśli mi to powiesz, ja powiem ci jak możesz odzyskać ukojenie.

Ron może teraz mówić i chodzić tylko w Szerni. Obchodzi ją dookoła i studiuje jej formy.

Gerta Haim ma dwie natury. Jedna, potworna  natura wynika z tego, że jest stworem przejętym przez Serce. Druga, ludzka natura wynika z tego, że ktoś ją tak kochał, że oddał za nią swoje życie. Jej słabością jest to, że gdyby jakimś urokiem lub innym sposobem ukradziono jej uczucia, to wtedy te dwie części rozdzieliłyby się i ta która jest stworem Serca rozerwałaby tę drugą. Wówczas stałaby się na powrót bestią. Dopóki to wspomnienie o poświęceniu istnieje ta wiedźma nie ma żadnej innej słabości. Póki wspomnienie o miłości istnieje, ta wiedźma jest nie do pokonania.

– Wiem co jest twoją słabością – mówi Ron. – Jednak nauczono mnie ostatnio, żeby nie mówić zbyt wiele. Nie wszystkie rzeczy, z których zdajesz sobie sprawę warto jest wypowiadać.

– W takim razie i ode mnie nie usłyszysz jak możesz na powrót stać się zwyczajnym gnollem, a nie rozerwanym na dwie połowy – odpowiada Gerta Haim. – Nie powiem ci gdzie leży druga twa połówka. Żadne słowo, która ma wartość nie powinno zostać oddane tak po prostu.

– Twoją słabością jest Pszczelarka.

– Miejscem twym jest Iglodrom.

Sługi Gerty zodnoszą Rona z powrotem do sklepiku.

 

 

KIPALIR

Kolekcjoner i Pszczelarka zostawiają Rachulę i wspinają się do klatki Ogara, ostrzec go przed tym co go czeka po sabacie.

– Źle cię oceniłem – mówi Ogar. – Może jednak nie wszystkie wiedźmy są takie, jak mi mówiono. A może to Pszczelarka, która jest z tobą jest tym dobrym duchem, który sprawia, że ty jesteś wart więcej.

– Przecież mówiłem ci, że cień jest odzwierciedleniem tego, czego nie ma człowiek – mówi Kolekcjoner.

– Czasem widzimy to, co chcemy widzieć. Czasem jest tak, że nawet gdy widzimy prawdę, to odpychamy ją od siebie. Ja nie zrozumiałem, że ty także jesteś człowiekiem, a nie tylko potworną bestią jak mi mówiono. W takim razie powiem ci co się tak naprawdę stało. Nie zamierzałem zranić Veret Ragny. On stanął w obornie Gerty Haim. To na nią polujemy. Nie pokonałem jej, ale napiętnowałem. Nosi nasze Naznaczenie łowców i teraz wszystkie Ogary w okolicy wiedzą gdzie jest. Ona jest istotą z krwi Serca, potężniejszą niż nam się wydaje. Musi umrzeć, inaczej Bunkier, dom Ogarów, stopi się z Sercem, zejdzie niżej i przepadnie.

– Czy ona ma serce? – Pszczelarka próbuje dowiedzieć się tego od Ogara, ale on nie wie tego.

Kolekcjoner pozostaje obojętny na los Gerty Haim. Ogar widząc to jest zdumiony tym, że wiedźmy nie działają wspónie i jedna może być przeciw drugiej. Musi zanieść tę wiedzę do pozostałych, do Bunkra.

– Postaram się ci pomóc, choć strasznie nabroiłeś – zapewnia Kolekcjoner.

– Wiem, postaram się to odpokutować, ale tam mi powiedziano, że wszystkie wiedźmy są złe. Jeżeli ty jesteś dobrą wiedźmą prowadź nas do ataku na złe wiedźmy.

– Nie szalej. To jest tak jak z wami Ogarami. Dobrzy, źli, prawdomówni i oszuści.

Co jest takiego wyjątkowego w nim? Czego można się nauczyć od tego młodego Ogara, który przypadkiem znalazł odznakę Legionu. Przemiana musiała być dla niego dramatycznym momentem. Być może prawdziwy Kipalir już nie istnieje, bo on został przemieniony przez tę odznakę. Tę odznakę trzyma się blisko serca. Wszystkie te odznaki legionu zostały naznaczone przez Serce i potrafią przemieniać w coś innego. Ogar jest tworem Serca, bo jest przemieniony przez Serce. Kolekcjoner też jest naznaczony przez Serce, ma jego krew, ale kluczem do jego przemiany było coś innego. Jeżeli wiedźma odnajdzie ten klucz do swojej przemiany, będzie w stanie przemienić się w to, w co chciało przemienić go Serce.

– Nie chcesz być tym, czym ty chcesz być? – Pszczelarka próbuje zrozumieć Kolekcjonera? – Chcesz być tym, czym chce byś był Serce?

– To jest klucz do tego, by się stać czymś więcej. Cielesność nas ogranicza.

– Ja nie mam serca, mnie nic nie ogranicza

Kolekcjoner znów zwraca się do Ogara.

– Właśnie ofiarowałeś mi coś, co jest dla mnie bardzo ważne. Dlatego wstawię się za tobą na sabacie. Mam tylko jeden warunek. Oddasz mi swoje ubrania.

Ogar rozbiera się.

– Zatem mamy umowę.

Symbiont Kolekcjonera pożera przesączone strachem odzienie. Głód zostaje zaspokojony. Chwilowo.

 

 

SKLEPIK

Ron odzyskuje czucie w członkach. Rozmawia z Bee.

– To było upojne spotkanie z Aseją, Dobrze, że się do nas przyłączyłaś. Ty spotkałaś się z moją kochanką, a ja spotkałem się z twoją.

– Czy ona ma serce?

– Gerta Haim tak blisko nie pozwoliła mi podejść. Chciała poznać ode mnie własną słabość. Jesteś nią ty, Bee. Ona jest rozdzielona pomiędzy byciem człowiekiem, a bycie bestią. Tak jak ja jestem rozdzielony pomiędzy byciem żywym, a martwym.

– Muszę odkryć czy ona ma serce. Ja moje serce jej oddałam. Czy ona oddała mi swoje serce? Jeśli tak to czym wypełniła pustkę po sercu?

– Ktoś ją kochał i oddał za nią życie. Tym kimś byłaś ty. Tak to zrozumiałem. Gdzieś w głębi siebie pamięta o tobie. Dzięki temu wciąż jeszcze pozostaje człowiekiem. Jeżeli o tobie zapomni, ktoś ukradnie jej wspomnienie o tobie, ona stanie się już tylko bestią.

– Czyli muszę jej strzec, muszę o nią dbać

– Jeżeli chcemy sojuszu z Bunkrem, to pokonanie tej Gerty Heimy uczyniłoby z nas bohaterów pośród Ogarów. Ogary polują na nią.

Bee nie ma uczuć, wyłącznie kalkuluje. Z rachuby korzyści i strat wynika, że Bee musi pozostawić Gertę przy życiu i bronić jej. Musi dowiedzieć co stało się z sercem Gerty. Dla Rona Gerta również jest ważna, bo zna tajemnicę jego powrotu do żywych. Tylko że dla obojga ważny jest też Ogar i jego wiedza o Przetrwalniku.

 

 

SABAT

Przez żyły przepływa krew. Serce zabiło. Rozpoczyna się sabat.

– Będziesz tu sądzony za to czego tu dokonałeś – rozpoczyna Rachula zwracając się do uwięzionego Ogara. – Za to że krwi wiedźmiej żeś utoczył, a to największa z obelg dla wiedźmy krew odebrać. Debatujmy!

Wiedźmy rozchodzą się po amfiteatrze i zaczynają szeptać między sobą. Ron staje u boku Asejon, a Kolekcjoner i Pszczelarka rozmawiają z Gertą Haim. Gerta jest w swej pięknej formie.

– Ogary szykują zamach na ciebie – oznajmia Kolekcjoner. – Dlatego przychodzimy do ciebie z porpozycją. Uwolnijmy tego tutaj. Pójdziemy z nim do Bunkra. Jak oni by chcieli zrobić na ciebie jakąś zasadzkę, to zrobimy zasadzkę w zasadzce i wyrzniemy ich.

Pszczelarka nie bierze udziału w tej rozmowie pomiędzy Gertą a Kolekcjonerem. Zamiast tego podkrada się do Gerty, by poznać wreszcie odpowiedź na pytanie czy Gerta Haim posiada jeszcze serce. I Bee odkrywa, że tak, Gerta Haim ma serce. To jest jej własne serce, które wciąż pompuje krew. Nie oddała swego serca. Za to oddała serce Bee. Sprzedała serce, której ona jej oddała. – Nienawidzę jej zabiję ją – postanawia Pszczelarka. Gerta odkrywa to, że Bee ją infiltruje.

– Oferujesz mi coś cennego – zwraca się Gerta Haim do Kolekcjonera. – Jednak twoi ludzie próbują mnie podejść. Jeden z nich od strony śmierci, a druga od strony dawno zapomnianego życia.

– Oni nie są moi, podróżują tylko ze mną.

– Nie zamierzasz nakarmić ich swoją krwią i uczynić wiedźmami?

– Oszalałaś? Na gnolli szkoda jej marnować, bo za krótko żyją, a Pszczelarka na pewno nie chciałaby tego.

Nie udaje się Kolekcjonerowi przekonać Gerty Haim, by głosowała za amnestią dla Ogara. Odrzuca pomysł zasadzki w zasadzce.

O Gercie Haim krążą różne opowieści. Między innymi takie, że ona jest tworem serca. Nie jest prawdziwą wiedźmą, jest aniołem. Może gdyby dokonać czegoś szalonego, czyli pochwycić prawdziwego anioła i zestawić z nią, postawić Gertę i anioła obok siebie, to wtedy dałoby się to ostatecznie rozstrzygnąć. I jeżeli faktycznie Gerta jest czymś bardziej demonicznym niż wiedźmą, to pewnie dlatego nie zgadza się na propozycję Kolekcjonera. Gerta Haim nie chce działać na zysk wiedźm, bo to przez nie polują na nią Ogarzy i to przez nie zniszczą to miejsce, gdy zaatakują.

W tym czasie Asejon nieustannie dumnie prezentuje swego kochanka, co do szału doprowadza wiedźmę gnolla Madżida.

Kolekcjoner i Pszczelarka próbują wstawić się za Ogarem u Rachuli.

– Przychodzimy do ciebie ponieważ jesteś tutaj najmądrzejsza. Za Gertą podąża sfora Ogarów. To jej problem. Dlatego nie chcielibyśmy, aby zaatakowali Świętość.

– W jakim sensie Ogary podążają? Czy został na nią nałożony Nakaz?

– Mówiłem, że jesteś tutaj najmądrzejsza

– Gerta Haim stała się nagle zagrożeniem dla nas wszystkich. Dopiero co zbudowałam tę świętą ziemię

– Warto by było wypuścić tego ich głupca, żeby odczytali nasz gest dobrej woli. Poszlibyśmy do nich jako emisariusze. On wierzy mi i ufa, że nie wszystkie wiedźmy są złe.

– Jeżeli oni już nam zaufają i jeżeli wyprowadzić ich z Bunkru…

– …to możemy ich wyrznąć

– Wojna to straszna rzecz – mówi Rachula. – Nie sądzę, by wojna była teraz konieczna.

Gdy Kolekcjoner to mówi, wszystko dookoła się trzęsie.

– Może nie będzie konieczna – odpowiada Kolekcjoner. – Zaszłości Gerty Haim to nie jest nasz problem. A przez to, że nie powiedziała nam o swoich kłopotach z Ogarmia, naraziła nas na niebezpieczeństwo. Wskażmy Ogarom właściwy cel, a dadzą sobie spokój z nami.

– Gerta Haim zapłaciła wiele za to, by móc żyć na świętej ziemi – przypomina Rachula. – Niegdyś mieliśmy ją za potwora. Za tą, która oddała się krwi Serca. Ale przybyła do nas, upuściła krew o dwóch zmieszanych kolorach i wtedy stała się jedną z nas. Nie mogę tak po prostu jej wygnać dlatego, że Ogary mają jakieś urojenia.

– Jeżeli to kwestia nieporozumienia możemy pozbawić ich tych urojeń

Rachula zwraca się do sabatu.

– Drogie siostry, drodzy bracia, zebraliśmy się tutaj na sabacie by rozsądzić sprawę tego oto Ogara. Spójrzcie na niego. Nie jest to zwyczajny człowiek lecz taki, którego ciało porośnięte jest pancerzem, a jego serce bije pod odznaką legionu. Ale on przybył do nas i opuścił krwi wiedźmy. Jest winien. Co z nim zrobimy wiedźmy?

– Zabić go a jego krew wpuścić do wiru – wydaje wyrok Gerta Haim.

– Ktoś ma inne zdanie?

– Ja mam inne zdanie – odzywa się Kolekcjoner, a wraz z nim znów odzywa się wstrząs. – Zabić go jeszcze zdążymy. Czyż nie lepiej udać się z nim do Bunkra i dowiedzieć się dlaczego nas tak nienawidzą? Czy nie byłoby to aktem łaski z naszej strony, jeżeli pozwolilibyśmy mu żyć? Możemy posłać z nim emisariusza i próbować zrozumieć sytuację, zapobiec urojeniom. Być może to jakieś nieporozumienie. Czy jest nam potrzebna wojna z Ogarami?

– Czy ktoś zna tego człowieka i może coś o nim powiedzieć? Czy oprócz tępej nienawiści jest w nim coś jeszcze?

Pszczelarka i Grabarz wychodzą przed szereg. Kolekcjoner wymazuje ich usta swoją krwią, by mogli przemawiać.

– Spotkaliśmy go wykonując misję dla Rachuli. Pomógł nam.

– A cóż to za misję wykonywaliście dla Rachuli? – pyta Gerta Haim. Rachula daje im znać, by nic nie mówili.

– Jesteśmy tu tylko gośćmi. Nie znamy się na rzeczach wiedźm.

– Skoro to nie są wiedźmie sprawy, to są bez znaczenia dla tego nieszczęśnika – mówi Gerta Haim z uśmieszkiem, że udało się jej zaszachować Rona i Bee, którzy próbowali wcześniej zaszachować ją.

– Może to są tajne wiedźmie sprawy – syczy na nią Bee, po czym postanawia uciszyć ten żmijowy język.

Pszczelarka wypuszcza swoje pszczoły, żeby ją pożądliły w miejsca, które sprawią, że jej twarz nie będzie taka piękna. Jej twarz nagle zaczyna wyglądać dziwnie. Zaczyna wyglądać jak ta z tyłu.

– Któraś z nas nie jest już taka piękna – mówi szyderczo Rachula, a Ron szepcze do Asejon „To nie o tobie, piękna”. – Zostawmy los tego nieszczęsnego Ogara, bo widzę teraz i dociera do mnie, że o czymś ważniejszym musimy porozmawiać siostry. Spójrzcie teraz na Gertę Haim, która mówiła nam wielokrotnie, że oddaliła swoją mroczną stronę. Patrzę na nią i nie widzę tego. A co więcej, ma mądrość mówi mi, że Gerta Haim jest Naznaczona przez Ogarów i jeżeli zostanie tutaj, to Ogary prędzej czy później znajdą i zaatakują naszą kryjówkę. Czy nie dobrze by było, żeby Gerta Haim udała się na samonarzucone wygnanie?

– Jak to? Czemu miałybyśmy nad tym głosować? – woła Gerta Haim, ale rzeczy zaczynają dziać się szybko.

Rzeczy zaczynają się dziać szybko i inne wiedźmy podchwytują to – Głosujmy! – wołają.

– Madżid nie ma nic przeciwko Gercie Haim – odzywa się gnoll. – Ale jeżeli Gerta Haim stała się potworem, jeżeli zagraża Świętości, jeżeli natarcie Ogarów można w ten sposób oszukać, to niech Gerta Haim odejdzie. Wygnać ją i niech odciągnie Ogarów. Ja już się zatroszczę o to, aby drogę do Bunkra tak pułapkami zagrodzić, że nikt się nie przedostanie w jedną ani drugą stronę.

– Nie mogę zagłosować inaczej – mówi Rachula. – To ja wywołałam ten temat. Najważniejsze jest bezpieczeństwo Świętości. Głosuję za tym, aby ją wygnać.

2:0 za wygnaniem.

– Moje serce krwawi, ponieważ jest to moja siostra krwi – zabiera głos Kolekcjoner udając niewiniątko. – Czy nasza społeczność nie jest jednak ważniejsza?

Kolekcjoner zdaje sobie sprawę, że właśnie powiedział prawdę mówiąc o siostrze krwi. Gdy stawał się wiedźmą był połączony z Haimą, z potworem, demoniczną stroną dwuczłonowej wiedźmy, kiedy Haim był jeszcze nieposkromiony, kiedy był tworem Serca. To dlatego Kolekcjoner od tamtego momentu słyszy Pieśń Serca. Dlatego w nim płynie jej krew. Jest jej krwawym krewniakiem. Obydwoje też opanowali swego symbionta. Czy nie powinien jej bronić? – To moja matka krwi, jakże mógłbym jej nie bronić? Kolekcjoner wstrzymuje głos, czeka jak inne zagłosują. Gdy Gerta Haim widzi, że Kolekcjoner nie staje w jej obronie, jej oczy, ledwie widoczne zza tego pożądlenia, wpatrują się w niego.

– Jesteś moją krwią i ja ci ją odbieram – Gerta Haim rzuca klątwę na Kolekcjonera [M – utrata do domeny Occult].

Asejon zwraca się do Rona.

– Nie potrafię rozpoznać tego jak to jest, a ty poruszasz się pomiędzy życiem, a śmiercią, między tym co białe i czarne, tym co dobre i złe. Czy ta Gerta Haim jest zła? Jak mam głosować?

– Głosuj, aby została tutaj. Ona wie, gdzie jest moje ciało. Wie, gdzie jest dawny ja.

Veret Ragna spogląda zza maski. Pierwszy raz wydaje się być zagubiony. Zdradzają go trzęsące się nerwowo ludzkie ręce.

– Mnie Veret Ragnę bardzo smuci myśl o tym, że moglibyśmy kogokolwiek wygnać. Każdy ma prawo stać się potężnym w taki sposób, w jaki potrafi. Jeśli Gerta Haim mogła stać się potężna tylko przez to, że piła krew Serca, nic mi do tego. Jestem przeciw wygnaniu.

Wynik teraz to 2:2. Pozostał już jedynie ostatni głos, głos tiebreakera, głos Kolekcjonera. Ale ten wcale nie zamierza go oddawać.

– Chciałbym zgłosić sprzeciw – mówi Kolekcjoner. – Veret Ragno, wszyscy jesteśmy tutaj bez masek. Może zdejmiesz ją i pokażesz nam swoją aelfirską twarz? Bo twoje ręce mówią mi, że jesteś człowiekiem. Zdejmuj maskę albo sam ci ją zerwę!

Ostatnie słowa Kolekcjoner już wykrzykuje czyniąc otwartą groźbę i zmienia się w swą prawdziwą formę. Manifestuje się jako potwór. Mimo to nie udaje mu się wywrzeć presji na Vereta Ragnę [m Mind]. I wtedy nagle na scenie pomiędzy tymi wszystkimi zjawia się postać, której nikt się nie spodziewał. Nikt oprócz Sesese, który ją tutaj sprowadził. Ta postać to Taraza, przywódczyni Plamy. W momencie gdy Kolekcjoner zmienia się w bestię, wyłania się znikąd.

– Ja wygnana wiedźma Taraza, której Rachula powiedziała nie wrócisz do nas, a jeśli wrócisz oddasz swą krew do fontanny krwi, przybywam tutaj żądać sprawiedliwości – wykrzykuje i wycelowuje w Kolekcjonera. – To jest prawdziwa bestia, to jest potwór, który zniszczył naszą społeczność i rozwalił siedlisko. Zrobił plamę z Plamy, nie ma już Plamy i ja rzucam na niego oskarżenie. Jego osądźmy jako pierwsi, on dokonał rzeczy najstraszliwszych!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.